Reklama

Reklama

Riese. Blok VI: Ministerstwo spraw zagranicznych na zamku Książ

Gauleiter Karl Hanke interweniuje

Od czerwca 1942 roku Ministerstwo Komunikacji Rzeszy (Reichsverkehrsministerium) czyniło wielkie starania o zakup zamku Książ na potrzeby zastępczego miejsca pracy Okręgowej Dyrekcji Kolei we Wrocławiu. Sam zakup nie doszedł do skutku, ale 21 października 1943 roku podpisana została umowa na dzierżawę wolnych pomieszczeń zamkowych i kotłowni. Zaledwie po dwóch miesiącach przyszła odgórna decyzja, że wrocławska dyrekcja kolei musi opuścić zamek. Zgodnie z prawem rozwiązanie umowy mogło nastąpić dopiero z dniem 23 marca 1944 roku. Dyrekcja kolei nie spieszyła się więc z jego opuszczeniem, prowadząc rozmowy w sprawie zmiany tej niekorzystnej dla siebie decyzji. Potwierdzają to wspomnienia kasztelana zamkowego - Paula Fichtego:  

"[...] 3 marca 1944 roku przybył gauleiter Dolnego Śląska Hanke. Zapytał co z zamkiem? Odpowiedziałem, że władze kolei Rzeszy zamek wydzierżawiły i będą przygotowywać dolne piętra. 11 marca w zamku znowu pojawił się gauleiter Hanke i ponownie zapytał: co tu się dzieje, skąd tu tyle robotników? Odpowiedziałem, że Nadprezydent Kolei (w dyrekcji kolei we Wrocławiu funkcję taką pełnił Abteilungspräsident Herr Braun) wydzierżawił zamek. Wówczas Hanke uśmiechnął się i rzekł: - Ja dzisiaj przyjechałem przejąć zamek i czynię to na polecenie Ministra Spraw Zagranicznych Rzeszy!".  

Z powyższego wynika, że sytuacja była bardzo napięta. Z jednej strony władze Kolei Rzeszy liczyły jeszcze na jakąś zmianę w przedmiotowej sprawie, a z drugiej strony minister von Ribbentrop zaczął ponaglać nawet samego gauleitera Hankego o jak najszybsze udostępnienie zamku.

Dworzec dyplomatyczny Lämmerteich

Reklama

Kasztelan Paul Fichte wspomina również fakt istnienia połączenia kolejowego do Szczawienka (Nieder Salzbrunn) oraz wybudowania dworca dyplomatycznego Lämmerteich. Jeszcze bardziej intrygujące jest to, że dopiero co usunięta z zamku dyrekcja kolei we Wrocławiu musiała zająć się infrastrukturą kolejową dla obsługi Schloss Fürstenstein. Dotyczyło to budowy nowej bocznicy kolejowej, od toru głównego relacji Wrocław-Szczawienko (Breslau-Nieder Salzbrunn). 

Już sam wniosek w tej sprawie zawiera wiele mało znanych informacji. Pismem z dnia 23 czerwca 1944 roku dyrekcja kolei we Wrocławiu złożyła zawiadomienie do Wydziału Kolei Żelaznych Ministerstwa Komunikacji w Berlinie. Dokument informował, że:  

"(...) kierownictwo budowy Schloss Fürstenstein i działające tu biuro projektowe prof. Gieslera - podległe spółce akcyjnej Industriegemeinschaft Schlesien AG (Wspólnota Przemysłowa Śląsk), realizującej przedsięwzięcie Riese, wystąpiły z wnioskiem o wyrażenie zgody na budowę bocznicy kolejowej do obsługi ruchu pasażerskiego - jako odgałęzienia od linii kolejowej relacji Wrocław-Szczawienko, na 64,959 km. Zgodnie z załączonym do wniosku projektem przewiduje się budowę bocznicy, peronu głównego oraz toru do przetaczania lokomotywy". 

W dalszej części wniosku podano kolejne szczegóły projektowanego przedsięwzięcia. Sam początek bocznicy zaprojektowany został w odległości 1070 m od centrum stacji kolejowej Szczawienko oraz 460 m od pierwszej zwrotnicy. Zaznaczono, że w tym czasie na wolnym odcinku torów, od Świebodzic do Szczawienka, nie ma żadnych innych podłączeń kolejowych. Blokada toru głównego możliwa była na 65,850 km, w pobliskim Lubiechowie. Podkreślono też, że tor główny od miejsca planowanej bocznicy w kierunku stacji Szczawienko biegnie na pewnym odcinku w wąwozie skalnym.  

Ta ostatnia uwaga odnośnie wąwozu skalnego wymaga komentarza. Rzeczywiście jest taki wąwóz w rejonie 65 km (przed dojazdem do wiaduktu na ul. Uczniowskiej w Wałbrzychu). Wystarczyło tylko nad wąwozem zawiesić siatki maskujące i można byłoby w bardzo prosty sposób ukryć pociąg. Uważam, że był to jeden z powodów do wskazania miejsca lokalizacji projektowanej bocznicy. 11 lipca 1944 roku Ministerstwo Komunikacji przekazało do dyrekcji kolei we Wrocławiu swoje stanowisko:  

"(...) informuje się, że nowa bocznica będzie wymagała semafora oraz zabezpieczenia dodatkowego sygnału wejściowego na stacji Szczawienko. Ta sprawa pozostaje w Waszej gestii. Nie ma innych zastrzeżeń do projektu, który zwracamy w załączeniu". Już po 2 tygodniach sprawa była załatwiona! Pozostały tylko jeszcze dalsze uzgodnienia między dyrekcją we Wrocławiu a IG Schelsien w Jedlinie-Zdroju. 

Można przyjąć, że budowa normalnotorowej bocznicy rozpoczęła się na przełomie lipca/sierpnia 1944 roku. Bocznica została wybudowana. Potwierdza to dokument z Centralnego Archiwum Wojskowego w Rembertowie pod nazwą "Wykaz bocznic kolejowych eksploatowanych przez Wojsko Polskie i Radzieckie, jak również bocznic kolejowych budowanych przez Niemców dla celów wojskowych", którego poz. 25 brzmi następująco: "bocznica między stacjami Szczawienko-Świebodzice. Odgałęzienie od toru - lewego, w km 64,938. Ilość rozjazdów w bocznicy - 2. Długość bocznicy - 490 mb".  

Dziś pozostały tylko fragmenty peronu, nasyp kolejowy po rozebranym torze bocznicy. A co z tajemniczym dworcem dyplomatycznym? Sam peron znajdował się tuż za wschodnią granicą Palmiarni w Lubiechowie. Do dziś stoi tam w pobliżu domek, który został przypomniany w 1955 roku na łamach lokalnej wałbrzyskiej prasy i wówczas nazwano go Dworcem Hochbergów! Póki co, wiemy dokładnie, kto i kiedy zbudował bocznicę oraz peron. Po samym dworcu dyplomatycznym pozostała jednak nie do końca zrozumiała informacja prasowa.

Kłopot ze sztolniami

Schmelcher w swoich planach przewidywał dla RAM budowlę sztolni o powierzchni użytkowej 560 m². W przypadku "Riese" kwatera główna Führera, jak i wszystkie pozostałe kwatery poboczne miały zaplanowane sztolnie o charakterze schronów przeciwlotniczych. Ale pojawia się pewien problem. Pod zamkiem Książ wybudowano dwa systemy sztolni:  

- I poziom - 15 m poniżej powierzchni dziedzińca zamkowego: sztolnie o długości 130 mb i powierzchni 950 m²,  
- II poziom - 50 m poniżej powierzchni dziedzińca: sztolnie o długości 950 m i powierzchni 3200 m². 

Łączna powierzchnia sztolni - 4150 m². Jest to powierzchnia prawie 7 razy większa od zaplanowanej przez Schmelchera!  

To duża sprzeczność. Warto wspomnieć, że w protokole z narady u Hitlera w dniu 20 czerwca 1944 roku zapisano, że zamek Książ miał być gotowy do zasiedlenia już w listopadzie 1944 roku. Ten rozkaz nie został jednak wykonany. Ponadto 28 września 1944 roku Schmelcher przywiózł do kierownictwa OBL "Riese" nowe zamierzenia planistyczne.  

Już same wielkości wykonanych sztolni pod zamkiem Książ wskazują, że ten nowy plan mógł dotyczyć też zamku Książ. Po pierwsze - nie wykonano adaptacji zamku do zasiedlenia od 1 listopada 1944 roku. Po drugie - nowe sztolnie wykuto i obetonowano (w 75%) w wielkości 7 razy większej niż zaplanowano to w październiku 1943 roku! 

Nie ulega wątpliwości, że pierwsza koncepcja wykorzystania zamku Książ dla potrzeb hitlerowskich dyplomatów i ewentualnego przyjmowania tutaj zagranicznych gości nie została urzeczywistniona. Sam zamek zdążono jedynie... porządnie zdewastować. Zadziwia natomiast bardzo duża rozbudowa podziemnych sztolni, z pierwotnie planowanych 560 m² do ponad 4 100 m²! Widać ewidentne odwrócenie priorytetów w kierunku całkowicie nowej koncepcji budowy sztolni, przy jednoczesnym nie wykonaniu rozkazu Hitlera odnośnie przygotowania zamku do zasiedlenia od listopada 1944 roku.  

Można powiedzieć, że zamkowi Książ już jesienią 1944 roku wyznaczono nową rolę. Niestety do dziś nie udało się dotrzeć do żadnych istotnych dokumentów, które wyjaśniałyby z czego wynikała ta zmiana. Zachowały się natomiast ślady dotyczące głównego wykonawcy sztolni - firmy Deutsche Tunnel Bau Gesellschaft Sänger & Lanninger, które potwierdzają wykonywanie robót co najmniej w okresie od 30 marca 1944 do 5 stycznia 1945 roku. Firma ta istnieje do dziś i cieszy się wielką renomą w budowie m.in. tuneli górskich.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy