Reklama

Reklama

Jak ocalał Zbigniew Gryglas. Kulisy obrad Porozumienia

To miała być egzekucja, formalność. Podczas posiedzenia prezydium zarządu krajowego Porozumienia wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Gryglas miał stracić fotel wiceprezesa partii za nielojalność. Polityk utrzymał funkcję, a tym samym zagrał na nosie wiernych gowinowców. – Nie powiedziałbym, że doszło do starcia – w rozmowie z Interią komentuje Gryglas.

Zanim udało się zażegnać spór wyborczy między Jarosławem Gowinem a Jarosławem Kaczyńskim, w Zjednoczonej Prawicy było naprawdę gorąco. Niemal do ostatniej chwili politycy PiS próbowali nakłonić posłów Porozumienia, żeby poparli w Sejmie majowy termin elekcji. Gowinowi i wiernym mu ludziom udało się postawić, ale wielu działaczy Porozumienia odkryło karty. Jednym z nich był Zbigniew Gryglas.

Reklama

- Część posłów Porozumienia zachowała się nieelegancko, ale na pewno będziemy stopniować winę. Nie będzie pobłażania dla kogoś, kto rozpracowuje partię i pomaga łamać naszych kolegów - w rozmowie z Interią zapewniał jeden z bliskich współpracowników Jarosława Gowina. 

W ubiegłą środę (6 maja) lider Porozumienia miał rozmawiać o Gryglasie z prezesem PiS. Zresztą, jak podała nieoficjalnie PAP, partia Gowina wycofała dla niego swoją rekomendację na stanowiska wiceministra aktywów państwowych.    

Posiedzenie prezydium zarządu krajowego miało być tylko formalnością. Jak ustaliła Interia, wniosek o usunięcie Gryglasa został złożony, jednak nie doszedł do skutku. Wnioskodawca zgodził się, żeby był głosowany na następnym zarządzie. - Wolałbym stos, ale nie chcemy robić z niego ofiary - mówi nam jeden z przeciwników wiceministra. - Jarosław Gowin chce z nim porozmawiać w cztery oczy, wyjaśnić pewne sprawy - wtóruje mu kolejny z naszych informatorów.

Sam Gryglas tonuje nastroje: - Nie powiedziałbym, że doszło do starcia na prezydium. Wygrały Porozumienie, obóz Zjednoczonej Prawicy i silne wsparcie dla pana prezydenta - usłyszeliśmy od polityka. 

Nie jest tajemnicą, że niezależnie od publicznych gróźb swoich kolegów on sam nie sprawiał wrażenia przestraszonego. Jeszcze w weekend wybrał się na Mazury. - Kocham żagle, udało mi się wyskoczyć na kilka godzin. To zawsze więcej niż tydzień innego wypoczynku - przekazał Interii polityk, kiedy zapytaliśmy o jego niedawny wypad.

Wiadomo, że dyskusja na zarządzie była burzliwa. - W sprawie głosowania korespondencyjnego, naszego zachowania w tej sprawie, rozmów z opozycją były różne zdania w Porozumieniu. Dla mnie najważniejsze, że ta dyskusja zakończyła się uchwałą w pełni wspierającą Zjednoczoną Prawicę - powiedział na antenie Polskiego Radia 24 Adam Bielan, europoseł, członek prezydium zarządu krajowego Porozumienia oraz rzecznik sztabu wyborczego Andrzeja Dudy.

Frakcje w Porozumieniu

Podczas dyskusji nie brakowało oskarżeń pod adresem Jarosława Gowina, który miał działać bez konsultacji z najważniejszymi politykami swojej partii. Niektórzy z naszych informatorów wskazują jednak, że była też rozmowa o poczynaniach Adama Bielana. - Padły bardzo mocne słowa. Wiele osób zarzuciło mu, że jego działania doprowadziły kryzysu w Zjednoczonej Prawicy - mówi nam jeden z przeciwników majowych wyborów.

Nasi rozmówcy wskazują, że w Porozumieniu pojawiły się trzy frakcje. Jedna jest skupiona wokół Adama Bielana oraz Jacka Żalka. Może uchodzić za grupę polityków z największym stażem oraz tych najbardziej zbliżonych poglądami do PiS. To oni otwarcie sprzeciwiali się Jarosławowi Gowinowi i parli do wyborów w maju. Można do niej zaliczyć m.in. Kamila Bortniczuka, Michała Cieślaka czy Włodzimierza Tomaszewskiego.

Jarosław Gowin nie został jednak we własnej partii sam jak palec. Wokół niego ukształtował się bowiem - jak określił to jeden z naszych informatorów - "nowy dwór". To głównie świeżo upieczeni posłowie, ale też najwierniejsi z wiernych: Iwona Michałek, Magdalena Sroka, Michał Wypij czy Wojciech Maksymowicz.

Według naszych informatorów frakcję "obrotową" tworzy z kolei Jadwiga Emilewicz, która podczas awantury z PiS zyskała funkcję wicepremiera. - Jestem politycznym wychowankiem Jarosława Gowina. To przez niego znalazłam się w polityce. Nigdy nie zrobiłabym niczego, co byłoby niezgodne z jego wolą - przekazała nam jeszcze kilka tygodni temu, gdy w Sejmie trwała karczemna awantura.

Jeden z naszych informatorów przyznaje: - Gowin wyhodował ją na własnej piersi. A teraz gra niby z nim, ale przeciwko niemu. Jej frakcja jest malutka, razem z nią to najwyżej trzech posłów: Andrzej Gut-Mostowy, jej minister czy Wojciech Murdzek, który chyba do końca nie jest zdecydowany - słyszymy.    

Na pewno sytuacja w partii Jarosława Gowina jest złożona. Są i tacy politycy jak Mieczysław Baszko czy Grzegorz Piechowiak, którzy, zdaniem naszych rozmówców, "szukają sobie miejsca" w Porozumieniu. Co dalej z partią Jarosława Gowina? Przynajmniej na razie nie zanosi się na jej rozpad.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne