Reklama

Reklama

"Der Spiegel": Grupa V4 namawiała Merkel do objęcia schedy po Tusku

Czy Polska i inne kraje Wyszehradu namawiały Angelę Merkel, by objęła stanowisko szefa Rady Europejskiej? V4 widzą w niemieckiej kanclerz sojusznika przeciwko ambicjom Komisji Europejskiej - pisze "Der Spiegel".

"Do wzięcia jest stanowisko, które nie jest specjalnie męczące, ale za to sowicie wynagradzane. Sprawujący tę funkcję, co trzy miesiące musi zwoływać spotkania na szczycie szefów państw i rządów oraz jako mediator troszczyć się o to, by 28 krajów uzgodniło na koniec tekst wspólnego oświadczenia" - czytamy w najnowszym wydaniu tygodnika "Der Spiegel".

Reklama

Pomimo niezbyt skomplikowanych zadań i niedawno podwyższonego miesięcznego wynagrodzenia w wysokości 30 tys. euro, krąg osób zainteresowanych objęciem 1 grudnia stanowiska po Tusku nie jest nadmiernie duży - piszą Peter Mueller i Christoph Schult. "Der Spiegel" zaznacza, że Angela Merkel wielokrotnie powtarzała, że nie jest zainteresowana tym stanowiskiem.

Autorzy materiału wspominają o szeregu spotkań Tuska, Merkel, prezydenta Francji Emmanuela Macrona i premiera Holandii Marka Rutte, do których doszło w ostatnim czasie. "Wielu polityków miało nadzieję, że Merkel da się przekonać" - czytamy w "Spieglu".

Wyszehrad nieoczekiwanie wspiera Merkel

Wsparcie dla niemieckiej kanclerz nadeszło z krajów, których nikt by o to nie podejrzewał - piszą Mueller i Schult. Jak twierdzą autorzy, przy okazji spotkania w Sibiu w Rumunii szefowie rządów Węgier, Polski, Czech i Słowacji spotkali się z Merkel prosząc ją o objęcie schedy po Tusku. Redakcja wyjaśnia, że fakt takiego spotkania potwierdziło kilka niezależnych od siebie źródeł.

Na pierwszy rzut oka wydaje się wręcz wykluczone, aby krytycy polityki migracyjnej Merkel chcieli doprowadzić do objęcia przez Merkel ważnego stanowiska w UE. Z drugiej strony dążenia Wschodnich Europejczyków są zrozumiałe - piszą dziennikarze niemieckiego tygodnika. 

Jak tłumaczą, Merkel jest najbardziej doświadczonym politykiem w kręgu szefów państw i rządów. Kraje Wyszehradzkie chciałyby wykorzystać zasób doświadczenia Merkel do powstrzymania zapędów Komisji Europejskiej. Stąd ich zainteresowanie możliwie jak najsilniejszym przewodniczącym Rady Europejskiej - pisze "Der Spiegel". Zdaniem premierów V4 na stanowisku szefa Rady Europejskiej Merkel nie stanowiłaby zagrożenia, ponieważ zmuszona byłaby do poszukiwania kompromisu i reprezentowania go.

Wspólny przeciwnik - Komisja Europejska

64-letnia Merkel odrzuciła ofertę argumentując, że stanowisko powinien objąć ktoś młodszy. Zdaniem "Der Spiegel" jej poglądy na tę kwestię pokrywają się jednak ze stanowiskiem Polski, Węgier, Słowacji i Czech. Niemiecka kanclerz była zawiedziona działaniami KE, szczególnie podczas kryzysu euro. Decyzje zapadały w gronie szefów państw i rządów. Silna Rada Europejska jako przeciwwaga wobec Komisji Europejskiej byłaby po jej myśli - uważa "Der Spiegel".    

Wśród potencjalnych kandydatów "Der Spiegel" wymienia też kończącą kadencję prezydent Litwy Dalię Grybauskaite. Pochodzi jak Tusk ze Wschodu i byłaby pierwszą kobietą na tym stanowisku. Jej największym atutem jest jednak zdaniem tygodnika czarny pas karate. "Byłby w Brukseli, gdzie trzeba twardo walczyć o swoje, bardzo pomocny" - oceniają autorzy.  

Jacek Lepiarz/Redakcja Polska Deutsche Welle 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje