Watykan: Kościół przed wstrząsem podobnym do reformacji

Nadużycia seksualne wśród duchowieństwa dotykają Kościół katolicki na całym świecie. Kościół czekają być może wstrząsy jak w czasach reformacji - słychać w Watykanie.

Czy skandale pedofilskie mogą rozsadzić Kościół od środka? Czy nie lepsza byłaby ucieczka do przodu? Najwyraźniej papież Franciszek próbuje tego ostatniego. W środę wyznaczył termin spotkania szefów episkopatów całego świata.

Reklama

Od 21 do 24 lutego biskupi będą omawiać w Watykanie konsekwencje nadużyć seksualnych wśród księży na całym świecie. Bo w Kościele katolickim wybuchł ogromny pożar. Irlandia, Chile, USA, Niemcy, Australia, Filipiny, Indie, Brazylia - pożar ten rozprzestrzenił się już na wszystkie kontynenty.

Jedno jest pewne - czas milczenia się skończył. Tak samo jak czas przymykania oczu. I to nie od momentu ujawnienia raportu na temat nadużyć seksualnych w niemieckim Kościele obejmujących lata 1946-2014, raportu sporządzonego na zlecenie episkopatu Niemiec, którego streszczenie cytują tygodniki "Die Zeit" i "Der Spiegel".

"Zdajemy sobie sprawę z rozmiarów nadużyć seksualnych, które potwierdzają wyniki tego raportu. Jest to dla nas przygnębiające i zawstydzające" - oświadczył ordynariusz Trewiru bp Stephan Ackermann, pełnomocnik episkopatu Niemiec ds. nadużyć seksualnych.

"To za mało"

Dla Matthiasa Katscha, przewodniczącego organizacji ofiar "Eckiger Tisch" to za mało. - Ten raport pokazuje tylko wycinek rzeczywistości - stwierdził. Jak dodał, brakuje rozmów z ofiarami, wiele akt zniszczono, wiele przypadków nie zostało we właściwy sposób udokumentowanych. - Apeluję do polityków i społeczeństwa, by stworzono podstawy prawne do utworzenia niezależnej i profesjonalnie wyposażonej komisji śledczej - oświadczył Katsch.

Autorzy 350-stronicowego raportu dochodzą między innymi do wniosku, że odsetek księży, którzy dopuścili się nadużyć (5 proc.) jest dużo wyższy niż w przypadku żonatych, stałych diakonów (1 proc.). Dalej - inaczej niż poza Kościołem, większość ofiar to chłopcy.

Księża niechętni dokształcaniu?

Fakty te znane są także watykańskiej komisji ds. ochrony dzieci i młodzieży i w Centrum Ochrony Dzieci na Papieskim Uniwersytecie Gregoriana w Rzymie. Mowa jest o specyficznie katolickich elementach obejmujących mechanizmy sprawowania władzy w Kościele, tłumienie seksualności i ściśle hierarchicznej formie organizacji.

Centrum to od utworzenia w 2012 r. przeprowadziło ponad 250 szkoleń dla księży i biskupów na wszystkich kontynentach. Stworzyło także forum dla ofiar. Jednak większość duchowieństwa niechętnie bierze udział w dokształcaniu - skarżą się eksperci.

Watykańska komisja ds. ochrony dzieci i młodzieży cieszy się jednak poparciem samego papieża Franciszka. Szef tej komisji kardynał O'Malley z Bostonu należy bowiem do ścisłego kręgu kardynałów doradzających papieżowi.

Kościelni pełnomocnicy ds. ochrony dzieci spodziewają się lawiny, która może wstrząsnąć posadami Kościoła. Niektórzy z nich porównują nieobliczalne konsekwencje skandali seksualnych na całym świecie z konsekwencjami reformacji sprzed 500 lat. Kościół, który przejdzie przez ten proces oczyszczenia, będzie zupełnie innym Kościołem - uważają niektórzy członkowie watykańskiej komisji.

Przełom w kwestii celibatu?

Według prognoz z kręgów watykańskich w wkrótce może dojść do przełomu w kwestii obowiązku celibatu. Najpóźniej w październiku 2019 r., w ramach synodu ds. Amazonii, papież może wyrazić zgodę na wyświęcanie na księży tzw. viri probati, a więc sprawdzonych, zaangażowanych, żonatych katolików, którzy mogliby kierować parafiami w dżungli Amazonii. Byłby to precedens, na który mogłyby się powołać inne Kościoły lokalne - słychać w Watykanie.

Jednak mimo aktów skruchy i obietnic poprawy, w Watykanie mówi się o "nadużyciach nadużyć seksualnych". Bo kurs papieża Franciszka i jego krytyka mentalności klerykalnej spotyka się ze sprzeciwem konserwatywnych kręgów. "Wielu duchownych zainteresowanych jest zdyskredytowaniem tego papieża" - pisze Christiane Florin, autorka i znawczyni Kościoła katolickiego w swoim komentarzu dla rozgłośni Deutschlandfunk.

Jej zdaniem brakuje księży i biskupów gotowych do przejęcia odpowiedzialności i okazania skruchy: "Słowo 'zgrzeszyłem' byłoby słowem najodpowiedniejszym. 'Przejmuję odpowiedzialność. Byłem sprawcą. Byłem tym, który tuszował. Kazałem zniszczyć akta'. Usłyszeć coś takiego z ust hierarchy byłoby szokiem. Prawdopodobnie zbawiennym szokiem".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje