Reklama

Reklama

Co Kanadyjczyk spuszcza z wodą w toalecie

Prawie 80 proc. Kanadyjczyków twierdzi, że oszczędza wodę. Ale niewiele mniej - 72 proc. - przyznaje się, że używa toalety jako kosza na śmieci. To wyniki najnowszego badania w jaki sposób w Kanadzie używa się wody.

"Canadian Water Attitudes Study" wykazało, że co prawda 55 proc. Kanadyjczyków uważa czystą wodę za najważniejsze bogactwo naturalne kraju, ale jednocześnie Kanadyjczycy niefrasobliwie marnują wodę, używając toalety do wyrzucania śmieci, które mogłyby się znaleźć w koszu. Do toalety trafiają resztki jedzenia, włosy, niedopałki i znalezione w domu owady. Tymczasem każde takie dodatkowe użycie toalety to zmarnowane sześć do nawet 20 litrów wody.

Reklama

Przy czym, jak się okazuje, takie dodatkowe użycie toalety zależy od prowincji - opisuje na swoich stronach bank RBC, który uczestniczył w przeprowadzeniu badania. Na przykład owady i insekty najczęściej trafiają do toalety z Kolumbii Brytyjskiej - 43 proc. mieszkańców tej prowincji przyznaje się do takiego traktowania niepożądanych latających i pełzających gości w domu (35 proc. to średnia dla całej Kanady).

W wykorzystaniu toalety jako dodatkowego kosza na śmieci przoduje Alberta - tam aż 83 proc. mieszkańców wyrzuca resztki jedzenia do kanalizacji (w całej Kanadzie - 72 proc. przyznaje się do takiego wykorzystania toalety). Warto dodać, że na przykład w Toronto w ogóle takie zachowania nie powinny mieć miejsca - miasto ma łatwy w obsłudze program wywozu odpadków organicznych. Zresztą w Ontario jest najwyższy odsetek osób, które twierdzą, że bardzo starają się oszczędzać wodę (24 proc., dla całej Kanady - 21 proc.).

Wydawałoby się, że najbardziej powinni oszczędzać wodę najmłodsi Kanadyjczycy, bo zasady ekologicznych zachowań trafiają do nich w szkole. Jednak tak nie jest - aż 84 proc. osób między 18 a 34 rokiem życia używa toalety jako kosza. Kanadyjczycy powyżej 55 roku życia są bardziej odpowiedzialni - do niewłaściwego użycia toalety przyznaje się 63 proc.

W dodatku 80 proc. Kanadyjczyków wie, że spuszczając wodę w toalecie wykorzystuje czystą wodę pitną. Jakość wody w kranie jest zresztą bardzo wysoko oceniania i Kanadyjczycy nie mają problemów z piciem wody z kranu: 86 proc. badanych wierzy, że woda w kranie jest bezpieczna.

Jednak brak świadomości w kwestii zużycia wody sprawia, że przeciętny Kanadyjczyk wykorzystuje 329 litrów wody dziennie - to nie tylko niewłaściwe wykorzystanie toalety, także zmywanie naczyń pod odkręconym kranem.

Autorzy analizy alarmują, że najwyższy czas zrozumieć, iż zasoby wody pitnej są ograniczone. Sugerują, że być może sposobem na ograniczenie zużycia wody jest podniesienie jej ceny - aż 60 proc. Kanadyjczyków nie wie, ile ich gospodarstwo domowe płaci za wodę. Tymczasem na przykład we Francji woda jest cztery razy droższa i przeciętne gospodarstwo domowe zużywa jej o połowę mniej niż gospodarstwo kanadyjskie.

Badanie zostało przeprowadzone w styczniu tego roku przez firmę Ipsos Reid na zlecenie banku RBC (który finansuje projekty związane z wodą) i firmy Unilever, przy udziale jednego z programów ONZ.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne