Reklama

Reklama

Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka. "Codziennie jesteśmy świadkami poważnych naruszeń"

10 grudnia obchodzony jest Międzyanrodowy Dzień Praw Człowieka /MOHAMMED ABED /AFP

"Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. 
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. 
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.
 Nie byłem przecież socjaldemokratą. 
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. 
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było" - w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka dr Maria Ochwat, politolog i specjalistka ds. praw człowieka z Wyższej Szkoły Bankowej, przypomina słowa Martina Niemollera.

"Lista państw jest bardzo długa"

Reklama

"To przede wszystkim na rządach państw spoczywa odpowiedzialność za zapewnienie ochrony orędownikom praw człowieka. Wzywam wszystkie państwa, by przestrzegały wolności słowa i wolności gromadzenia się (...). Gdy życie obrońców praw człowieka jest zagrożone, zmniejsza się poczucie bezpieczeństwa wszystkich ludzi. Gdy głosy obrońców praw człowieka są zagłuszane, cierpi na tym sprawiedliwość" - apelował w 2010 roku sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon.

Pomimo corocznych przesłań i apeli o poszanowanie ludzkiej godności, na świecie wciąż łamane są prawa człowieka.

Reklama

- Lista państw, w których dochodzi do łamania praw człowieka, jest, niestety, bardzo długa. W większości są to państwa, w których mamy do czynienia z reżimami autorytarnymi, czy też totalitarnymi. Nie oznacza to jednak, że w państwach demokratycznych nie dochodzi do przypadków pogwałcenia praw człowieka - mówi w rozmowie z Interią dr Maria Ochwat.

Według raportów Human Rights Watch, Amnesty International czy organizacji Reporterzy Bez Granic w czołówce państw łamiących prawa człowieka od lat znajdują się m.in. Korea Północna, Syria, Sudan, Somalia, Kongo, Afganistan, Myanmar, Jemen, Irak, Pakistan.

- Można się oczywiście zastanawiać, jak to możliwe, że częściej możemy słyszeć w mediach o konkretnych ofiarach łamania praw człowieka w państwach demokratycznych, niż na przykład w Arabii Saudyjskiej, na Kubie, czy w Korei Północnej. Dzieje się tak m.in. dlatego, że skala naruszeń praw człowieka w danym państwie zwykle jest odwrotnie proporcjonalna do liczby informacji na ten temat - zaznacza dr Ochwat. - Te państwa, które uniemożliwiają funkcjonowanie niezależnych mediów, czy organizacji pozarządowych, nagminnie łamią wolność słowa i ukrywają prawdziwą skalę naruszeń praw człowieka, nie wpuszczając na swoje terytorium obserwatorów - wyjaśnia.

Najgorszy stan od 70 lat

Na początku każdego roku Amnesty International przedstawia raport dotyczący sytuacji praw człowieka na świecie.

- Według ostatniego z nich, za 2015 rok, stan przestrzegania praw człowieka jest obecnie najniższy od 70 lat - podkreśla dr Ochwat. 

Co jest tego przyczyną?

- Jedną z nich jest wysoki odsetek osób zmuszanych do przesiedlenia lub życia na uchodźstwie. Wzrosło również zagrożenie ze strony niepaństwowych aktorów stosunków międzynarodowych, częstotliwość stosowania tortur, odmowy niektórych państw współpracy z Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze, innymi organizacjami, instytucjami, czy obserwatorami praw człowieka - wymienia specjalistka ds. praw człowieka.

Jak dodaje, zwiększa się również liczba państw, które coraz mocniej ingerują w życie obywateli m.in. poprzez stosowanie coraz bardziej wyszukanych środków represyjnych.

"Codziennie jesteśmy świadkami poważnych naruszeń"

- Co ciekawe, te 70 lat temu wydawało się, że powstanie Organizacji Narodów Zjednoczonych w 1945 roku, a w ślad za nią regionalnych systemów ochrony praw człowieka i organizacji podejmujących ten temat, zapewni ludziom skuteczną ochronę ich praw. Niestety, mimo uchwalenia wielu międzynarodowych dokumentów, powołania odpowiednich instytucji i organów, wypracowania licznych mechanizmów kontrolnych i wzrostu świadomości społeczeństwa, niemal codziennie jesteśmy świadkami poważnych naruszeń praw człowieka. Bywa, że niektóre z nich pozostają bez odpowiedzi - mówi dr Ochwat.

Ekspertka podkreśla, że "pewna grupa państw nierzadko stawia swoje partykularne cele gospodarcze, polityczne i militarne ponad prawa człowieka".

- Z racji swej silnej pozycji na arenie międzynarodowej państwa te nie są krytykowane, a nawet jeśli, to nie wyciąga się wobec nich praktycznie żadnych konsekwencji - dodaje.

- Jeszcze inne państwa konsekwentnie twierdzą, że prawa człowieka to wytwór cywilizacji zachodniej, a tym samym - ich zdaniem - zupełnie nie przystają one do świata azjatyckiego, czy arabskiego. A przecież prawa człowieka są wartością najwyższą, dlatego wymagają szczególnej troski i ochrony - podkreśla dr Ochwat.

Kto może pomóc?

Ogromną rolę w zakresie ochrony praw człowieka przypisuje się organizacjom międzyrządowym i pozarządowym.

Jak wyjaśnia dr Maria Ochwat, organizacje międzyrządowe zajmują się m.in. uchwalaniem deklaracji i konwencji dotyczących ochrony praw człowieka, powoływaniem organów i instytucji, których rolą jest prowadzenie różnorodnych działań na rzecz poszanowania ludzkich praw, a także tworzeniem odpowiednich mechanizmów kontrolnych (takich, dzięki którym wiemy, jak wygląda sytuacja praw człowieka w danym regionie i części świata).

Do najważniejszych funkcji organizacji pozarządowych należą z kolei: normatywna, implementacyjna, promocyjna i edukacyjna, czy też humanitarna.

- Mówi się, że organizacje pozarządowe zwykle znajdują się najbliżej konkretnych sytuacji i problemów dotyczących praw człowieka, stąd też najwcześniej wiedzą, jakie nowe regulacje, bądź też korekta dotychczasowych, są niezbędne dla lepszej ochrony praw ludzi. Co więcej, organizacje pozarządowe mogą wykorzystywać różne metody działania, nawet dość niekonwencjonalne - mówi ekspertka.

Aby stan przestrzegania praw człowieka na świecie ulegał poprawie niezbędna jest współpraca organizacji międzyrządowych i państw z organizacjami pozarządowymi.

Gest solidarności

Jak przekonuje dr Maria Ochwat, każdy człowiek może pomóc w walce o przestrzeganie praw drugiej osoby w innym zakątku świata i przyczynić się do poprawy sytuacji. Wystarczy dołączyć do jednej z wielu istniejących organizacji pozarządowych działających na rzecz praw człowieka i aktywnie ją wspierać. Można też przyłączyć do konkretnej, zaplanowanej przez nie akcji.

- Czasami wystarczy wysłać list, bo on rzeczywiście sporo zmieni. Zwykły, przeciętny człowiek może naprawdę bardzo przyczynić się do poprawy sytuacji praw człowieka na świecie - podkreśla dr Ochwat.

- Przed kilkunastu laty, kiedy miałam okazję pracować w Międzynarodowym Sekretariacie Amnesty International w Londynie, usłyszałam historię pewnego Chińczyka, który został skazany na karę śmierci. Ponieważ do egzekucji pozostało niewiele czasu - zaledwie kilka, może kilkanaście godzin - członkowie AI oraz jej sympatycy postanowili wysyłać maile, faxy, dzwonić do wszystkich instytucji, które mogłyby pomóc go uwolnić lub chociaż dokonać zamiany kary śmierci na inną. Po kilku godzinach takiego masowego nacisku władze chińskie zgodziły się go ocalić, pod warunkiem, że obrończy praw człowieka "zwolnią wreszcie ten fax" - opowiada dr Ochwat.

Zaznacza, że wysłanie listu, maila, czy podpisanie petycji nie zajmuje dużo czasu, ani nie naraża na koszty, a w wielu sytuacjach może pomóc.

- Taki list to przede wszystkim gest solidarności z tymi, których prawa człowieka są łamane oraz ich bliskimi. Jak mówi motto Amnesty International: Lepiej zapalić świeczkę, niż przeklinać ciemność - dodaje.

Wystarczy długopis i kartka papieru

Każdego roku, 10 grudnia, Amnesty International organizuje Maraton Pisania Listów. W ten dzień każdy ma okazję stać się obrońcą praw człowieka. Wystarczy tylko, by wziął do ręki długopis i kartkę papieru.

"Co roku udaje się realnie wpłynąć na poprawę sytuacji kilku bądź kilkunastu osób, których prawa człowieka zostały złamane" - przekonuje AI.

Jak czytamy na stronie organizacji, dzięki listom napisanym w 2015 roku, udało się uwolnić m.in. Alberta Woodfoxa, który spędził ponad 40 lat w więziennej izolatce w USA. Coroczna akcja pozwoliła także na uniewinnienie Yecenii Armenty z Meksyku, którą poddano torturom w celu wymuszenia zeznań. Oprócz tego, Ministerstwo Sprawiedliwości, Praw Człowieka i Promocji Obywatelskości w Burkina Faso zobowiązało się do zlikwidowania wczesnych i przymusowych małżeństw w kraju.

Polowanie na części ciała i więzienie za SMS-a

W tym roku AI apeluje o pisanie listów, by pomóc m.in. 10-letniej Annie Alfred z Malawi, która urodziła się z albinizmem. Ludzie w otoczeniu Annie wierzą, że części jej ciała mają magiczną moc i uważają, że dziewczynka nie jest człowiekiem. Mówią, że jest "duchem" albo "pieniędzmi" i właśnie dlatego chcą ukraść jej włosy lub kości.

Pisanie listów ma skłonić władze Malawi, by chroniły osoby z albinizmem. Obecnie żyje tam około 7-10 tys. ludzi podobnych do Annie. Jak podkreśla organizacja, osoby te nie są nigdzie bezpieczne. Czyhają na nie nawet rodziny i bliscy, sądząc, że dzięki częściom ich ciała, staną się bogaci.

Tegoroczny Maraton Pisania Listów ma pomóc też studentowi z Kamerunu skazanemu na 10 lat więzienia za wysłanie SMS-a.

"Fomusoh Ivo Feh miał rozpocząć studia na uniwersytecie. Jedna wiadomość SMS wszystko zmieniła. Pewnego dnia Ivo otrzymał wiadomość od kolegi: 'Boko Haram rekrutuje młode osoby od 14 lat wzwyż. Warunki zatrudnienia: 4 przedmioty w GCE (odpowiednik matury - przyp. tłum.) plus religia'. Wiadomość od kolegi była komentarzem na temat tego, jak trudno znaleźć pracę bez wysokich kwalifikacji. Chłopak żartował, że nawet Boko Haram nie zatrudni nikogo bez zdania w szkole średniej przynajmniej 5 przedmiotów. Ivo przesłał tę wiadomość swojemu przyjacielowi, który przesłał ją dalej do młodszego kolegi. Nauczyciel zobaczył wiadomość, skonfiskował telefon i pokazał policji" - czytamy na stronie AI.

Studenci zostali aresztowani między wrześniem a grudniem 2014 roku. 2 listopada sąd wojskowy skazał ich na 10 lat więzienia za "przestępstwa" powiązane z terroryzmem.

"Zagubieni w obliczu przemocy i cierpienia"

Podczas środowej audiencji generalnej w Watykanie papież Franciszek również zaapelował o silne promowanie praw człowieka. Jak powiedział, nikt nie może być pozbawiony swoich podstawowych praw.

"Prawa człowieka to aspekt pozytywny, który należy promować z zawsze odnowionym zdecydowaniem, aby nikt nie był wykluczony z rzeczywistego uznania fundamentalnych praw osoby" - powiedział papież. Jak podkreślił, w czasach, w których ludzie czują się "zagubieni w obliczu zła, przemocy, cierpienia", wszyscy potrzebują nadziei.

***

Dr Maria Ochwat jest politologiem, absolwentką Szkoły Praw Człowieka HFPC w Warszawie oraz studiów nad pokojem i rozwiązywaniem konfliktów międzynarodowych na Uniwersytecie Chulalongkorn w Bangkoku. Pracowała na rzecz praw człowieka m.in. w Polsce, Wielkiej Brytanii i Azji Płd.-Wsch.

Justyna Mastalerz

Zobacz również:

Dziedziczenie bezdomności. Bieda w Polsce ma twarz dziecka

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy