Historyk Kościoła o Piusie XII: Pomóc może tylko prawda

Zapowiedziane wcześniejsze udostępnienie watykańskich dokumentów dotyczących pontyfikatu Piusa XII pomoże w odpowiedzi na pytanie, jaki był jego stosunek do Holokaustu - mówi ks. prof. Hubert Wolf.

Deutsche Welle: Z zasady dokumenty z Tajnego Archiwum Watykańskiego udostępnia się historykom w 70 lat po zakończeniu pontyfikatu danego papieża. Papież Franciszek zapowiedział jednak udostępnienie dokumentów dotyczących pontyfikatu papieża Piusa XII wcześniej, bo już w 2020 r. Czy spodziewa się pan jakichś nowych odkryć?

Reklama

Ks. prof. Hubert Wolf, historyk Kościoła, badacz pontyfikatu Piusa XII: - Trudno powiedzieć. Pontyfikat Piusa XII trwał od 1939 do 1958 r. Od przyszłego roku dostępnych będzie 200 tys. akt o jednostkowej objętości do tysiąca stron. Myślę więc, że uzyskamy odpowiedzi na cały szereg pytań i nastąpi kres spekulacji.

W sztuce Rolfa Hochhutha z lat 60. Pius XII przedstawiany jest jako papież, który milczał w sprawie Holokaustu, "papież Hitlera". Czy dalej będzie można podtrzymywać tę tezę?

- Nie chcę spekulować. Są dwie możliwe interpretacje. Według pierwszej, papież milczał, bo chciał zapobiec czemuś gorszemu. Holenderscy biskupi wtedy protestowali. Reakcją był wzrost skali deportacji. Według drugiej interpretacji, papież powinien był koniecznie zabrać głos, bo gdyby to zrobił, skala deportacji zmniejszyłaby się. To jest ten zarzut, który Hochhuth wysuwa pod adresem papieża.

Trzeba najpierw dokładnie przeanalizować, kiedy papież właściwie otrzymał dokładne informacje. Od kiedy wiedział o tzw. ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej? Od kiedy wiedział o Auschwitz? Od kogo się dowiedział? Jak wyglądał obieg informacji wewnątrz kurii? Z kim papież rozmawiał? Czy były gremia, które dyskutowały na ten temat? Jak było naprawdę z tym domniemanym protestem papieża napisanym dla Radia Watykan, o którym jego gospodyni siostra Pascalina Lehnert pisze w swoich wspomnieniach, że papież spalił ten list protestacyjny w piecu w swoim apartamencie? Znamy jedynie spekulacje i wszyscy mają nadzieję, że dowiemy się teraz czegoś nowego.

Zna pan świetnie Watykan. Na ile kontrowersje wokół pontyfikatu Piusa XII zaszkodziły Kościołowi katolickiemu?

- Wydaje mi się, że rzeczywiście będzie można zakończyć tę dyskusję, jeśli dotrze się do źródeł. W kontaktach z ocalałymi z Holokaustu to zawsze bardzo frustrujące, kiedy ludzie, którzy to przeżyli, mówią: "Mam nadzieję, że jeszcze dożyję momentu, kiedy otwarte zostaną archiwa i będziemy wiedzieli, jak papież naprawdę zachował się wobec losu naszego narodu". Tu pomóc może tylko prawda i prawdomówność. Trzeba wszystko położyć na stole.

Czy antysemityzm nazistów nie był wtedy na rękę Kościołowi katolickiemu? Czy nie był wodą na młyn katolickiego antyjudaizmu?

- Biorąc pod uwagę te źródła, które badałem, datowane do 1939 r., byłbym tutaj bardzo ostrożny. Antysemityzm jest dla Kościoła katolickiego chociażby w kontekście nauki o stworzeniu czymś absolutnie niewyobrażalnym. Jeśli przyjąć, że wszyscy ludzie pochodzą od Adama i Ewy, to nie może być żadnego rasowego antysemityzmu.

Dlatego trzeba podchodzić do tego w sposób bardzo ostrożny. Widać to na przykładzie Piusa XI, który w ostatnich dwóch-trzech latach pontyfikatu wyraźnie rozpoznał, co robią naziści i czym jest rasistowski antysemityzm. Jego wypowiedzi są bardzo jasne, jeśli wspomnieć chociażby tę audiencję, w czasie której powiedział, że pod względem duchowym my, katolicy, jesteśmy wszyscy Semitami. To jest bardzo jasna wypowiedź. Dlatego chciałbym ostrzec przed kreśleniem linii pokrewieństwa między antyjudaizmem i rasistowsko motywowanym antysemityzmem. Przy czym, oczywiście, ten antyjudaizm istnieje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy