​CETA: Koń trojański dla amerykańskich firm

zdj. ilustracyjne /AFP

Podczas, gdy dyskusja na temat umowy CETA w Polsce rozgorzała na dobre, debata na temat umowy TTIP pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską nieco przycichła. Tymczasem, nawet jeśli CETA dotyczy głównie Kanady i UE, może się okazać, że jej wprowadzenie stanie się swego rodzaju "koniem trojańskim" za pomocą którego także Amerykanie wprowadzą na europejski rynek swoje produkty.

Reklama

Stanie się tak, ponieważ aż 85 procent amerykańskich firm posiada swoje siedziby w Kanadzie. Są to firmy zajmujące się szerokim wachlarzem produktów i usług. Ogromną ich część stanowią firmy przemysłu spożywczego. 

Ewa Sufin-Jacquemart ze Strefy Zieleni w rozmowie z Interią, potwierdza te informacje. 

Reklama

- Prawie 42 tysiące, czyli ponad 80 procent firm amerykańskich ma swoje filie aktywnie produkujące, handlujące i prowadzące rzeczywistą działalność w Kanadzie - powiedziała w rozmowie z Michałem Michalakiem. 

- Poprzez te filie, będą w stanie eksportować do Unii Europejskiej zarówno produkty, jak i usługi. To wszystko to jest po prostu takie mydlenie oczu - dodała ekspertka. 

W tym kontekście niektóre obawy związane z wprowadzeniem w życie zapisów umowy TTIP pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, mogą ożyć, a wszystko to, czego obawiają się przeciwnicy TTIP może się ziścić "pod przykrywką" umowy CETA. 

Przypomnijmy. Kompleksowa umowa gospodarczo-handlowa (CETA) to efekt negocjacji między UE a Kanadą. Umowa prowadzi m.in. do zniesienia należności celnych, zlikwidowania ograniczeń w dostępie do zamówień publicznych i otwarcia rynku usług. Ma zostać podpisana 27 października podczas szczytu UE-Kanada w Brukseli, a negocjacje w jej sprawie były objęte klauzulą tajności.

Amerykańscy giganci na polskim rynku

Określenie "amerykańskie firmy działające w Kanadzie" wydaje się dość mgliste. Warto przytoczyć tutaj przykłady gigantycznych korporacji, które zajmują się głównie produkcją żywności, bo to właśnie tej "działki" dotyczy wiele obaw konsumentów w Europie.

General Mills to ogromne przedsiębiorstwo branży spożywczej. Ich oficjalna siedziba znajduje się w Golden Valley w amerykańskim stanie Minnesota.

Firma, która przynosi zyski rzędu 1,8 miliarda złotych miesięcznie i zatrudnia ponad 43 tysiące pracowników jest właścicielem marek takich jak Betty Ckocker (produkcja lodów, deserów, koncentratów ciasta), Green Giant (puszkowane i mrożone warzywa) czy Pillsbury (mrożonki i wyroby piekarnicze) od ponad 60 lat ma swoją siedzibę także w Kanadzie w prowincji Ontario.

Międzynarodowa organizacja Oxfam oceniła działalność General Mills, jako bardzo szkodliwą, zwłaszcza w kontekście polityki klimatycznej. Firma odpowiedzialna była za emisję ogromnej ilości gazów cieplarnianych. Długo nie ujawniała także dostawców oleju palmowego i cukru, używanych w swoich produktach. 

Produkcja mięsa na gigantyczną skalę

Kolejny amerykański "gigant" działający na kanadyjskim rynku to firma Tyson Foods. Przedsiębiorstwo zajmuje się produkcją drobiu, wołowiny, wieprzowiny, a także gotowych produktów mięsnych. Działalność Tyson Foods odbywa się na masową skalę. 

Firma posiada łącznie ponad 100 zakładów, które zajmują się przetwarzaniem różnego rodzaju mięsa. Do tego dochodzi jeszcze 12 centrów dystrybucji i 51 chłodni. W ubiegłym roku firmie udało się produkować aż 35 mln sztuk drobiu, 128 tys. sztuk bydła, 401 tys. sztuk świń oraz wytwarzano średnio 68 mln funtów gotowych produktów mięsnych. Wszystkie te liczby dotyczą TYGODNIOWEJ produkcji. 

W maju tego roku wybuchł gigantyczny skandal, po tym, jak okazało się, że pracownikom Tyson Foods, którzy zajmują się drobiem, nie przysługują nawet przerwy w korzystaniu z toalety. Wielu z nich musiało pracować w pieluchach. Zdarzały się także przypadki, że pracownicy oddawali mocz przy swoich stanowiskach pracy. 

Dodatkowo, zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez organizację Environment America, sama emisja zanieczyszczeń przez Tyson Foods, przekracza ilość, jaką łącznie są w stanie wyprodukować inne amerykańskie firmy. 

To nie jedyne kontrowersje. W ubiegłym roku samo przedsiębiorstwo i jego pracownicy, usłyszeli aż 33 zarzuty związane ze znęcaniem się nad zwierzętami. Stało się tak po ujawnieniu oburzającego nagrania z jednej z rzeźni, na którym pracownicy znęcają się nad kurami. Firma musiała zapłacić gigantyczne odszkodowanie, aby sprawa ucichła. 

Powyższe przykłady nie wyczerpują tematu. Mają jednak za zadanie zwrócić uwagę na pewne zjawisko, z którym możemy mieć do czynienia.

Jeśli umowa CETA wejdzie w życie, a jej zapisy dojdą do skutku, także ci "amerykańscy" giganci, dzięki swojej działalności w Kanadzie, będą mogli wysyłać swoje produkty na polski rynek. 

Współpraca: Michał Michalak

Czytaj więcej na temat umowy CETA:

CETA - siostra TTIP

CETA - więcej strat czy korzyści?

CETA: Szkodliwe substancje na sklepowych półkach?

CETA: Jak korporacje pozywają państwa (i wygrywają)

Obóz rządzący podzielony w sprawie CETA

Krasnodębski: W sprawie CETA polski rząd stał się dużo ostrożniejszy

CETA coraz bliżej. Z poparciem polskiego rządu


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje