Reklama

Reklama

Koronawirus w Polsce. Co z egzaminami? Szef CKE wyjaśnia

- To sytuacja nowa. Tak, jak w ubiegłym roku nowa była sytuacja związana ze strajkiem nauczycieli. My jesteśmy gotowi. Jesteśmy też gotowi na termin dodatkowy. Jeśli stałoby się coś takiego, że trzeba wprowadzić jeszcze trzeci termin egzaminu, to takie arkusze też mamy - podkreśla w rozmowie z Interią Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Łukasz Szpyrka: Zajęcia w szkołach zostały zawieszone w związku z koronawirusem. Co z egzaminami?

Reklama

Marcin Smolik, dyrektor CKE: - Na razie działamy zgodnie z harmonogramem. Nie przesuwamy terminów egzaminów.

Arkusze są już gotowe?

- Wszystkie testy są już wydrukowane lub przygotowywane do druku. Gdyby się natomiast okazało, że zawieszenie zajęć trwa dłużej niż do 25 marca, to specustawa wprowadzona w związku z pojawieniem się koronawirusa daje ministrowi edukacji różne możliwości, w tym przesunięcie egzaminów. Co do zasady arkusze są wydrukowane, a jeśli będzie konieczność przesunięcia terminów, to tak, jak powiedział minister Dariusz Piontkowski, będzie on przesunięty.

Czy w przypadku przesunięcia terminu egzaminu arkusze zostaną poprawione lub napisane od nowa?

- Nie, bo nie ma jak tych arkuszy przepisać. One są po prostu napisane i obejmują to, co jest w podstawie programowej. W tej chwili mamy taką sytuację, że zajęcia są na razie zawieszone do 25 marca. Poprzedni rok pokazał, że nawet, jeśli zajęcia z jakiegoś względu się nie odbywają, to co do zasady podstawa programowa może być zrealizowana - mówił o tym minister Piontkowski podczas konferencji prasowej.

Ewentualne niezrealizowanie przez uczniów pewnej partii materiału nic nie zmienia, jeśli chodzi o prace Centralnej Komisji Egzaminacyjnej?

- Nie, nic nie zmienia. Tutaj nie ma żadnego zagrożenia, jeśli chodzi o egzaminy.

Widzi pan inne zagrożenia?

- To sytuacja nowa. Tak, jak w ubiegłym roku nowa była sytuacja związana ze strajkiem nauczycieli. My jesteśmy gotowi. Jesteśmy też gotowi na termin dodatkowy. Jeśli stałoby się coś takiego, że trzeba wprowadzić jeszcze trzeci termin egzaminu, to takie arkusze też mamy - gotowe do wykorzystania. Wobec tego szczególnych zagrożeń nie widzę.

Trzeci termin?

- Jesteśmy przygotowani na różne okoliczności. Może się np. okazać, że będzie duży wzrost zachorowań w jednej części kraju, a mniej w innych częściach Polski. Od decyzji rządu i ministra edukacji będzie zależało, czy np. w jakiejś części kraju robimy egzamin, a w innej nie. To jeden z możliwych scenariuszy, bo chyba wszystko jest możliwe. My jesteśmy gotowi nawet na taki.

Co z egzaminatorami i sprawdzaniem prac?

- Może się okazać, że mamy problemy z zapewnieniem odpowiedniej liczby egzaminatorów. To oczywiste, bo zależy to od rozprzestrzeniania się wirusa. To jednak zagrożenie, które może pojawić się wszędzie - również w redakcji Interii i wszędzie indziej. Nie ma tutaj czegoś, co by mnie szczególnie niepokoiło poza tym, że może się okazać, że będzie duża grupa osób, które będą zapadać na choroby związane z zakażeniem koronawirusem. Dotyczy to jednak wszystkich zakładów pracy.

Jeśli egzaminy zostaną przesunięte, to i sprawdzanie prac się opóźni. Co wobec tego z rekrutacją do szkół ponadpodstawowych i na studia?

- Na tym etapie, a powiedział to i premier, i minister edukacji, czasowe zawieszenie zajęć nie wpływa na organizację roku szkolnego. Jeżeli zawieszenie zajęć byłoby przedłużone, to pewnie trzeba byłoby zastanowić się nad zmianą organizacji roku szkolnego chociażby przez przesuwanie terminów rekrutacji w szkołach wyższych. Tyle tylko, że na razie są to czyste dywagacje. Po to są podejmowane te wszystkie działania, żeby nie trzeba było takich rzeczy robić. Miejmy nadzieję, że te dwa tygodnie doprowadzą do tego, że liczba zachorowań ustanie lub będzie spadać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje