Reklama

Reklama

Uczniowie wracają do szkół. Czego nie wiemy przed 1 września?

Mimo że decyzja o powrocie dzieci do szkół już zapadła, wciąż jest wiele niewiadomych. Niektóre kwestie nie zostały ujęte w wytycznych MEN, MZ i GIS. A to może spowodować, że powrót do szkół nie musi być dla wszystkich równie przyjemny. Dotyczy to przede wszystkim części nauczycieli, a także rodziców uczniów z przewlekłymi dolegliwościami.

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski na środowej konferencji prasowej zachęcał dyrektorów szkół do tworzenia regulaminów funkcjonowania szkoły w dobie pandemii. Dyrektorzy mieliby stworzyć odpowiednie procedury na podstawie wytycznych, które Ministerstwo Edukacji Narodowej opracowało wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i Głównym Inspektorem Sanitarnym.

Reklama

Problem w tym, że wytyczne są niepełne, a dyrektorzy już zgłaszają zastrzeżenia. Nie wiedzą, czy tworzyć regulaminy z pominięciem niektórych kwestii, czy raczej próbować definiować je "po swojemu", niejako intuicyjnie. To kłopot, bo jeśli za jakiś czas pojawią się zapowiadane rozporządzenia (według MEN nastąpi to 14 sierpnia - red.), regulaminy trzeba będzie zmieniać. Nie wiadomo też zresztą, czy brakujące elementy pojawią się w rozporządzeniach.

Na jakie braki zwracają uwagę dyrektorzy, rodzice i nauczyciele?

Co z dziećmi chorymi na astmę czy cukrzycę?

Przede wszystkim brak odpowiedniej procedury dla dzieci chorych, ale nie na COVID-19, a np. zwykłą grypę. Wytyczne przewidują, by takie dziecko bezwzględnie zostało w domu. Nie wiadomo natomiast, w jaki sposób dzieci miałyby nadrabiać zaległości. Nauczyciele będą niedostępni, bo pracują w szkole - nauczanie zdalne w takim razie odpada. Uczniowie prawdopodobnie na własną rękę będą musieli nadrobić zaległości.

Wytyczne nie uwzględniają też tych, którzy borykają się z przewlekłymi dolegliwościami. Chodzi tu m.in. o dzieci chorujące np. na astmę czy cukrzycę. Stale przyjmują leki, a co za tym idzie, mają obniżoną odporność. Pojawienie się w szkole może być dla nich zwyczajnie bardzo ryzykowne. Można się spodziewać, że rodzice nie zdecydują się posłać ich do szkoły. Co w takim wypadku? Wytycznych brak.

Takie pytanie padło zresztą na środowej konferencji prasowej. Co z tymi, którzy zwyczajnie boją się posłać dziecko do szkoły? Minister Piontkowski odpowiedział krótko: "Rodzic nie jest epidemiologiem".

Problem części nauczycieli

Kolejny problem dotyczy nauczycieli, z tzw. grupy podwyższonego ryzyka. Tu przekaz resortu jest podobny. Wiceminister Marzena Machałek na antenie TVN odniosła się do kwestii tych nauczycieli, którzy stanowią dużą część szkolnej kadry. Wiceminister dała do zrozumienia, że powinni się podporządkować, a ci po ukończonym 60. roku życia mogliby rozważyć przejście na emeryturę.

W wytycznych czytamy z kolei, że dla takich nauczycieli dyrektor powinien zorganizować mniej zadań, czyli np. nieangażowanie w dyżury podczas przerw międzylekcyjnych. Większość obowiązków spadnie więc na nauczycieli najmłodszych i jednocześnie najsłabiej zarabiających.

Wytyczne w zasadzie nie odnoszą się do nauczycieli. Brakuje np. procedur dla tych, którzy pracują w kilku szkołach (to dość powszechne zjawisko wśród nauczycieli mniej popularnych przedmiotów, jak np. muzyka, biologia, chemia itp. - red.). Może się bowiem zdarzyć, że w jednej szkole będzie obowiązywał tradycyjny system nauczania, a w innej zdalny, z uwagi na pojawienie się wirusa. Czy taki nauczyciel mógłby w takim razie pojawić się w pierwszej szkole? Jak miałby pogodzić nauczanie zdalne z tradycyjnym? Odpowiedzi brak.

Personel sprzątający i zajęcia wychowania fizycznego

Wytyczne odnoszą się natomiast do zajęć wychowania fizycznego. Sugeruje się, by w miarę możliwości ograniczyć gry kontaktowe. Te zapisy wymagają jednak doprecyzowania, bo kosztem czegoś, musi pojawić się coś nowego. Co? W wytycznych MEN, MZ i GIS informacji brak.

W zaleceniach znalazł się natomiast zapis dotyczący przebierania się w szatni. "W miarę możliwości należy umożliwić uczniom co drugi boks". Tyle tylko, że każda szkoła to inna specyfika i inna szatnia. Nie w każdej znajdują się bowiem boksy.

Kolejny zapis odnosi się do personelu sprzątającego. Tego, który w pierwszym etapie epidemii miał najwięcej pracy i pełnił kluczową rolę. Wytyczne sugerują, by personel sprzątający ograniczył kontakty z uczniami. Taka jest teoria, choć w praktyce może to być właściwie nie do wykonania.

Wytyczne dają więc obraz dyrektorowi i pracownikom szkoły, w którą stronę pójść, opracowując wewnętrzny regulamin pracy w placówce, ale nie są zbyt precyzyjne. Dyrektorzy mają nadzieję, że rozporządzenia, których publikacje zapowiadane są na połowę sierpnia, rozwieją większość wątpliwości.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje