Ugoda ws. o zadośćuczynienie za molestowanie przez b. księdza

Diecezja koszalińsko-kołobrzeska i jedna z kołobrzeskich parafii zawarły w piątek przed koszalińskim sądem ugodę z mężczyzną, który był molestowany przez b. księdza i żądał od strony kościelnej m.in. zadośćuczynienia. Była to pierwsza sprawa w kraju, w której ofiara pedofilii dochodziła odpowiedzialności odszkodowawczej nie tylko od sprawcy przestępstwa, ale także od diecezji oraz parafii.

Pierwszy punkt ugody mówi, że Marcin K. cofa pozew w całości i zrzeka się w całości roszczeń w stosunku do diecezji i parafii - powiedział pełnomocnik diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej mec. Krzysztof Wyrwa. Jak dodał, diecezja i parafia "w geście chrześcijańskiej pomocy" zrekompensowały kwestię terapii psychologicznej Marcina K., a on zrzeka się dalszych roszczeń w tej kwestii.

Marcin K. wytoczył sprawę diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, parafii pw. św. Wojciecha w Kołobrzegu i jej byłemu proboszczowi Zbigniewowi R. Domagał się wcześniej od pozwanych solidarnie 200 tys. zł i przeprosin na łamach kilku tytułów ogólnopolskiej prasy.

Reklama

Mężczyzna powiedział dziennikarzom, że podziela słowa sędziego, który mówił, że "każda ugoda nawet ułomna i niesatysfakcjonująca wszystkich, jest lepsza niż najlepszy wyrok".

- Pragnę zaznaczyć, że 3 października 2013 r. diecezja, parafia i ksiądz zostali wezwani do ugody. Wówczas tej ugody strony nie zawarły, do ugody doszło dzisiaj przed sądem - powiedział K. - Na ten gest chrześcijańskiej pomocy musiałem czekać dwa lata - dodał. Jego zdaniem w świetle obowiązujących w Polsce przepisów, gdyby proces nie zakończył się ugodą, to on wygrałby sprawę.

Zwycięstwo molestowanego

Zdaniem pełnomocnika K. mecenasa Wojciecha Dobkowskiego ugoda, na mocy której diecezja i parafia mają zrekompensować terapię psychologiczną Marcina K, to zwycięstwo reprezentowanej przez niego strony. - Rekompensata to odszkodowanie. Czy płaci się odszkodowanie, nie będąc winnym? - pytał retorycznie Dobkowski. Nie zdradził, o jaką kwotę chodzi. Powiedział, że umówił się z mecenasem Wyrwą, że ta okoliczność zostanie zachowana w tajemnicy.

- Pozew został cofnięty i zrzeczono się roszczeń z tego tytułu, nie ma żadnej odpowiedzialności diecezji i parafii - powiedział Wyrwa. - Był tylko gest dobrej woli, a nie obowiązek w zakresie, który uznaliśmy od początku, żeby terapię skompensować - dodał Wyrwa.

Biskupa ordynariusza diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej Edwarda Dajczaka nie było w piątek w sądzie.

Ugoda kończy udział diecezji i parafii w postępowaniu; w stosunku do nich zostało ono umorzone. Dobkowski powiedział, że kwota roszczenia została ograniczona do 50 tys. zł wobec Zbigniewa R.

Satysfakcjonująca ugoda

Irmina Pacho z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która wspiera w tej sprawie Marcina K., powiedziała, że z zadowoleniem przyjęła zawarcie ugody. - Mimo że nie doszło do rozstrzygnięcia przez sąd kwestii prawnych w zakresie odpowiedzialności organów kościelnych za działania księży, to jednak możemy tutaj mówić z pozycji ofiary molestowania o pewnej satysfakcji - powiedziała.

Według Pacho rekompensata to pewnego rodzaju naprawienie szkody. - Co prawda to inne roszczenie niż to, którego domagano się w powództwie, bo tam chodziło o zadośćuczynienie za krzywdę i opublikowanie oświadczenia z przeprosinami, ale niewątpliwie taka ugoda może być źródłem satysfakcji - powiedziała.

Według Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka to pierwsza sprawa w kraju, w której ofiara pedofilii dochodziła odpowiedzialności odszkodowawczej nie tylko od sprawcy przestępstwa, ale także od diecezji oraz parafii.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje