Plan filmowy rozwścieczył Turków

Turecka ekipa kręcąca film o imperium bizantyjskim musiała uciekać z tureckiego miasta Kayseri. Mieszkańcy wpadli w szał, gdy filmowcy wywiesili flagi z krzyżem na murach twierdzy - informuje "Rzeczpospolita".

Turecki reżyser Tanyolac Türkben kręci dokument o cesarstwie bizantyjskim. Film pod tytułem "Anatolia" ma też pokazać, jaki wpływ miały różne cywilizacje, w tym chrześcijańska, na rozwój Turcji. By odtworzyć realia cesarstwa bizantyjskiego, reżyser kazał wywiesić flagi z krzyżami na murach twierdzy w Kayseri w centralnej Anatolii, mieście znanym w starożytności jako Cezarea Kapadocka.

Reklama

Rekwizyty te wywołały gwałtowne protesty mieszkańców. - Co te krzyże tu robią? Jesteśmy muzułmanami! - krzyczeli rozwścieczeni demonstranci. Doszło do przepychanek. Wezwana policja kazała usunąć flagi, mimo że ekipa filmowa posiadała zezwolenie gubernatora prowincji na ich wywieszenie.

- Reakcja mieszkańców Kayseri mnie przeraziła. Nad filmem pracuję już 15 lat. Chcę, by Turcy dowiedzieli się czegoś o własnej historii. Jestem bardzo rozczarowany - mówił Türkben, który urodził się w Kayseri. Zapowiedział, że jeśli spotka się z podobną reakcją w innych miastach Anatolii, zrezygnuje z produkcji filmu. - Jestem muzułmaninem i nie chcę obrażać moich współobywateli, ale to film historyczny. W tych warunkach nie mogę i nie chcę pracować - podkreślił. Wraz z ekipą opuścił miasto tego samego dnia, gdy doszło do bójek.

Mieszkańcy Anatolii są znani z przywiązania do islamu. Z Kayseri pochodzi prezydent Abdullah Gül z islamskiej partii AKP.

Dowiedz się więcej na temat: flaga | Entourage | film | plan filmowy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje