Reklama

Reklama

Elżbieta Witek: Gratuluję Trzaskowskiemu, ale zwycięzca jest tylko jeden

- Zwycięzca jest tylko jeden. Przy większej liczbie kandydatów głosy się bardziej rozkładają. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości, bo z tych dwóch kandydatów wygrywa jeden. I jest nim Andrzej Duda – mówi Interii marszałek Sejmu Elżbieta Witek. - Oczywiście nie możemy być wszyscy jednomyślni, ale różnić można się w sposób elegancki. Gratuluję oczywiście rywalowi, bo zebrał dużą liczbę głosów – dodaje.

Łukasz Szpyrka, Interia: Wszystko wskazuje na to, że Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie. Drżała pani o wynik?

Reklama

Elżbieta Witek: - W przeciwieństwie do wielu byłam spokojna. Co prawda była to długa kampania, ale Andrzej Duda był wśród Polaków cały czas, nie tylko w kampanii i miał od nas silne wsparcie, bo wszyscy jeździliśmy po kraju. Na wynik wpłynęły spotkania bezpośrednie w małych miastach powiatowych, gminach, wszędzie tam, gdzie rzadko politycy bywają. Takie spotkania są najlepsze, to przyniosło efekt. Bardzo cieszę się z tego zwycięstwa, moim zdaniem zasłużonego. Wszystko wskazuje na to, że Andrzej Duda zdobył kolejne dwa miliony wyborców, bo jeszcze poprawił swój wynik. A to znaczy, że ludzie dobrze oceniają jego prezydenturę i kierunek, jaki obrał w tej kampanii.

Z drugiej strony ponad 9 mln głosów zdobył też Rafał Trzaskowski. To również dobry wynik.

- Tak, ale zwycięzca jest tylko jeden. Przy większej liczbie kandydatów głosy się bardziej rozkładają. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości, bo z tych dwóch kandydatów wygrywa jeden. I jest nim Andrzej Duda.

Pogratuluje pani Rafałowi Trzaskowskiemu wyniku?

- Oczywiście. Na tym polega demokracja, że ludzie powinni się spierać na programy, a nie na inwektywach. Tak starał się robić Andrzej Duda, bez żadnej niechęci. Rafał Trzaskowski też ma swój elektorat. Oczywiście nie możemy być wszyscy jednomyślni, ale różnić można się w sposób elegancki. Gratuluję oczywiście rywalowi, bo zebrał dużą liczbę głosów. Najważniejsze, że Polacy zdali sobie sprawę, że wszystko jest w ich rękach. Że to jest nasze święto, kiedy to my decydujemy, a nie żaden polityk.

"Polska okazała się pęknięta na pół. Pęknięcie jest bardzo głębokie" - powiedział dziś w radiu Zet Jarosław Gowin.

- Myślę, że to pęknięcie nie jest aż tak głębokie, jak media to pokazują. Tam, gdzie spotykam się z wyborcami, aż takich emocji na dole, w Polsce powiatowej, nie widać. Ważne było wystąpienie Andrzeja Dudy, który z wyciągniętą dłonią chce jednoczyć Polaków. Mówi o tym, że są sprawy, w których możemy być jednomyślni. Niezależnie od tego jak głosowaliśmy w tych wyborach, wszystkim zależy na dobru Polski. A pewnie prezydent Duda będzie chciał znaleźć takie obszary do porozumienia.

Wystąpienia Andrzeja Dudy, ale także żony Agaty i córki Kingi, która apelowała, by po wyborach nie bać się wychodzenia z domu, mają charakter programowy przed nową kadencją?

- Nie wiem, co dokładnie miała na myśli, ale sama spotkałam się z podobną sytuacją na jednym ze spotkań, gdzie byli zwolennicy Dudy i Trzaskowskiego. Niektórzy mieli na twarzach wypisany taki ogrom nienawiści, że bywa to niebezpieczne. To do niczego dobrego nie prowadzi. Chodzi teraz o to, by ostudzić emocje. Możemy się nie zgadzać w pewnych kwestiach, i tak będzie, ale wszystko powinno odbywać się w pewnych granicach. Nie możemy być wobec siebie wrogami, nawet mając odmienne poglądy.

Trzy lata do kolejnych wyborów. Jaki to będzie czas dla Zjednoczonej Prawicy?

- Wytężonej pracy, bo jesteśmy w pandemii koronawirusa. Mówił o tym w kampanii prezydent Duda. Najważniejsze, byśmy jak najszybciej wyszli na prostą, na której byliśmy w marcu. Prezydent postawił sobie za cel, by standard naszego życia był zbliżony do tego w Europie Zachodniej. Mamy jednak spore opóźnienie. Przez pięć lat udało nam się bardzo dużo zrobić, ale wiele jeszcze przed nami. Ważne, że nie dzielimy Polaków. Wszystkie programy, które zaproponowaliśmy, były kierowane absolutnie do wszystkich. Nikt nie pytał, czy rodzice, którzy biorą 500 plus, głosują na Prawo i Sprawiedliwość czy Platformę Obywatelską.

Liczby pokazują, że tacy ludzie, w tej grupie wiekowej, poparli w większości Rafała Trzaskowskiego.

- Nie szkodzi. Nie ma to żadnego znaczenia, bo dzieci są naszą przyszłością. Rodziny są budulcem naszego narodu. Nie dzielimy. Podobnie jak do samorządowców, których PO ma więcej, a mimo to kierujemy w ich stronę potężne pieniądze. Nie zabieramy tym, którzy są naszymi przeciwnikami. Dajemy absolutnie wszystkim, bo wszystko robimy dla obywateli.

W najbliższym czasie czeka nas rekonstrukcja rządu?

- W tej chwili cieszymy się zwycięstwem. Współpraca między rządem a prezydentem wyglądała świetnie. Dlatego tak wiele rzeczy udało się popchnąć do przodu i wprowadzić wiele użytecznych programów. Ocena tej współpracy jest naprawdę wysoka.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje