Reklama

Reklama

Nowa koncepcja miejsca po dawnej kwaterze głównej Hitlera

Barak w Wilczym Szańcu, w którym 20 lipca 1944 r. dokonano nieudanego zamachu na Adolfa Hitlera, zostanie zrekonstruowany.

Do nieudanego zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu doszło 20 lipca 1944 r. Bombę do sali narad sytuacyjnych w baraku na terenie kwatery głównej wniósł pułkownik Claus Schenk hrabia von Stauffenberg. Bomba wybuchła o 12.42, raniąc większość uczestników narady. Czterech z nich zginęło, ale Hitler odniósł tylko niegroźne obrażenia. Wybuch bomby złagodził duży, masywny stół o grubym, dębowym blacie, na którym ułożono mapy obrazujące ówczesną sytuację na froncie. Poza tym teczkę z bombą, pozostawioną przez Stauffenberga tuż obok Hitlera, przesunięto za solidną podporę stołu, żeby nie przeszkadzała w oglądaniu map. Zmniejszyło to dodatkowo skutki eksplozji. Sam Stauffenberg znajdował się w tym czasie w drodze na lotnisko w Wilamowie, skąd miał powrócić do Berlina. Po wylądowaniu w stolicy III Rzeszy został aresztowany i stracony.

Reklama

W tym roku, w 75. rocznicę zamachu, barak z salą narad sytuacyjnych ma zostać zrekonstruowany. Projekt jego odbudowy przewiduje staranne odtworzenie jej ówczesnego wystroju i sytuacji przed wybuchem bomby. Wokół stołu z mapami mają zostać ustawione naturalnej wielkości manekiny przedstawiające wszystkich uczestników narady 20 lipca 1944 r. Jak wyjaśnił w rozmowie z Deutsche Welle rzecznik muzeum Wilczy Szaniec Sebastian Trapik, zwiedzający tę salą po rekonstrukcji powinni odnieść wrażenie, że są naocznymi świadkami ówczesnych wydarzeń.

Po wojnie z baraku, w którym wybuchła bomba, pozostały tylko fundamenty. Niewiele też zachowało się z innych obiektów Wilczego Szańca. Zostały wysadzone w powietrze w styczniu 1945 r. przez niemieckich saperów przed zajęciem kwatery głównej Hitlera przez nacierające jednostki Armii Czerwonej. Dzisiejsze muzeum Wilczy Szaniec oferuje zwiedzającym tylko porosłe trawą ruiny. Zrekonstruowanie sali narad sytuacyjnych jest wstępem do innych, podobnych prac na terenie muzeum, które odwiedza rocznie około 300 tys. osób z Polski i zagranicy. Częściowa rekonstrukcja kwatery głównej Hitlera ma przybliżyć im historyczne znaczenie tego miejsca.

Kwatera główna Hitlera

Kwatera główna Wilczy Szaniec położona na wschód od wsi Gierłoż w pobliżu Kętrzyna była czymś w rodzaju zastępczej stolicy III Rzeszy. Hitler przeniósł się do niej w dwa dni po napadzie na Związek Radziecki 22 lipca 1941 r. i przebywał w niej w sumie 850 dni. Kwatera miała powierzchnię 250 hektarów, była otoczona zasiekami i polem minowym oraz starannie zamaskowana. Na jej terenie znajdowało się 50 bunkrów i pomieszczeń koszarowych, dwa lotniska, stacja kolejowa oraz stanowiska artylerii przeciwlotniczej.

Stała załoga kwatery liczyła około 2 tys. osób. Dla ścisłego kierownictwa III Rzeszy wybudowano osiem masywnych bunkrów. Hitler, jego sekretarz Martin Bormann oraz dowódca Luftwaffe Hermann Göring mieli własne bunkry. Osobny bunkier przeznaczony był dla oficjalnych przedstawicieli państw współpracujących z hitlerowskimi Niemcami. Gościli w nim m.in Benito Mussolini z Włoch i Pierre Laval, szef rządu Vichy.

Konstrukcja tych bunkrów była stale wzmacniana. Strop bunkra Hitlera miał 8 metrów grubości i mógł wytrzymać bezpośrednie trafienie ciężką bombą lotniczą, do czego jednak nigdy nie doszło z uwagi na staranne zamaskowanie całego terenu kwatery głównej.

Ewakuację kwatery rozpoczęto w listopadzie 1944 r. W styczniu 1945 r. przystąpiono do wysadzania jej obiektów, ale grube ściany bunkrów wytrzymały eksplozję podłożonych przez niemieckich saperów ładunków wybuchowych. Ich ruiny mają dziś szczególne znaczenie, ponieważ dwa inne, nie mniej ważne miejsca, w których często przebywał Hitler - jego górska rezydencja Berghof w pobliżu Berchtesgaden i bunkier w Berlinie, w którym popełnił samobójstwo - zostały po wojnie zrównane z ziemią.

Muzeum czy "Disneyland"?

Zarówno historycy, jak i turyści zwiedzający pozostałości kwatery głównej na Mazurach narzekają, że jest ona obecnie przedziwnym, bo wywołującym dreszcz grozy, parkiem rozrywki, w którym brakuje należytej informacji o podjętych tu decyzjach, mających ogromne znaczenie dla przebiegu II wojny światowej. Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski nazwał z tego powodu muzeum Wilczy Szaniec "groteskowym Disneylandem".

W bunkrach Wilczego Szańca podjęto decyzje wykonawcze w sprawie Holocaustu, tu także zadecydowano o krwawym stłumieniu powstania warszawskiego, zburzeniu miasta i wymordowaniu blisko 250 tys. jego mieszkańców.

Przed przystąpieniem do częściowej rekonstrukcji Wilczego Szańca zwiedzający mogli oglądać tylko ruiny bunkrów, nieliczne zachowane plany ich rozmieszczenia i tablicę pamiątkową informującą o nieudanym zamachu na Hitlera. Prywatni przewodnicy skupiali się bardziej na opowiadaniu turystom o grubości murów bunkrów niż na tym, co się w nich działo.

Nowy użytkownik muzem, który przejął je w 2017 r. z rąk prywatnego dzierżawcy, zamierza skończyć z panującą tu "atmosferą jarmarku", powiedział w wywiadzie dla Deutsche Welle cytowany wcześniej Sebastian Trapik. Zamknął on między innymi strzelnicę w ruinach byłego bunkra generała Alfreda Jodla, na której turyści mogli strzelać do plastikowych butelek z repliki niemieckiego pistoletu maszynowego MP 40 z czasów II wojny światowej.

Na terenie Wilczego Szańca nie będzie się także uprawiać paintballu. Zamiast niego pojawiły się tablice informujące o przeznaczeniu poszczególnych obiektów, wystawa broni z okresu II wojny światowej, wystawa o powstaniu warszawskim oraz multimedialne aplikacje dla zwiedzających.

Treść tablic informacyjnych oraz dobór wystawianych tu obecnie obiektów zostały skonsultowane z historykami, mówi Trapik. Zwraca uwagę, że wpłynęło to na wzrost liczby zwiedzających Wilczy Szaniec. W ciągu bieżącego roku na terenie byłej kwatery głównej Hitlera zostanie uruchomiona oświetlona ścieżka prowadząca turystów przez wszystkie obiekty, co pozwoli na ich zwiedzanie także nocą.

W ciągu najbliższych pięciu lat w odremontowanych byłych koszarach oficerów SS zostanie uruchomiony hotel dla turystów z salą konferencyjną i centrum dla zwiedzających. Wszystko to powinno przyczynić się do lepszego upamiętnienia tego szczególnego miejsca w jego właściwym, historycznym wymiarze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje