Reklama

Reklama

Szwajcarskie muzeum Grażyny Kulczyk. "Polska bajka"

Tygodnik „Die Zeit” pisze w artykule pt. „Polska bajka” o muzeum sztuki współczesnej, jakie w Szwajcarii stworzyła Grażyna Kulczyk.

Juerg Wirth pisze na łamach "Die Zeit" o Grażynie Kulczyk, która w Engadynie inwestuje miliony we własne muzeum sztuki współczesnej.

Reklama

"67-letnia Grażyna Kulczyk, drobna blondynka, zaprezentowała obiekt, który jeszcze tej zimy ma otworzyć swoje podwoje w Susch w Dolnej Engadynie, wiosce liczącej raptem 200 mieszkańców.

To właśnie tutaj najbogatsza Polka i najważniejsza kolekcjonerka współczesnej polskiej sztuki chce wkrótce zaprezentować publiczności swoją kolekcję. Muzeum dedykowane jest nie tylko mieszkańcom, ale przede wszystkim miłośnikom sztuki z całego świata, którzy w Engadynie spędzają wakacje albo stoją tam w korku, jak kiedyś sama Grażyna Kulczyk".

Jak opowiadała dziennikarzowi, przed kilkoma laty jeden z przyjaciół podszepnął jej, że w miejscowości Tschlin można kupić dom. Tschlin to wioska leżąca na słonecznym stoku zaledwie parę kilometrów od Susch. Kiedy udała się tam po raz pierwszy z lotniska w Zurychu, była zdziwiona, jak długo się tam jedzie. Kupiła jednak ten dom, bo wioska i ludzie wydawali się jej sympatyczni. Dom przebudowali młodzi architekci z Zurychu Lukas Voellmy i Chasper Schmidlin, których ceni za ich zredukowaną architekturę i to, że związani są z okolicą rodzinnie.

Fundatorka muzeum Grażyna Kulczyk przyznaje, że ten projekt to jedno z bardziej skomplikowanych przedsięwzięć jej życia. Czuje się jej entuzjazm, ale też i pewną powściągliwość; nie chciała prasie zdradzić zbyt wielu szczegółów, co dokładnie ma się wydarzyć w Susch.

Jak powiedziała tylko, pomysł całego projektu narodził się, kiedy stała w korku przed tunelem Vereina. Zamiast siedzieć w samochodzie wolała pójść na spacer, a w Susch postanowiła obejrzeć ruiny zabytkowej twierdzy. Schodząc z góry zauważyła we wsi podupadający obiekt, który się jej jeszcze bardziej spodobał niż zwiedzane ruiny. Kiedy dowiedziała się, że wcześniej mieścił się tam browar, czuła, że musi kupić tę nieruchomość na swoje muzeum".

Jak wyjaśnia autor "Die Zeit", stary browar już kiedyś przyniósł jej szczęście: w Poznaniu, gdzie w roku 2003 wraz z mężem otworzyła kompleks handlowy Stary Browar. Tymczasem został on już sprzedany inwestorowi.

Kombinacja sztuki i biznesu to pomysł przewijających się przez całą jej karierę. Początkowo bardziej liczył się biznes. Ale kiedy Kulczykowie dorobili się majątku, Grażyna Kulczyk zaczęła kolekcjonować sztukę - wyjaśnia Juerg Wirth.

Sama wioska Susch leży nieco na uboczu turystycznej Górnej Engadyny, gdzie wakacje lubią spędzać celebryci. Nawet jeżeli obydwaj architekci wciąż jeszcze mówią, że będzie to tylko galeria, już dawno cały projekt przybrał dużo większe rozmiary. Grażyna Kulczyk przyznaje, że spełnia się jej marzenie. Najpierw chciała wszystko pomieścić tylko w jednym budynku, ale nie wystarczyło tam miejsca na realizację wszystkich planów. Dlatego browar powiększono o dodatkową, nowoczesną bryłę, którą wbudowano w skałę.

Opr.: Małgorzata Matzke/Redakcja Polska Deutsche Welle 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne