Reklama

Reklama

"Deutsche Welle": Mobbing w szkołach na tle religijnym. Coraz gorsza sytuacja

W niemieckich szkołach uczniowie żydowscy i chrześcijańscy coraz częściej padają ofiarą mobbingu. Celem słownych ataków stają się też nauczycielki.

"Ten problem nie dotyczy jeszcze, dzięki Bogu, wszystkich niemieckich szkół. Obserwujemy jednak rosnącą polaryzację i pogorszenie sytuacji w szkołach położonych w dzielnicach będących punktami zapalnymi. Przykłady pochodzą z aglomeracji miejskich - z Berlina czy też z Zagłębia Ruhry" - powiedział gazecie "Bild" w poniedziałek (26.03.18) prezes Związku Nauczycieli Niemieckich (DL) Heinz-Peter Meidinger.

Reklama

Jego zdaniem, do konfliktów może dochodzić wszędzie tam, gdzie istnieje "jednorodna struktura społeczna" lub gdzie kwota migrantów przekroczy określony poziom. W Niemczech istnieją szkoły, w których odsetek uczniów z rodzin migranckich sięga 90, a nawet 100 procent.

Meidinger powiedział "Bildowi", że w niemieckich szkołach dochodzi coraz częściej do antysemickich i antychrześcijańskich, a także skierowanych przeciwko obcokrajowcom wybryków. "Celem słownych ataków stają się też coraz częściej nauczycielki" - zaznaczył szef związku DL.

Jak wyjaśnił, w niektórych krajach arabskich i północnoafrykańskich stosunek do kobiet jest "sprzeczny z obowiązującymi u nas zasadami". Ta postawa wyraża się w zdaniach padających z ust uczniów: "Ta ździra nie będzie mi mówiła, co mam robić". "W niektórych szkołach takie wypowiedzi nie są odosobnione, to jest w części placówek edukacyjnych codzienność" - podkreślił Meidinger.

Propaganda IS w szkołach

Z przekazanych przez niego informacji wynika, że część uczniów rozpowszechnia materiały propagandowe islamskich ekstremistów, upowszechniając np. za pomocą telefonów komórkowych sceny obcinania głów zakładnikom przez terrorystów z IS. "To nie są odosobnione przypadki. Takie incydenty mają miejsce w wielu szkołach w Niemczech" - podkreślił. Jak dodał, z filmami wideo gloryfikującymi okrutną przemoc uczniowie są konfrontowani prawie codziennie.

Szef DL ostrzegł, że w niektórych szkołach może dojść do utraty kontroli nad młodzieżą. "Nie wolno do tego dopuścić" - oświadczył.

Obecną dyskusję o islamskim mobbingu przeciwko dzieciom żydowskim i chrześcijańskim wywołał w zeszłym tygodniu dziennik "Berliner Zeitung" opisując sytuację w szkole im. Paula Simmela w berlińskiej dzielnicy Tempelhof.

Antysemicki mobbing w podstawówce

Ojciec uczennicy drugiej klasy szkoły podstawowej powiedział dziennikarzom, że jego córka wyszydzana była przez innych uczniów jako Żydówka. "Jeden ze starszych uczniów groził jej, że ją zabije, ponieważ ona nie wierzy w Allaha" - opisywał ojciec. Inna uczennica tej szkoły oświadczyła, że wszyscy, którzy nie wierzą w Allaha, zostaną spaleni.

Podobnymi doświadczeniami podzieliła się z "Bildem" matka 6-latka. Jej dziecku grożono jako "niewiernemu" piekłem.

Wpływ meczetu na dzieci

"Bild" przytacza opinię wychowawcy Cema Erkisiego, który tłumaczy, że dzieci z muzułmańskich rodzin po skończeniu piątego roku życia zabierane są przez rodziców do meczetu, co powoduje u nich trwałe zmiany w zachowaniu. Dochodzi do tego, że upewniają się one przed zjedzeniem potrawy, czy nie ma w niej wieprzowiny - mówi pedagog.

W zwykłych szkołach Żydzi są szykanowani, dlatego większość z nich uczęszcza do szkół żydowskich - mówi Levi Salomon, rzecznik Forum Żydowskiego.

Szef MSZ krytykuje mobbing

Przebywający z wizytą w Izraelu niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas (SPD) skrytykował antysemityzm i mobbing z pobudek religijnych w niemieckich szkołach.

- Antysemickie groźby wobec dzieci są haniebne i nie do przyjęcia. Musimy zdecydowanie stawić czoło wszelkim formom antysemityzmu - oświadczył szef niemieckiej dyplomacji. Musimy uczynić wszystko, by "chronić żydowskie życie".

"Bild" powołuje się na ocenę sytuacji przez niemieckie władze bezpieczeństwa, które są zaniepokojone rosnącą liczbą antysemickich i antychrześcijańskich incydentów w szkołach.

Z analizy wynika, że jedną z przyczyn jest "niekontrolowany napływ" do Niemiec 1,5 mln migrantów. Wielu z nich pochodzi z krajów, w których antysemityzm i nienawiść do chrześcijan należy do "racji stanu". Ta postawa ma wpływ na rodziny, a więc także na wychowanie dzieci, które następnie przenoszą te postawy do szkół - czytamy w raporcie cytowanym przez "Bilda".

Jacek Lepiarz, Berlin, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje