Reklama

Reklama

Białoruś: Pod Oszmianą dwa niedźwiedzie zabrały lunch biznesmenom

Pod Oszmianą dwa niedźwiedzie zmusiły do ucieczki trzech biznesmenów z Mińska, którzy na skraju lasu zasiedli w drewnianej altance, żeby coś przekąsić. To kolejne w ostatnich dniach spotkanie z niedźwiedziami w tym regionie - podaje w środę agencja BiełTA.

Trzech mieszkańców Mińska zdążyło rozłożyć na stole jedzenie, kiedy zobaczyli, jak z lasu wychodzą dwa niedźwiedzie i kierują się ku nim. Mężczyźni rzucili się do ucieczki. Kiedy odjeżdżali samochodem, widzieli, jak misie zabierają ze stołu i zaczynają jeść porzucony chleb, kiełbasę i owoce.

Reklama

Wcześniej jeden z mieszkańców Oszmiany, która leży w obwodzie grodzieńskim, widział dwa niedźwiedzie pół kilometra od miasta. Niedawno robotnicy leśni natknęli się na trzy niedźwiedziątka w rejonie Astrawca. Z ich relacji wynika, że na Grodzieńszczyźnie zwierzęta pojawiły się kilka lat temu. Co ciekawe, niektóre z nich urządzają sobie zimowe barłogi niedaleko od ludzkich siedzib.

Właśnie na Grodzieńszczyźnie, w Smorgoniach (biał. Smarhoń) Radziwiłłowie założyli w XVII wieku słynny ośrodek hodowli i tresury niedźwiedzi zwany "akademią smorgońską". Misie uczono tam tańczyć na rozpalonej blasze. "Akademię" zlikwidowano w XIX wieku, ale Smorgonie do dziś mają w herbie właśnie niedźwiedzia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje