​Nierówności na świecie. Najnowszy raport

Akcja Oxfam przed szczytem G7 w 2015 roku /AFP

1 proc. najbogatszych posiada majątek większy niż cała reszta ludzkości, a 42 osoby zgromadziły majątek przewyższający stan posiadania biedniejszej połowy populacji - wynika z najnowszego raportu dotyczącego nierówności społecznych.

Reklama

Coroczny raport międzynarodowej konfederacji Oxfam dotyczący nierówności na świecie ukazuje się zawsze tuż przed szczytem w Davos, by przywódcy mieli o czym rozmawiać.

I rzeczywiście o raporcie się dyskutuje. Nie jest to napisana na kolanie praca garstki zapalonych antyglobalistów, tylko najbardziej opiniotwórcze i najbardziej aktualne opracowanie w tym temacie. W opublikowane badania wczytują się przywódcy państw, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy.

Reklama

Co roku raport jest też dokładniejszy, bo Oxfam dysponuje coraz lepszymi danymi ze światowych skarbówek, urzędów, a ostatnio wartościowe badanie dotyczące majątków przeprowadził - co może być pewnym zaskoczeniem - także szwajcarski bank Credit Suisse. To wszystko znajduje odzwierciedlenie w raporcie.

Lista źródeł i załączonych danych jest na tyle bogata, że raport trudno podważyć, a jeszcze trudniej zignorować.

Z tegorocznego dokumentu opatrzonego hasłem "Nagradzać pracę, nie bogactwo" wynika, że w dużym tempie rosną na świecie nierówności majątkowe.

Już teraz 1 proc. najbogatszych posiada majątek większy niż cała reszta ludzkości, a 42 osoby zgromadziły majątek przewyższający stan posiadania biedniejszej połowy populacji - 3,7 mld ludzi.

Tylko w 2016 roku miliarderzy powiększyli swój majątek o 762 mld dol. Te pieniądze pozwoliłyby wyeliminować skrajną biedę. Siedmiokrotnie.

82 proc. nowo wytworzonego bogactwa trafiło w ręce 1 proc. najbogatszych, a 50 proc. ludzi w ogóle nie odczuło żadnej poprawy.

W latach 2006-2015 dochody zwykłych pracowników rosły w tempie 2 proc. rocznie, a dochody miliarderów - 13 proc. Oznacza to, że w obecnych warunkach przepaść między bogatymi a biednymi będzie się stale powiększać.

Nieustannie powiększa się również wyrwa zarobkowa między pracownikami a top menedżmentem. Już w 1998 roku prezesi największych brytyjskich firm zarabiali 47 razy więcej niż średnia płaca, ale obecnie jest to 130-krotność, a w Hiszpanii nawet 207-krotność.

Prezesi firm odzieżowych w cztery dni zarabiają więcej niż szyjące dla nich szwaczki przez całe swoje życie.

Wzrost płacy członków zarządów znacznie przewyższa tempo wzrostu produktywności i zysków ich firm, a z kolei pensje pracowników najczęściej nie nadążają ani za produktywnością, ani nawet za inflacją.

Obecnie na świecie jest 2043 miliarderów (w dolarach; w tym sześcioro z Polski). Dzięki wpływom w świecie polityki skutecznie lobbują za korzystnymi dla siebie zmianami w prawie np. miliarderzy z USA bracia Koch szantażowali republikańskich kongresmenów, że jeśli nie przegłosują radykalnej obniżki podatków dla najbogatszych, to nie dostaną więcej pieniędzy na kampanie wyborcze. Kongresmeni posłuchali.

Skąd się wzięły wielkie majątki

Neoliberalni ekonomiści przekonują: bogactwo jest nagrodą za talent, ciężką pracę i przedsiębiorczość, a wszelkie próby redystrybucji (np. poprzez podatki majątkowe, spadkowe, od nieruchomości) wynikają z zawiści.

Z tymi tezami wprost polemizuje raport Oxfam. Według przytaczanych analiz, dwie trzecie majątku miliarderów wynika z dziedziczenia, monopolu i kumoterstwa (w tym: korupcji). Jeśli chodzi o pozostałą jedną trzecią, to też należy być powściągliwym w zachwytach, bo ich wielkie majątki niejednokrotnie wynikają z wykorzystywania pracy poniżej minimum egzystencji na masową skalę.

Założyciel Zary Amancio Ortega w 2016 roku wypłacił sobie 1,3 mld dywidendy. Tymczasem szwaczki z Azji wciąż pracują po 14 godzin, w niebezpiecznych warunkach, za cztery dolary dziennie.

Gdyby akcjonariusze firm odzieżowych przeznaczyli jedną trzecią swoich dywidend na poprawę losu pracowników w krajach Trzeciego Świata, każdy z nich cieszyłby się pensją przynajmniej na poziomie minimum egzystencji - wskazuje Oxfam.

Jednak w sytuacji, gdy priorytetem jest krótkoterminowy zysk udziałowców, o żadnym niwelowaniu nierówności mowy być nie może. Akcjonariusze wywierają presję na zarząd, a zarząd na dyrektorów, i tak dalej. Na końcu łańcucha pokarmowego są owe szwaczki, którym wyznacza się takie cele produkcyjne, że muszą pracować te kilkanaście godzin.

Kapitalizm wyciąga z biedy?

Wolny rynek wyciąga ludzi ze skrajnej biedy. To wielki sukces kapitalizmu - nie dają za wygraną neoliberalni ekonomiści, ostatnio np. Leszek Balcerowicz.

Rzeczywiście liczba osób żyjących w skrajnej biedzie - dochód poniżej 1,9 dolara dziennie - wyraźnie zmalała w ostatnich dekadach.

Autorzy raportu Oxfam zwracają jednak uwagę, że połowa ludzkości zarabia od dwóch do 10 dolarów dziennie, a obecnie przyjęty, wolnorynkowy konsensus to nieefektywny sposób niwelowania biedy, nieodpowiadający dynamice rozwoju gospodarek światowych. W takim tempie dopiero za 123 lata każdy mieszkaniec Ziemi będzie mógł się cieszyć dochodem na poziomie pięciu dolarów dziennie.

Według Oxfam powinniśmy stawiać sobie znacznie ambitniejsze cele w znacznie krótszym czasie. Bo mamy ku temu możliwości (zasoby).


Rekomendacje

Bez wyeliminowania skrajnego bogactwa nie wyeliminujemy skrajnej biedy - brzmi bodaj najbardziej śmiała teza raportu Oxfam.

Autorzy są przekonani, że nie da się rozpatrywać problemu ubóstwa w oderwaniu od gwałtownej akumulacji majątków w ostatnich trzech, czterech dekadach. Cóż z tego, że świat się rozwija, skoro owoce tego wzrostu w większości trafiają do garstki uprzywilejowanych, nagradzanych tylko za to, że już posiadają kapitał. W takich warunkach palących problemów nie rozwiążemy - argumentują autorzy.

Jakie więc rozwiązania proponuje Oxfam? Jest ich sporo. Wymieńmy najciekawsze:

- dokładnie dokumentowanie różnic majątkowych i dochodowych na poziomie państw oraz wyznaczenie celów dotyczących zmniejszania nierówności,

- wprowadzenie globalnego podatku majątkowego dla najbogatszych,

- koniec z rajami podatkowymi, gdzie ulokowane są biliony dolarów,

- powiązanie płacy menedżerów z medianą wynagrodzeń w ich firmie np. niech zarabiają maksymalnie 20-krotność przeciętnej płacy,

- wszystkie formy zatrudnienia muszą gwarantować podstawowe prawa pracownicze,

- wysokie podatki od bogactwa: majątkowe, spadkowe, od nieruchomości, od zysków kapitałowych i jednocześnie niskie podatki dochodowe dla najgorzej zarabiających,

- pracownicy w zarządach firm,

- promowanie umów zbiorowych (między zatrudnionymi a firmami),

- dzielenie się przez firmy zyskami z pracownikami i dostawcami,

- wyeliminowanie szarej strefy,

- koniec z dyskryminacją kobiet; ta sama płaca za tę samą pracę,

- żadnych dywidend dopóki płace nie będą gwarantowały minimum egzystencji.

Oxfam zwraca też uwagę na rolę wydatków publicznych. Inwestycje w edukację i służbę zdrowia odpowiadają za 69 proc. spadku nierówności - tam, gdzie udało się je zmniejszyć.

Można? Można

75 proc. ankietowanych z 10 państw o różnym stopniu zamożności uważa, że różnice między biednymi a bogatymi są zbyt duże.

Jest więc w samych obywatelach silne poczucie niesprawiedliwości. Ale czy jest możliwa zmiana systemu i zahamowanie wzrostu nierówności?

Światełko w tunelu gdzieś tam majaczy. Światowi przywódcy coraz częściej o problemie rozmawiają. Premier Polski wprost mówi, że jednym z celów jego rządu jest niwelowanie nierówności, a Komisja Europejska jak chce, to potrafi rozbijać monopole i karać korporacje za unikanie opodatkowania. Ponadto toczą się, nie tylko na poziomie unijnym, zaawansowane prace nad regulacjami, które ukrócą przenoszenie zysków do rajów podatkowych.

Ponadto Oxfam podaje przykłady firm realizujących zupełnie nowy, prospołeczny model biznesowy, nieoparty na skrajnej nierówności dochodowej i szybkim zysku. Zarządzana demokratycznie przez pracowników spółdzielnia Mondragon zatrudnia 74 tys. osób. Z obrotami na poziomie 13 mld dol. to jedna z największych firm w Hiszpanii. Gwarantuje ona pracownikom bezpieczeństwo zatrudnienia i wysokie płace. Menedżerowie nie mogą zarabiać więcej niż 9-krotność najniższej pensji. Brytyjska Cafédirect (której współzałożycielem jest Oxfam) 50 proc. zysków przekazuje plantatorom kawy. Chiński Huawei dzieli się zyskiem z pracownikami, a kooperatywa sklepów Coop - to już nie z raportu - służy temu, by pracownicy dobrze zarabiali, a klienci mogli liczyć na dobre produkty. Zysk firmy nie jest priorytetem.

Walka z nierównościami nie musi więc oznaczać wojny totalnej z biznesem, o ile biznes uzna swoją odpowiedzialność za pracowników, środowisko i światowy dobrobyt. To jednak oznacza podważenie podstawowego liberalnego paradygmatu, że egoistyczne dążenie do maksymalizacji zysków jest głównym motorem rozwoju.

Za rok ukaże się kolejny raport Oxfam o nierównościach, a za dwa i trzy lata pewnie następne. Czy w którymś z nich przeczytamy więcej dobrych wiadomości? 

***
Z najnowszym raportem Oxfam można się zapoznać pod tym adresem.

Dowiedz się więcej na temat: nierówności społeczne

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje