Reklama

Reklama

Cezary Tomczyk: Ruch Trzaskowskiego nigdy nie będzie partią

Luźna formuła współpracy, działanie projektowe, wsparcie dla Platformy Obywatelskiej, powstanie profesjonalnego think tanku, brak kadry zarządzającej i komunikacja za pomocą platformy internetowej i aplikacji – Cezary Tomczyk, poseł PO i prawa ręka Rafała Trzaskowskiego, przedstawił w rozmowie z Interią główne założenia nowego ruchu społecznego, który może nosić nazwę "Nowa Solidarność". - Trzy lata to dobry czas na zużycie władzy i naszą pracę. Możemy napiąć procę i przygotować się do działania – zapowiada Tomczyk.

Łukasz Szpyrka, Interia: Rząd zapowiedział rekonstrukcję rządu, ale jesień to też interesujące ruchy po stronie opozycji. Jaki będzie ten nowy polityczny sezon?

Reklama

Cezary Tomczyk: - Będzie ciekawie, bo jesteśmy w przededniu powstania ruchu Rafała Trzaskowskiego i zmian w samej Platformie Obywatelskiej. Borys Budka mówił, że na przełomie września i października będzie proponował zmiany w całej partii, żeby Platforma razem z ruchem lub obok ruchu stała się maszyną do wygrywania wyborów.

"Razem z ruchem" czy "obok ruchu"? Ruch Trzaskowskiego ma być w końcu odrębnym tworem czy działać w ramach PO?

- Ludzie mają ogromną potrzebę zaangażowania się, ale niekoniecznie w partię polityczną. Nie dlatego, że partia jest czymś złym, ale kojarzy się w Polsce z działaniem ostatecznym, opowiedzeniem się po jakiejś stronie raz na zawsze. Chcemy, żeby ludzie mieli możliwość uczestnictwa w sposób, jaki sobie tego życzą. By niekoniecznie wiązali się z partią, by wybrali luźną formułę współpracy, by mogli w ten sposób działać.

Co znaczy "działać"?

- Chcemy dać ludziom możliwość uczestnictwa, ale jednocześnie uniknąć błędów partii politycznych. Nie chcemy, by ta struktura była zbyt sformalizowana. Wolimy, by każdy miał możliwość uczestnictwa wtedy, kiedy chce i na zasadach takich, jakich chce. To my musimy dostosować się do ludzi, a nie ludzie do nas.

Do ruchu nie będzie można się zapisać?

- Warto spojrzeć, jak polityka wygląda w Stanach Zjednoczonych. Wystarczy tam być po którejś ze stron, działać w projektach edukacyjnych, obywatelskich, po prostu uczestniczyć w życiu społeczno-politycznym. To już wystarczy by być republikaninem lub demokratą. Uważam, że to bardzo dobra formuła, bo ludzie sami decydują, jak bardzo chcą się zaangażować.

Ludzie nie będą mieli rozdwojenia jaźni? W ruchu mają działać politycy związani z PO, więc może powstać wrażenie, że de facto zapisują się do partii.

- Będzie to wyglądało inaczej. Proszę na ruch nie patrzeć przez pryzmat polityki. Nie będzie tam polityków w ścisłym tego słowa znaczeniu. Ruch nigdy nie będzie partią, nie ma takich aspiracji. Nigdy nie będzie też zupełnie obok. Ruch ma być platformą dla wszystkich, którzy chcą się zaangażować w życie społeczno-polityczne, ale nie widzą dla siebie miejsca w partii. Jeśli ktoś będzie chciał być politykiem, to potrzebne jest coś jeszcze, więc partia.

Rafał Trzaskowski powiedział w TVN24, że "kręgosłupem ruchu będą samorządowcy", a to przecież politycy.

- Samorządowcy, ale często bez legitymacji partyjnej. Potrzebni są po to, by ruch się rozszerzał. By ludzie nie mieli poczucia, że angażują się w działania jednej partii. Ja jestem w Platformie i nigdzie się nie wybieram, ale jest duża część samorządowców, którzy nie chcą być w partii politycznej, ale chcieliby działać w ruchu. Ta oferta jest też dla nich i ich zwolenników. Również dla liderów lokalnych środowisk, miast, miasteczek, powiatów, którzy mają ogromną energię i z tego też trzeba czerpać. Gdy mówiłem o błędach, miałem na myśli błędy strukturalne. Struktura ruchu będzie na tyle luźna, że nie będzie tam gradacji, że jeden jest ważniejszy od drugiego. Każdy będzie na tych samych prawach.

Nie będzie kadry zarządzającej?

- Jeżeli będzie, to w technicznym tego słowa znaczeniu. Na pewno nie będzie przewodniczącego, sześciu wiceprzewodniczących i tego typu rozwiązań, dobrze nam znanych z wielu partii. Z prostego powodu - ruch nie będzie partią i ma inny cel. Nie będzie twardej struktury, ale miękka, by każdy mógł się w niej poczuć dobrze. By uniknąć konfliktów personalnych, rywalizacji o przewodnictwo. Ma to być forum dla wszystkich, patrząc na Polskę przez pryzmat projektów i celów, a nie przez pryzmat konkretnych ludzi piastujących funkcje.

Kto więc będzie słuchał głosu ludzi, którzy chcą się zaangażować?

- Chcemy zbudować dużą platformę do komunikacji między członkami ruchu. Zarówno w formie internetowej jak i za pomocą aplikacji. Po to, żeby każdy miał jasność i głos każdego był słyszalny.

Szymon Hołownia też buduje ruch. I w założeniu, przynajmniej na razie, wygląda podobnie.

- Gdy popatrzymy na to, co buduje Szymon Hołownia, to na horyzoncie ewidentnie ma partię polityczną. Gdy mówi o pełnomocnikach w każdym powiecie daje jasny wyraz, że jest to zalążek budowania struktur partyjnych. Ruch Rafała Trzaskowskiego nie będzie partią.

Nie macie planów, by wystartować w wyborach?

- Mamy, ale nie jako ruch. Do startowania w wyborach są partie polityczne. Ruch nie będzie startował w wyborach, ale może wspierać jakiś projekt, być jego częścią lub patronem. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Przyszłością ruchu nie jest bycie partią i na pewno nie chcemy być konkurencją dla partii.

Nie obawia się pan, że zajmie wam dużo czasu tłumaczenie ludziom, czym właściwie jesteście?

- W ogóle się tego nie obawiam. Tym bardziej, że kampanię prezydencką robiliśmy w 1,5 miesiąca. Jesteśmy w stanie, przy dużej intensywności, wytłumaczyć wszystko szybko. Dziś i jutro jest czas na pracę organiczną, pracę w gminach i powiatach. 5 września rozpocznie się symbolicznie nowy rozdział, a do kolejnych rozstrzygnięć powinno dojść za trzy lata. Dziś dopiero startujemy.

Donald Tusk w rozmowie z "Polityką" mówi tak: "Trzy lata to długo, można się zmęczyć".

- Nie znam kontekstu tej wypowiedzi, ale trzy lata to też dobry czas na zużycie władzy i naszą pracę. Możemy napiąć procę i przygotować się do działania.

Na ile macie już dopracowaną koncepcję ruchu? Jak wiele zostało jeszcze do ustalenia?

- Jesteśmy gotowi. Pewnie kilka szczegółów zostało do ustalenia, ale to drobiazgi. Kolejne założenia będziemy przedstawiać etapami.

Jaką rolę w całym projekcie odgrywają politycy PO, na czele z Borysem Budką?

- Borys Budka jest szefem PO i szefem klubu. Ruch jest powoływany przez Rafała Trzaskowskiego, który jest wiceprzewodniczącym PO. Mają to być projekty, które idą równolegle obok siebie, ale też nawzajem się wspierają. Jeżeli będzie potrzeba wsparcia z jednej lub drugiej strony, to to wsparcie nadejdzie.

Dzisiejszy sondaż dla DGP i RMF daje ruchowi Trzaskowskiego 6,8 proc. poparcia, a Platformie 22,5 proc. Łącznie to blisko 30 proc. poparcia.

- Jeszcze dziś wyślemy pisma do redakcji i sondażowni, by nie popełniać takiego błędu i nie uwzględniać ruchu w sondażach. Ruch nie jest partią i nie startuje w wyborach.

Co wydarzy się 5 września?

- Inauguracja, którą należy traktować jak pierwszy etap. Będą też kolejne i co kilka tygodni będziemy odsłaniać więcej. Po to, żeby opowiedzieć ruch, wszystko napędzić. Wiem, że dziś wiele spraw brzmi tajemniczo, ale to właśnie taki etap.

Twarzą będzie Rafał Trzaskowski i to się nie zmieni?

- Tak, ale będą zaangażowani też inni ludzie. Chcemy płynąć dwoma strumieniami, które mogą połączyć się w jedną rzekę. Celem jest zmiana, by Polska była inna. Chcemy, by przy ruchu i przy PO zaczęły funkcjonować eksperckie think tanki, by sprofesjonalizować niektóre działania.

Wcześniej w PO nie było na to czasu?

- Pierwszym sprawdzianem nowego kierownictwa była kampania prezydencka, która mimo porażki wyszła bardzo dobrze. Jest teraz czas na to, by w ciągu kilku najbliższych miesięcy sprofesjonalizować działalność partii. Po to, by opozycja była nie tylko gotowa wygrać wybory, ale by rządzić krajem.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy