Reklama

Reklama

Główny inspektor pracy chce podwyżek dla swoich pracowników

Główny inspektor pracy Wiesław Łyszczek domaga się podwyżek dla swoich współpracowników. Niemal się udało, ale jak ustaliliśmy, na drodze szefa Państwowej Inspekcji Pracy stanęła była minister rodziny, pracy i polityki społecznej Bożena Borys-Szopa z PiS. Nie oznacza to jednak, że sprawa jest zamknięta.

Główny inspektor pracy Wiesław Łyszczek domaga się zmian w statucie Państwowej Inspekcji Pracy. Chodzi o to, żeby w Głównym Inspektoracie Pracy stworzyć departamenty zamiast sekcji. Jakie są powody takiej decyzji? Zapytaliśmy w Państwowej Inspekcji Pracy, ale do czasu publikacji tego tekstu nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Reklama

Za to nasze źródła podkreślają, że po zmianach departamentów ma być tyle samo, co wcześniej sekcji. Dlatego, jak twierdzą nasi informatorzy, chodzi przede wszystkim o pieniądze: - W Głównym Inspektoracie Pracy wynagrodzenie kierownika sekcji wynosi od 9 500 zł do 11 500 zł, natomiast dyrektor departamentu zarabia od 11 500 zł do 13 800 zł - usłyszeliśmy. 

Żeby zmiany proponowane przez Łyszczka zaczęły obowiązywać, muszą najpierw zostać pozytywnie zaopiniowane przez posłów z Komisji do Spraw Kontroli Państwowej. Sprawa miała zostać załatwiona podczas wtorkowego (28 kwietnia) posiedzenia. Komisja się jednak nie odbyła. Jej przewodniczący, Wojciech Szarama z PiS, poinformował o tym posłów tuż przed planowanym posiedzeniem. Nie podał jednak żadnej przyczyny jego odwołania. Co ciekawe, zarówno planowana godzina, jak i jej temat zniknęły już ze stron internetowych Sejmu.

Wzburzenie byłej minister rodziny

Jak dowiedziała się Interia, zmiany proponowane przez głównego inspektora pracy wywołały wzburzenie byłej minister rodziny, pracy i polityki społecznej, a zarazem poprzedniczki Łyszczka z lat 2006-2008, która jest obecnie wiceprzewodniczącą komisji. Z naszych ustaleń wynika, że to Bożena Borys-Szopa z PiS ostro skrytykowała pomysł Łyszczka. Nie tylko partia rządząca jest poirytowana z powodu pomysłu swojego nominata. Posłowie opozycji także nie przebierają w słowach.

- Komu i czemu służy ta zmiana struktury? Tylko tym, którzy awansują i otrzymają podwyżki wynagrodzeń - w rozmowie z Interią obrusza się Jan Łopata, wiceprzewodniczący komisji z PSL. - W sytuacji, kiedy ludzie tracą pracę z powodu koronawirusa, główny inspektor pracy daje swoim podwyżki? Będę oczywiście przeciw tym zmianom - grzmi.

O zmiany w statucie PIP zapytaliśmy p.o. rzecznika prasowego Głównego Inspektora Pracy. - Nie ma tematu zmiany statutu, nie ma posiedzenia Komisji do Spraw Kontroli Państwowej - powiedział Interii Tomasz Zalewski. Nie odpowiedział na pytanie, czy w związku z odwołaniem posiedzenia komisji Wiesław Łyszczek zrezygnuje ze zmian. - Tworzę departamenty ze względu na to, że są takie potrzeby urzędu - jeszcze w marcu, kiedy pisaliśmy o PIP, przekazał nam główny inspektor pracy.

Tymczasem premier Mateusz Morawiecki kilka dni temu zapowiedział oszczędności w administracji publicznej. - Dziś nie jest czas na nagrody, premie, podwyżki. W administracji publicznej, w tym samorządowej, apeluję, by zachowywać się bardzo oszczędnie - podkreślał szef rządu.

Jakub Szczepański

Czytaj też: Państwowa Inspekcja Pracy: Tak rządzi nominat PiS

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje