Reklama

Reklama

Po wyborach rekonstrukcja rządu. Czyhają na Jarosława Gowina

Jak dowiedziała się Interia, po wyborach prezydenckich czeka nas rekonstrukcja rządu. Prezes wyciągnie konsekwencje za kampanię, ale nie tylko. – Na pewno chodzi o reorganizację ministerstw: połączenie, dzielenie – zdradza jeden z naszych informatorów należących do PiS. Przy okazji Jarosław Kaczyński zamierza zagrać na nosie Jarosława Gowina.

Nasi rozmówcy podkreślają, że obecnie najistotniejsza jest kampania wyborcza Andrzeja Dudy. Władza w Sejmie i sprzyjający prezydent pozwalają na komfortowe rządy, nawet przy sprzeciwie opozycyjnego Senatu. - Bez zwycięstwa pana prezydenta nie wyobrażam sobie możliwości dalszego reformowania kraju - mówił ostatnio Mateusz Morawiecki podczas zjazdu klubów "Gazety Polskiej".

Reklama

Wynik wyborczy Andrzeja Dudy będzie miał znaczenie nie tylko dla samego kandydata, ale przede wszystkim dla przyszłości Porozumienia w szeregach Zjednoczonej Prawicy. Już teraz "jastrzębie" Jarosława Kaczyńskiego dają jasno do zrozumienia, że trudno będzie dalej współpracować z kimś, kto przez zmianę terminu wyborów może zaprzepaścić szansę na reelekcję urzędującego prezydenta.

Gowin na cenzurowanym

- Podziękowania ze strony Borysa Budki też zastanawiają. Dzięki akcji Gowina PO dostała koło ratunkowe. W jakimś sensie to on jest ojcem chrzestnym kandydatury Rafała Trzaskowskiego - stwierdziła otwarcie była premier Beata Szydło na łamach "Sieci". Była premier powiedziała to, o czym wielu mówi w kuluarach. Najwierniejsi współpracownicy Kaczyńskiego nie wyobrażają sobie dalszej współpracy z gowinowcami.

- Po ich wolcie wszystko jest tymczasowe. Nikt nie ma nic przeciwko ludziom Porozumienia, ale problemem jest sam lider ugrupowania. Nie może być tak, że nasz generał na polu bitwy wchodzi w konszachty z wrogiem - mówi nam jeden z bywalców budynku partii przy ul. Nowogrodzkiej. Zdaniem naszych rozmówców współpraca Gowina z działaczami opozycji poszła za daleko.

Już teraz politycy Porozumienia są podszczypywani. Mówi się o zmianach sejmikowych koalicji PiS, a nawet roszadzie koalicyjnej przy Wiejskiej. W zależności od wariantu partia rządząca ma sięgnąć zarówno po działaczy Konfederacji jak i ludowców. Już teraz widać, że coś się zmienia. Zwłaszcza na poziomie lokalnym.

Jak podawał "Wprost", Sylwester Chruszcz, były poseł i dawny prezes Ligi Polskich Rodzin łączony z Konfederacją, na początku czerwca otrzymał posadę p.o. dyrektora Oddziału Zespołu Elektrowni Dolna Odra. Według tygodnika, były poseł poleca na stanowiska polityków bliskich Konfederacji.

Janusz Korwin-Mikke, jeden z sejmowych liderów tego środowiska, zaprzecza informacjom o zakulisowych negocjacjach z PiS. Chociaż nie wyklucza żadnych rozwiązań. - Po wyborach wszystko jest możliwe. Zapewniam jednak, że nie damy się użyć jako narzędzie do karania gowinowców - powiedział Interii polityk. O rozmowy z PiS zapytaliśmy także w PSL.

- Będą teraz opowiadać o zmianach w koalicji, rozliczaniu Gowina. Zupełnie mnie to nie dziwi - mówi nam Marek Sawicki, były minister rolnictwa i rozwoju wsi z PSL. - Gdyby chcieli się dogadać, zadzwoniliby do mnie. Mam tego świadomość. Uważają mnie za człowieka prawicy i czasem próbują kombinować - dodaje.

Nasi informatorzy ze Zjednoczonej Prawicy mówią o rozmowach na poziomie poszczególnych regionów. Mają brać w nich udział m.in. najwierniejsi politycy Jarosława Kaczyńskiego, którzy znają się jeszcze z czasów Porozumienia Centrum. - Różne warianty są brane pod uwagę. Niektóre bez Solidarnej Polski, inne bez gowinowców. Wątpię jednak, żeby PiS zrezygnował z ziobrystów. Nie ma czym ich obciążyć - mówi nam jeden z polityków.

Konkrety po wyborach

Rozmowy o rekonstrukcji rządu trwają od dłuższego czasu. Nie jest jednak tajemnicą, że konkretne decyzje zapadną przy Nowogrodzkiej już po wyborach prezydenckich. To będzie czas rozliczeń, podsumowań i wyciągania konsekwencji. Dochodzą też osobiste ambicje poszczególnych członków rządu.

- Mówi się, że kilku ministrów chciałoby pójść drogą Jerzego Kwiecińskiego. Są zmęczeni, chcieliby jeszcze zarobić, ale pozbyć się wielkiej odpowiedzialności - twierdzi jeden z posłów PiS zorientowanych w temacie.

Chodzi o byłego ministra inwestycji i rozwoju, a później szefa resortu finansów. Z rządu odszedł w listopadzie 2019 r. Następnie został prezesem PGNiG (Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo - red.). Ile zarabia? Wiadomo na pewno, że jego poprzednik Piotr Woźniak mógł liczyć na roczną pensję rzędu 2 mln zł.

- O konkretach na pewno możemy mówić po pierwszej turze wyborów prezydenckich. Obecnie sporo się spekuluje, decyzje jeszcze nie zapadły. Nie wiadomo, w którym kierunku to pójdzie - powiedział Interii jeden z członków rządu PiS. - Pod uwagę brane są różne warianty: również koalicja z PSL czy Konfederacją - dodaje.

Pod znakiem zapytania stoi też polityczna kariera Mateusza Morawieckiego. Część obozu prawicy jest zdania, że to on umożliwił Porozumieniu zmianę terminu wyborów. Trudno się spodziewać, że przy potencjalnej porażce Andrzeja Dudy i jego ominą konsekwencje. - Platforma Obywatelska była w całkowitej defensywie. Mogło się to skończyć wyprowadzeniem sztandaru PO po Kidawie-Błońskiej - ocenił ostatnio Patryk Jaki na antenie Radia Plus.  

W kontekście rekonstrukcji padają m.in. nazwiska ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, minister sportu Danuty Dmowskiej-Andrzejuk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marleny Maląg czy Małgorzaty Jarosińskiej-Jedynak z resortu funduszy i polityki regionalnej. - Wszystko będzie zależało od wyniku wyborów - podkreślają zgodnie informatorzy Interii.

Jakub Szczepański

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy