Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Jan Maria Jackowski: Kampania? Zapamiętam bezprecedensową wymianę kandydata

- Widać wyraźnie, że w tej kampanii dochodzi do próby konfrontacji i zamiany kampanii w plebiscyt – kto jest za "dobrą zmianą", a kto przeciw – mówi Interii senator Jan Maria Jackowski.

28 czerwca odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. W stawce jest 11 kandydatów, a kampania wyborcza tym razem trwała wyjątkowo długo, bo niemal pół roku. Wszystko przez zamieszanie związane z pierwotnym terminem wyborów, który musiał zostać przesunięty ze względu na pandemię koronawirusa i brak politycznej zgody co do formy i terminu przeprowadzenia głosowania.

Reklama

Piątek jest ostatnim dniem oficjalnej kampanii wyborczej. W sobotę w całym kraju będzie obowiązywać cisza wyborcza, a w niedzielę odbędzie się głosowanie.

Zapytaliśmy senatora Jana Marię Jackowskiego, jak zapamięta tę kampanię.

- Była to kampania bardzo nietypowa ze względu na pandemię koronawirusa. Pełna zaskakujących zwrotów akcji, bo głównym motywem tej kampanii, przez jej znaczną część, była dyskusja wokół daty samych wyborów. Była to też kampania bezprecedensowego podmienienia kandydata przez główną partię opozycyjną, de facto w trakcie jej trwania. Wreszcie to kampania, w której widać wyraźnie, że dochodzi do próby konfrontacji i zamiany kampanii w plebiscyt - kto jest za dobrą zmianą, a kto przeciw - uważa senator Prawa i Sprawiedliwości.

Jackowski wskazuje jeden moment, który wiązał się z największymi emocjami.

- Kluczowa była kwestia ordynacji w Senacie i rozładowanie napięcia. Był to moment dużego przesilenia, a po nim PO osiągnęła główny cel, czyli możliwość wymiany kandydata, a tak naprawdę cała obstrukcja polegała na tym, by nie dopuścić do wyborów, w których kandydatem byłaby Małgorzata Kidawa-Błońska - uważa senator PiS.

Tymczasem w kampanii wyborczej pojawiły się tematy, które nie były ściśle związane z uprawnieniami prezydenta. Zamiast kwestii związanych m.in. z polityką zagraniczną wyborcy mogli obserwować wyścig na obietnice zbliżony do tego, jaki odbywa się przed wyborami parlamentarnymi.

- To specyfika wyborów prezydenckich. Np. kampania parlamentarna w terenie w znacznej mierze opiera się na postulatach, które powinny mieć miejsce w kampanii samorządowej. Siłą rzeczy przenosi się to szczebel wyżej. Tutaj mamy podobny mechanizm. Tematy, które są dobre na kampanię parlamentarną, pojawiają się w kampanii prezydenckiej - podkreśla Jackowski.

W niedzielę odbędzie się pierwsza tura wyborów. Jeśli żaden z kandydatów nie zdobędzie poparcia powyżej 50 proc. głosów, potrzebna będzie druga tura. Jaki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny?

- Chciałbym, żeby pierwsza tura rozstrzygnęła wybory. Czy tak będzie? Będzie to zależało od mobilizacji. Trudno mi wyrokować, czy będzie jedna tura, czy dwie. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń mogę powiedzieć, że często są wyraźne rozdźwięki między sondażami a realnymi wynikami wyborów - dodaje senator PiS.

- Wyborcy muszą też uzbroić się w cierpliwość. Z powodu specjalnych wytycznych sanitarnych na pewno przed lokalami pojawią się kolejki, więc będzie inaczej niż do tej pory. Mam nadzieję, że Polacy masowo zrealizują swój obywatelski przywilej - dodaje Jackowski.

Łukasz Szpyrka

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje