"Król Lear": Groteska czy tragedia?

Sztukę "Król Lear" Williama Shakespeare'a w reżyserii Cezarisa Grauzinisa zobaczyć można na deskach Wrocławskiego Teatru Współczesnego.

Jan Kott pisał o Królu Learze Szekspira jako o wielkiej grotesce, nie tragedii. Czytał dramat stratfordczyka przez pryzmat egzystencjalnych tekstów teatru absurdu, a zwłaszcza Końcówki Samuela Becketta.

Reklama

W historii Leara, Błazna, Gloucestera widział symbol losu człowieka, Everymana rodem z średniowiecznego Theatrum Mundi. Co opowieść o starym królu, który niespodziewanie postanawia podzielić królestwo między trzy córki, znaczy dzisiaj?

Litewski reżyser, od wielu lat prowadzący własną grupę teatralną, postanowił zburzyć linearny rozwój akcji, "przeczytać" Króla Leara od końca, a przede wszystkim nie ukrywać, że jest to historia odgrywana na scenie i że jej bohaterami są także aktorzy.

Reżysera najbardziej interesuje właśnie ta metateatralna perspektywa oraz stworzenie spektaklu, który byłby świadectwem pewnego procesu, dziennikiem teatralnej podróży, zapisem zmagań z pamięcią i czasem.

Przekład: Maciej Słomczyński

Reżyseria: Cezaris Graužinis

Scenografia: Marijus Jacovskis

Muzyka: Martynas Bialobžeskis

Występują: Maria Czykwin, Anna Kieca, Katarzyna Z. Michalska, Marta Szymkiewicz, Krzysztof Boczkowski, Tomasz Cymerman, Szymon Czacki, Bogusław Kierc, Piotr Łukaszczyk, Bartosz Woźny, Krzysztof Zych.

Czas: 100 min (bez przerwy)

Premiera sztuki odbyła się 5 czerwca 2009 roku.

Spektakl zobaczyć można 8,9 i 10 czerwca o godz. 19.15 na Dużej Scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego. Bilety: 22 i 30 zł.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL