Reklama

Reklama

Joanna Lichocka i jej gest. "Na pewno ją ukarzą". Tylko kiedy?

Od pamiętnego posiedzenia Sejmu Joanna Lichocka z PiS straciła stanowisko wiceprzewodniczącej sejmowej komisji kultury, odebrała setki maili czy wiadomości. Nawet tych z groźbami pozbawienia życia. I chociaż odpowiedni wniosek w sprawie Lichockiej i jej słynnego już gestu z sali plenarnej trafił do komisji etyki kilka miesięcy temu, to bardzo możliwe, że sprawa dalej nie zostanie rozpatrzona.

Piątek, 24 lipca. Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu rozpatruje wniosek o odwołanie Joanny Lichockiej z funkcji zastępcy przewodniczącego w związku z jej zachowaniem z 14 lutego. Parlamentarzystki nie ma na posiedzeniu, ale obradujący są przekonani, że zdalnie bierze w nim udział.

Choroba dwubiegunowa

Reklama

Na komisji gościnnie występuje europoseł PiS, Dominik Tarczyński. Wyraża solidarność w stosunku do koleżanki i broni jej jak lew. Temperatura dyskusji, jak na środek wakacji przystało, jest naprawdę gorąca. - Czy ma pani jakąś chorobę dwubiegunową? - w rozmowie z Joanną Scheuring-Wielgus dopytywał Tarczyński, kiedy posłanka Lewicy i wiceprzewodnicząca komisji weszła mu w słowo. 

Cała dyskusja na niewiele jednak się zdała, bo podczas głosowania obrona Joanny Lichockiej spaliła na panewce. Nad przyszłością parlamentarzystki PiS głosowało 28 posłów. Połowa chciała odwołać posłankę. Przeciw było 13 posłów PiS, 14. wstrzymał się od głosu. To Jacek Świat, członek komisji etyki.

"W PiS można usłyszeć, że Jacek Świat zawdzięcza wejście do Sejmu właśnie Lichockiej, która w 2011 roku nakręciła film "Pogarda", a jednym z głównych bohaterów tego dzieła był wdowiec po Aleksandrze Natalii-Świat, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. On później z tym filmem jeździł na spotkania z wyborcami i dzięki temu dostał się w 2011 roku do Sejmu. Ale to było na tyle dawno, że mógł zapomnieć" - napisał później "Wprost".

Co ma do powiedzenia sam zainteresowany? - Po pierwsze, o wyniku głosowania zdecydowało to, że dwie osoby nie zagłosowały. Wstrzymałem się od głosu, ponieważ jestem członkiem komisji etyki. Nie wypada mi podejmować decyzji bez dokładnego rozpoznania sprawy. A to dopiero nastąpi - tłumaczy Interii Świat. - Twierdzenie, że mandat poselski zawdzięczam filmowi "Pogarda", jest niepoważne. Proszę przeczytać mój życiorys, sprawdzić, ile lat działam w polityce. Nie wziąłem się z księżyca - obrusza się.

Do dwójki, która nie zagłosowała po myśli PiS, zalicza się Mariusz Kałużny. Zanim trafił do Sejmu, był m.in. dyrektorem Centralnego Ośrodka Sportu. Jest sekretarzem generalnym Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Interii przekazał, że nie udało mu się obronić koleżanki ze względu na "chochlik techniczny".

- W głosowaniu  brałem udział zdalnie. Na tablecie mamy dwa programy: jeden do głosowania, drugi do zabierania głosu. Widziałem przebieg komisji - tłumaczy nam Kałużny. - Chciałem zabrać głos, ale kiedy zalogowałem się do programu, zostałem wylogowany z programu do głosowania. A później było już po wszystkim - dodaje.

Kara będzie na pewno

Jakby nie było, Joanna Lichocka straciła funkcję wiceprzewodniczącego sejmowej komisji kultury. W najbliższy piątek ma się rozstrzygnąć czy otrzyma jakąś karę od posłów z komisji etyki. - Na pewno ukarzą Lichocką. Nawet jeśli Jacek Świat będzie głosował przeciwko, opozycja ma większość - mówi nam jeden z polityków PiS. - Co to za wulgarny gest, który jest widoczny tylko na stop-klatce albo przy zwolnionym tempie? - dopytuje nasz rozmówca.

Z nieoficjalnych informacji Interii wynika, że główna zainteresowana miała się w piątek tłumaczyć posłom. O zwołaniu komisji w praktyce decyduje marszałek Elżbieta Witek z PiS. Od dłuższego czasu nie ma jednak wielu posiedzeń, a opozycja zaczyna podejrzewać spisek. W kolejce do rozpatrzenia czeka bowiem ok. 40 spraw.

- Do tej pory odwlekano nasze posiedzenia, jeżeli chodzi o kwestie związane z rozpatrywaniem wniosków co do zachowań posłów. A przecież tym komisja powinna się zajmować - nie ukrywa poirytowania Monika Falej, przewodnicząca sejmowej komisji etyki z Lewicy. - Co innego, jeśli chodziło na przykład o omówienie tematów dotyczących Najwyższej Izby Kontroli, ich planu pracy. Wtedy nie było problemu. Podobnie jeśli chodzi o wybór przewodniczącego - podnosi.

W rozmowie z Interią Falej wyraziła nadzieję, że jej komisja jednak się odbędzie. Wtedy Joanna Lichocka będzie miała okazję, żeby wytłumaczyć się kolegom podczas zamkniętego posiedzenia gremium. - Kiedy strony zaprezentują swoje stanowisko, będziemy mogli rozpatrywać samą sprawę. Jeśli chodzi o kary finansowe, większe możliwości ma pani marszałek. My nie mamy takiej możliwości - usłyszeliśmy od przewodniczącej komisji.

Marszałek Elżbieta Witek nie nałożyła kary finansowej na posłankę. Z rozmów z politykami PiS, które dotąd odbyła Interia, nie wynika, żeby cokolwiek miało się zmienić.

Jakiej kary może zatem spodziewać się Joanna Lichocka? Zgodnie z regulaminem Sejmu komisja etyki, w drodze uchwały, może zwrócić posłance uwagę, udzielić upomnienia lub nagany. Informacja zostanie później podana do wiadomości publicznej.

Planowane posiedzenie Sejmu zostało przełożone ze względu na zakażenie koronawirusem wykryte u jednego z senatorów. Niemniej posiedzenie komisji etyki zaplanowane na piątek wciąż widnieje w oficjalnym kalendarzu sejmowym. Falej nie potrafiła jednak powiedzieć Interii, czy na pewno się odbędzie. - Będę wnioskowała, żeby się odbyło. Nasza komisja jest mała, a w Sejmie jest wiele dużych sal, w których można komfortowo pracować - powiedziała Interii przewodnicząca.

Z Joanną Lichocką nie udało nam się skontaktować. Kiedy zapytaliśmy Jacka Świata, czy koleżanka ma do niego żal, że straciła funkcję wiceprzewodniczącej w komisji kultury, odpowiedział: - To sprawa między nami.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje