Reklama

Reklama

Dziś potężne tsunami na Bałtyku

Według anonimowych wizjonerek z Łodzi wybrzeże Bałtyku ma dziś zostać zalane przez potężne tsunami. Radni Kołobrzegu zaopatrzyli się już w dętkę i dziecięce rękawki, a wójt Ustronia uspokaja i zapewnia, że ma arkę.

O nadchodzącym tsunami chcące zachować anonimowość wizjonerki, wróżki i jasnowidzki powiadomiły faksem władze Ustki (Pomorskie) i Kołobrzegu (Zachodniopomorskie) prawie miesiąc temu. Jak napisały, będzie ono skutkiem trzęsienia ziemi - znacznie silniejszego od wstrząsu o sile 4,7 w skali Richtera, odnotowanego w grudniu ub.r. w Skandynawii.

Reklama

Jedna z autorek ostrzegawczego listu powiedziała, że jest pewna "odebranej wizji dotyczącej naszego wybrzeża i dlatego wysłała faks, żeby ostrzec ludność".

- Choć na pierwszy rzut oka informacje te nie wydają się wiarygodne, to jednak ich nie bagatelizujemy. Kopię listu przesłaliśmy do wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w starostwie powiatowym w Słupsku - powiedział krótko po otrzymaniu ostrzeżenia rzecznik urzędu miejskiego w Ustce, Jacek Cegła.

Dziś jednak - jak informuje portal gk24.pl - nikt już faksu wizjonerek nie bierze poważnie. Zwłaszcza, że prognoza pogody przewiduje spokojne morze i wiatr wiejący z prędkością do sześciu stopni w skali Beauforta.

- Oczywiście zjawisko tsunami nie ma nic wspólnego z meteorologią, ale prędzej uwierzę w upadek meteorytu do Bałtyku, niż trzęsienie ziemi, które wywoła falę tsunami - przyznał Krzysztofa Ścibora z Biura Prognoz Calvus ze Słupska.

Wiary katastroficznym przepowiedniom nie dał też prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek. - Gdyby nas w czasie obrad zaskoczyła jakaś wielka woda, mam przygotowaną nadmuchaną dętkę od traktora, trochę kółek ratunkowych i dmuchane rękawki do nauki pływania. Jeszcze się waham, którym radnym co zaproponuję. A tak na poważnie, żadnych niepokojących sygnałów z centrum zarządzania kryzysowego w Szczecinie nie mamy, więc jestem zupełnie spokojny - powiedział portalowi gk24.pl.

Podobna atmosfera panuje w Ustroniu, którego wójt Stanisław Zieliński zapewnił, że ma arkę. - Gdzie? O tu, w budynkach przy urzędzie. Dwanaście łodzi do ewakuacji już czeka - przekonywał z uśmiechem.

Spokój również w Darłowie. Rzecznik Urzędu Miasta Leszek Walkiewicz w rozmowie z gk24.pl stwierdził, że miasto nie ma się czego bać, ponieważ "wierni z Darłowa co roku we wrześniu wędrują z ufundowaną przez burmistrza świecą w procesji pokutno-błagalnej. Proszą, by nigdy nie powtórzyła się klęska żywiołowa z 1497 roku, gdy Darłowo dotknęło właśnie tsunami. Jesteśmy więc pod dobrą ochroną".

Według naukowców trudno w tej chwili ocenić wiarygodność wizji tsunami, ale wystąpienie samego zjawiska na Bałtyku jest możliwe.

Według dr hab. Wojciecha Dębskiego, dyrektora ds. naukowych Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, "prawdopodobieństwo wystąpienia tsunami jest znikome, ale nie można go całkowicie wykluczyć." - Przy spełnieniu pewnych warunków odnośnie mechanizmu trzęsienia ziemi, fale tsunami mogłyby się na Bałtyku pojawić, jednak byłyby to fale o niedużej wysokości - uznał dr Dębski.

AWT

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Bałtyk | wójt | ziemie | Kołobrzeg | tsunami | ciekawostki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy