Reklama

Reklama

Kim był morderca z Monachium?

Pierwsze wyniki śledztwa wskazują na działanie sprawcy w amoku. Policja nie stwierdziła jego powiązań z Państwem Islamskim.

18-letni David S., który 22 lipca zastrzelił w centrum handlowym Olympia w Monachium 9 niewinnych osób i zranił 27, działał w amoku - poinformowała monachijska policja na kolejnej konferencji prasowej. Nic nie wskazuje na jego związek z Państwem Islamskim czy innymi ugrupowaniami terrorystycznymi. Policja wyklucza także związek jego czynu z kryzysem migracyjnym - poinformował komendant policji w Monachium.

Reklama

David S. miał podwójne obywatelstwo - niemieckie i irańskie. Specjalna grupy śledcza bawarskiej policji przeszukała w sobotę rano mieszkanie w dzielnicy Maxvorstadt, położonej w centralnej części Monachium, w którym David S. mieszkał z rodzicami.

Kilkupiętrowy blok, w którym znajduje się to mieszkanie, został otoczony przez policję, dostęp do niego zablokowany, a policjanci wynieśli z mieszkania liczne kartony z materiałem dowodowym. Ich zawartość ma przynieść odpowiedź na podstawowe pytanie: dlaczego? Dlaczego doszło do tej tragedii? Kim jest jej sprawca? Do tej pory policja nie znalazła listu pożegnalnego sprawcy tragedii w Monachium.

Na razie nie wiadomo też nic o powiązaniach Davida S. z islamskim lub innym ekstremizmem.

Spiegel Online pisze o audycji amerykańskiej sieci telewizyjnej CNN, która zamieściła wypowiedzi dwojga rzekomych świadków zbrodni w galerii handlowej Olympia. Pewna kobieta słyszała w barze McDonalda, w którym rozległy się pierwsze strzały, że sprawca krzyczał "Allahu Akbar". Co ciekawe, kobieta ta jest muzułmanką i była w barze w chwili zbrodni. Jej syn miał z kolei być świadkiem, jak David S. ładował w toalecie baru pistolet. Następnie celował z niego do dzieci. Potem miał wyjść na ulicę, położyć się w postawie strzeleckiej i strzelać do przechodniów.

Inni świadkowie mówią, że sprawca wykrzykiwał, że "jest Niemcem", że "tu się wychował", w dzielnicy zamieszkałej w znacznej części "przez ludzi żyjących z zasiłku socjalnego", i że był "leczony klinicznie". Te dwie relacje, zamieszczone w materiale sieci CNN, się wykluczają. Pierwsza sugeruje, że w Monachium doszło do zamachu terrorystycznego, druga zaś każe widzieć w sprawcy osobę z poważnymi zaburzeniami psychicznymi.

Bawarska policja podała w międzyczasie, że sprawca zbrodni strzelał z posiadanego nielegalnie pistoletu Glock 17 kaliber 9 milimetrów. Numer seryjny broni był spiłowany. W chwili zbrodni David S. miał przy sobie ponad 300 sztuk amunicji - poinformował o tym szef Landowego Urządu Kryminalnego (LKA) Robert Heimberger. Bawarski minister spraw wewnętrznych Joachim Herrmann poinformował z kolei, że istnieją dowody na to, iż David S. cierpiał na "ciężkie zaburzenia psychiczne". Poza tym miał problemy w szkole.

Agencja DPA, powołująca się na niemieckie tajne służby, przynosi więcej szczegółów na temat Davida S. Pisze, że był on zagorzałym fanem gier komputerowych typu "strzelanka" i był zafascynowany strzelaniną, do której doszło w 2009 roku w szkole realnej w Winnenden koło Stuttgartu. Były uczeń tej szkoły Tim Kretschmer zastrzelił 15 osób, po czym popełnił samobójstwo.

David S. urodził i wychował się w Niemczech, dokąd w latach 90. ub. wieku przybyli z Iranu jego rodzice. Ojciec jest taksówkarzem, jego matka pracowała wcześniej w domu towarowym Karstadt. David S. ma młodszego brata. Pochodząca z Macedonii sąsiadka rodziny Davida S. opisała osiemnastolatka jako "dobrego chłopaka", który zachowywał się jak "wszyscy ludzie w jego wieku".

Tragedia w stolicy Bawarii miała miejsce dokładnie w piątą rocznicę zamachów w Norwegii, kiedy Anders Behring Breivik zabił w Oslo i na wyspie Utøya 77 osób. David S. interesował się mordercami działającymi w amoku. Zdaniem policji istnieją "najprawdopodobniej związki" między norweskim sprawcą i sprawcą z Monachium.

dpa / Andrzej Pawlak, Redakcja Polska Deutsche Welle


Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: zamachy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje