Reklama

Reklama

Gowin potępił, ale nie głosował przeciw. Jego kolega tłumaczy

Podczas konferencji prasowej, na której Jarosław Gowin podał się do dymisji, szef Porozumienia zadeklarował, że nie poprze formy głosowania korespondencyjnego proponowanej przez PiS. Potem jednak wstrzymał się od głosu. Michał Wypij, wiceprezes klubu parlamentarnego Zjednoczonej Prawicy ujawnia, dlaczego.

- Sam nie poprę ustawy w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich, ale przekonałem kolegów z partii, by dać jej szansę - powiedział lider Porozumienia podczas konferencji prasowej w Sejmie. Okazało się, że partia rządząca nieoczekiwanie przegrała głosowanie zaś sam Gowin... wstrzymał się od poparcia, bądź sprzeciwu tego pomysłu. W klubie PiS podobnie jak on zdecydowały Iwona Michałek oraz Magdalena Sroka. Wszyscy z Porozumienia.

Reklama

W partii Gowina znaleźli się jednak i tacy, którzy sprzeciwili się inicjatywie prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o wiceszefa klubu parlamentarnego PiS Michała Wypija oraz wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Wojciecha Maksymowicza. - Jako lekarz nie mam wyboru - powiedział Maksymowicz cytowany przez "Gazetę Wyborczą".

Interia zapytała Michała Wypija, dlaczego Jarosław Gowin nie zagłosował przeciwko zmianom Kodeksu wyborczego dotyczącym głosowania korespondencyjnego, chociaż podał się do dymisji w rządzie Zjednoczonej Prawicy.

- Nie było dyscypliny głosowania, więc każdy podejmował decyzje zgodne z własnym przekonaniem. Ale także z silnym poczuciem, że głosowana propozycja nie oznacza jednocześnie akceptacji trybu głosowania 10 maja - mówi nam wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS z Porozumienia. W rozmowie z nami podkreśla, że "najważniejsze jest teraz życie i zdrowie Polaków".

Kiedy dopytujemy, dlaczego Jarosław Gowin nie sprzeciwił się w głosowaniu, usłyszeliśmy: - Na konferencji nie mówił, że zagłosuje przeciw - w rozmowie z Interią podkreśla Wypij.    

W głosowaniu nr 34, które dotyczyło wyborów korespondencyjnych, wzięło udział 459 posłów. Rozwiązania PiS poparło 228 osób - dokładnie tyle samo było przeciw. Wstrzymało się troje posłów, jedna osoba nie zagłosowała. W praktyce oznacza to, że partia rządząca przegrała. Z sejmowych kuluarów słychać, że PiS rozważa reasumpcję głosowania. Wznowienie obrad zaplanowano na 18:30.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje