Reklama

Reklama

Magdalena Brzeska: Jan Śpiewak to pierwszy skazany za reprywatyzację

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że Jan Śpiewak pomówił mec. Bogumiłę Górnikowską, która prywatnie jest córką byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Wiadomo, że w sprawę zaangażował się prezydent. - Trochę sobie żartuję z Janka Śpiewaka. Stał się pierwszą ofiarą, pierwszym skazanym za reprywatyzację - komentuje w rozmowie z Interią Magdalena Brzeska, córka tragicznie zamordowanej działaczki lokatorskiej Jolanty Brzeskiej.

W piątek sąd okręgowy utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego, który nakazał Śpiewakowi zapłatę pięciu tys. zł grzywny i 10 tys. zł nawiązki na rzecz Górnikowskiej. Uzasadnienie zostało utajnione. Wiadomo jednak, że według córki byłego ministra Śpiewak miał wielokrotnie pomówić ją w związku z wykonywaniem funkcji kuratora i o udział w aferze reprywatyzacyjnej.

Reklama

Po tym, jak aktywista usłyszał prawomocny wyrok, stronę działacza wzięło wielu polityków PiS. Zaprosił go do siebie nawet prezydent Andrzej Duda. Panowie rozmawiali w niedzielę. - Spotkanie dotyczyło mojej sytuacji prawnej, a także historii kamienicy - przekazał dziennikarzom Śpiewak. Początkowo nie chciał zdradzać szczegółów, ale szybko wyszło na jaw, że chodzi o ułaskawienie.  

"Prezydent powiedział, że rozpatrzy mój wniosek o ułaskawienie. Równocześnie będę składał wnioski do Rzecznika Praw Obywatelskich i Prokuratora Generalnego o złożenie kasacji do Sądu Najwyższego w mojej sprawie. Wykorzystam każdą legalną drogę, żeby zdjąć piętno przestępcy" - zadeklarował miejski aktywista we wpisie na Facebooku.

Za przykład pomawiania Górnikowska podawała m.in. wpis na Twitterze z 2017 r. 

"Boom. Córka ministra Ćwiąkalskiego przejęła w 2010 r. metodą na 118-letniego kuratora kamienicę na Ochocie" - pisał wówczas Śpiewak. Chodziło o kamienicę przy ul. Joteyki 13. Budynek trafił w prywatne ręce w 2011 r.  

Brzeska: Polityka mnie nie interesuje

O komentarz w tej sprawie Interia poprosiła Magdalenę Brzeską, która jest córką legendy warszawskiego ruchu lokatorskiego - tragicznie zamordowanej Jolanty Brzeskiej. W rozmowie z nami nawet nie próbuje ukrywać emocji. - Mnie nie interesuje frakcja polityczna. Ułaskawią Śpiewaka, no i dobrze. Tylko co z odszkodowaniami dla lokatorów? Co ze sprawami, które pozostają nierozwiązane? Czym jest głupie 15 tys. zł, które ma zapłacić Śpiewak? - dopytuje Brzeska.

Jak mówi nam pani Magdalena, ze względu na aferę reprywatyzacyjną, warszawscy lokatorzy tracili krocie. Choćby za "bezprawne zajmowanie lokalu". - Znam kobietę, która podczas wyprowadzki musiała płacić gigantyczne pieniądze. Chodziło o 70 tys. zł! Mnie osobiście komornik zabrał z konta 30 tys. zł - usłyszeliśmy. - Gdybym nie nazywała się Brzeska, kazaliby mi zapłacić dodatkowo 85 tys. zł. I to z odsetkami. Od 2009 r. to byłaby ogromna kwota - dodała.

Zdaniem naszej rozmówczyni, do tej pory dla lokatorów zadziałała jedynie komisja Patryka Jakiego. - Reszta wciąż ma wszystko w nosie. Dotychczas przyznano ileś odszkodowań, ale tu nie chodzi o pieniądze. To rekompensata za to, co nas spotkało. Ewentualnie zwrot kasy, którą płaciliśmy - uważa córka aktywistki, której zwęglone zwłoki znaleziono w 2011 r. w Lesie Kabackim. 

Jeszcze w połowie stycznia, po pierwszym przegranym procesie w sprawie z córką Ćwiąkalskiego, Jan Śpiewak zadeklarował, że wycofa się całkowicie z polityki. "Dziękuję za te wszystkie lata" - napisał wówczas aktywista. Według Magdaleny Brzeskiej, prawomocny wyrok skazujący zamknie drogę do polityki Jana Śpiewaka. A z jego planami może być różnie.

- Podejrzewam, że Janek będzie chciał gdzieś kandydować, coś robić. Według mnie, powinien pojawić się w polityce, ale nie kosztem ofiar afery reprywatyzacyjnej - podkreśla Brzeska. - Śpiewak faktycznie nagłaśnia sprawy o reprywatyzację, ale nie można nikogo pomawiać, bo to uderza w naszą wiarygodność - dodała.

Jakub Szczepański

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje