Reklama

Reklama

Poszukiwacz skarbu ukarany za zatajenie znaleziska. 15 miesięcy w zawieszeniu

Odkrywca bezcennego skarbu z V wieku został skazany na karę więzienia w zawieszeniu i grzywnę. Nie chciał dobrowolnie oddać znaleziska wartego ok. pół miliona euro.

Bezcenny "Skarb z Rülzheim" nie przyniósł szczęścia swojemu odkrywcy. Wiosną 2013 roku 23-letni poszukiwacz skarbów ze Spiry (Speyer) odkrył przy pomocy detektora metalu w lesie w Południowym Palatynacie skarb z czasów wczesnego średniowiecza. Było to około stu obiektów ze złota i srebra: talerze, misy, złote aplikacje strojów, części posrebrzanego i pozłacanego składanego krzesła. Naukowcy sądzą, że obiekty te były niegdyś w posiadaniu wysokiego urzędnika czy nawet germańskiego władcy.

Czuł się niesłusznie inkryminowany

Reklama

Sąd Krajowy we Frankenthalu, przed którym toczyła się sprawa poszukiwacza skarbów stwierdził, że nie miał on w ogóle zamiaru oddawać znaleziska władzom landowym. Dopiero w trakcie policyjnego śledztwa obleciał go strach i pół roku po odkryciu i wygrzebaniu skarbu przekazał go krajowemu urzędowi archeologicznemu w Spirze.

Obrońca poszukiwacza skarbów domagał się uniewinnienia swojego klienta, twierdząc, że jak najbardziej miał on zamiar oddać znalezisko warte ok. pół miliona euro w ręce władz. Sam oskarżony zapewniał, że nie chodziło mu wcale o wartość materialną, tylko o uznanie. Sam czuje się badaczem i jak twierdzi, jest niesłusznie inkryminowany przez władze.

Tłumaczył przed sądem, że dopiero później uzmysłowił sobie, jaką wartość przedstawiają znalezione przedmioty, pochodzące z czasów Wielkiej wędrówki ludów.

Nie zawsze własność landu

Sędzia stwierdziła jednak w uzasadnieniu wyroku, że było to tylko tłumaczenie dla własnej obrony. Prokurator zarzucał odkrywcy skarbu, że swoje poszukiwania w Palatynacie prowadził już od dłuższego czasu. Wszystkie znaleziska odkrywane pod ziemią są własnością landu Nadrenia-Palatynat.

Kwestia własności znalezionych skarbów jest traktowana w RFN różnie, w zależności od kraju związkowego. W Bawarii, Nadrenii Północnej-Westfalii i Hesji odkrywcy skarbu i właściciel gruntu, gdzie go znaleziono, dzielą się znaleziskiem. W pozostałych landach znalezisko jest własnością władz.

Urząd archeologiczny w Spirze krytykował ponadto, że nielegalni poszukiwacze skarbów postępują dyletancko w momencie odkrycia i niszczą miejsce znaleziska. W przypadku "skarbu z Rülzheim" niektóre obiekty zostały uszkodzone i zniszczono ślady przydatne do zbadania pochodzenia odkryć.

Władze wpadły w ogóle na trop tego poszukiwacza skarbów po tym, jak chełpił się on swoim znaleziskiem w filmie wideo opublikowanym w Internecie.

Obiekty znalezione w Rülzheim były już prezentowane publicznie w Muzeum Historycznym Palatynatu w Spirze.

epd / Małgorzata Matzke, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje