Reklama

Reklama

PiS obiecał oszczędności. Wydają 6 mln zł rocznie na pustostan

Centrala Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa przeniosła się ponad rok temu z ul. Inflanckiej 4 na Karolkową 30 w Warszawie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że KOWR wciąż płaci za wynajem poprzedniej, pustej siedziby. Jak ustaliła Interia, opłata za pustostan to ok. pół miliona złotych miesięcznie. Do tego dochodzi nowa, droższa nieruchomość.

Czym jest KOWR? To ogromna instytucja, która powstała w miejsce Agencji Rynku Rolnego oraz Agencji Nieruchomości Rolnych w 2017 r. Obraca wielkimi pieniędzmi, m.in. gospodaruje mieniem rolnym i posiada nadzór właścicielski nad spółkami Skarbu Państwa. Tylko w 2020 r. koszty jej funkcjonowania pochłoną 507 mln zł. 

Reklama

- Ograniczymy biurokrację, zmniejszymy liczbę dokumentów oraz uprościmy procedury. Nastąpi poprawa jakości obsługi beneficjentów. Te dobre zmiany przyśpieszą realizację zadań. Powstanie KOWR nie tylko usprawni administrację, ale również wprowadzi oszczędności - zapowiadał w czasie, gdy powstawał ośrodek, Krzysztof Jurgiel, ówczesny minister rolnictwa z PiS.

Rzeczywistość szybko zweryfikowała obietnice partii rządzącej. Jeszcze do marca 2019 r. siedziba centrali KOWR mieściła się w Warszawie, przy ul. Inflanckiej 4. Umowa najmu została podpisana za czasów rządów koalicji PO-PSL. Pierwotnie nieruchomość miała służyć Agencji Nieruchomości Rolnych. Podpisano ją na lata 2015-2022.

Interia widziała dokument dotyczący wynajmu budynku z Inflanckiej. Treść liczy 32 strony, ale zawiera aż 10 załączników. Z umowy wynika, że do dyspozycji KOWR jest m.in. 4 726,2 mkw powierzchni biurowej, 285,8 mkw na "pomieszczenia inne" czy 30 podziemnych miejsc parkingowych. Kwota? Ok. pół miliona złotych miesięcznie.

Okazało się jednak, że umowa wiążąca do 2022 r. i kwota czynszu nie przeszkodziły w przeprowadzce kierownictwu KOWR, które podlega ministrowi Janowi Ardanowskiemu. Od marca 2019 r., kiedy nowym szefem został Grzegorz Pięta, ośrodek przeniósł się na ul. Karolkową 30. Tam ma do dyspozycji blisko 10 tys. mkw. powierzchni biurowej i 150 mkw. przeznaczonych na magazyn. Wzrósł także czynsz. Za tę nieruchomość KOWR płaci blisko 700 tys. zł miesięcznie. Łącznie, tylko za budynki centrali, ośrodek płaci więc 1,1 mln zł. Rocznie daje to 13,2 mln zł.

Dotychczas władze KOWR próbowały podnająć komuś budynek przy Inflanckiej, ale skutek jest marny. Kilka dni temu wysłaliśmy pytania dotyczące wynajmu obydwu siedzib. Chcieliśmy się dowiedzieć, skąd pomysł, żeby się przenosić i dlaczego KOWR płaci za pustostan. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, a dyrektor Pięta nie odbierał od nas telefonu.

Posłowie opozycji, z którymi rozmawia Interia, z niedowierzaniem kręcą głowami. - Już jakiś czas temu mieli budować nową, ogromną siedzibę za miliony - przekazała Interii posłanka Dorota Niedziela z PO. Jak usłyszeliśmy, z planów dotąd nic nie wyszło, chociaż zapewniono środki. Siedziba ma kosztować 106 mln zł. - Prawda jest taka, że ciągle płacą za pustostan - dodała.

Krytyki nie szczędzi też Marek Sawicki, były minister rolnictwa z PSL. - Publiczny pieniądz się nie liczy. Połączenie Agencji Nieruchomości Rolnych i Agencji Rynku Rolnego miało generować oszczędności. A jest drożej - obrusza się polityk. Jak podkreśla, wynajem budynku przy Inflanckiej obowiązuje do 2022 r. Oznacza to, że jeśli nic się nie zmieni, pusta nieruchomość będzie jeszcze kosztowała 18 mln zł.

Na pewno do myślenia dają słowa urzędującego ministra rolnictwa. - Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa - Bóg wie, po co powstał. Jest to instytucja, co do której ja nie wiem, jaki był zamysł. I mówię to publicznie - jeszcze w grudniu 2019 r. podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi stwierdził Jan Ardanowski.

Jakub Szczepański   

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne