Reklama

Reklama

Warszawa: Seksualne ekscesy na basenach

Na dzierżawionych od miejskiej firmy basenach na Pradze-Południe odbywają się libacje i orgie. Łatwo zobaczyć je z chodnika.

O nieobyczajnych zachowaniach na pływalniach przy Wale Miedzeszyńskim 407 powiadomił "Zycie Warszawy" czytelnik. Przysłał do redakcji kilkadziesiąt zdjęć, na których widać pary uprawiające wyuzdany seks na zjeżdżalniach dla dzieci i pijanych osobników śpiących przy basenowych nieckach. - Do takich zachowań dochodzi wieczorami i wczesnym rankiem - mówi.

Reklama

Świadkami byli też pracownicy pobliskiej dyskoteki Blue Star. Opowiadają, że imprezy zaczynają się tam już po zamknięciu basenów: - Uczestników wpuszczała ochrona. Potem w basenach, na ławkach bez skrępowania uprawiali seks.

Taką sytuację zauważył trzy tygodnie temu przechodzący chodnikiem mężczyzna. Zbulwersowany zapukał do dyskoteki. - Wyjaśniłem mu, że baseny nie należą do nas, a do firmy Domex Bulwary Saskie, i poradziłem, żeby interweniował u policji czy straży miejskiej - mówi właściciel dyskoteki Radosław Kalicki.

Kolejny incydent zdarzył się w sobotę 2 sierpnia. Około północy kilku osiłków włączyło dekoracyjne światełka i na golasa biegało wokół niecek.Do tej pory ani policja, ani straż miejska nie dostały zgłoszenia o ekscesach.

- Będziemy reagować na każdy sygnał - zapewnia Zbigniew Leszczyński, komendant straży miejskiej. - Za nieobyczajne zachowanie możemy ukarać mandatem do 500 zł bądź skierować wniosek do sądu grodzkiego.

Pływalnie przy Wale Miedzeszyńskim należą do WOW Wisła, które podlegają ratuszowi. Wicedyrektor WOW Arkadiusz Kasznia mówi, że po raz pierwszy słyszy o takich incydentach.

- Jeżeli ktoś jest świadkiem nieprzyzwoitych zachowań, powinien powiadomić organy ścigania. My ze swojej strony wystąpimy do dzierżawcy z zapytaniem, czy odbywa się to za jego wiedzą i przyzwoleniem oraz co zamierza z tym zrobić.

Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza: - Nie akceptujemy takich zachowań. Jeśli okaże się, że istnieje furtka, by skrócić dzierżawę, to nie jest wykluczone, że tak uczynimy.

Baseny dzierżawi spółka Domex Bulwary Saskie, której prezesuje Tadeusz Miętus, były radny SLD i zastępca dyrektora Śródmieścia. Od roku 2002 był na urlopie bezpłatnym. Wtedy został radnym i, aby nie łączyć tej funkcji z pracą w urzędzie, poszedł na urlop. Po zakończeniu kadencji nie przyszedł do pracy, więc pracodawca rozwiązał z nim umowę. Miętus odwołał się do sądu i wygrał. Burmistrz Śródmieścia musiał go zatrudnić.

Po paromiesięcznych perypetiach dla byłego wicedyrektora w czerwcu utworzono Wydział Zarządzania Strategicznego. Miętus nie napracował się tam, bo w sierpniu odszedł na emeryturę. Mimo wielokrotnych prób nie udało nam się z nim wczoraj skontaktować. W siedzibie spółki przy Wale Miedzeszyńskim włączała się automatyczna sekretarka, a nagrane na niej numery telefonów były nieaktualne.

Dowiedz się więcej na temat: dyskoteki | miętus | firmy | Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje