Reklama

Reklama

Piąta doba poszukiwań 3,5-latka z Nowogrodźca

Rozpoczął się piąty dzień poszukiwań 3,5-letniego chłopca, który w poniedziałek wieczorem (27 kwietnia) zaginął w Nowogrodźcu. W piątek (1 maja) nadal będzie sprawdzane koryto rzeki Kwisa - odcinek od Parzyc do Osiecznicy.

Oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu, asp. sztab. Anna Kublik-Rościszewska, powiedziała w piątek, że poszukiwania w rzece Kwisa wznowiono około godz. 9. Zaznaczyła przy tym, że działania operacyjne były prowadzone przez policję również w nocy. "Na noc przerywamy tylko poszukiwania w rzece" - powiedziała policjantka.

Reklama

Kublik-Rościszewska poinformowała, że w piątek płetwonurkowie rozpoczynają przeszukiwanie koryta Kwisy od miejscowości Parzyce do Osiecznicy. "To 15-kilometrowy odcinek rzeki, która w tym miejscu staje się szersza" - powiedziała rzeczniczka.

To ojciec zawiadomił policję

Poszukiwania 3,5-latka rozpoczęły się w poniedziałek wieczorem, po tym, gdy około godz. 19 wpłynęło zgłoszenie o jego zaginięciu. Przed zaginięciem chłopiec przebywał razem ze swoim ojcem na terenie ogrodów działkowych w Nowogrodźcu, które znajdują się niedaleko rzeki.

"Ojciec w trakcie przesłuchania wyjaśniał, że stracił dziecko z oczu. Gdy nie mógł go odnaleźć, zawiadomił policję. Był pod wpływem alkoholu, badanie potwierdziło zawartość 0,7 promila. Mężczyzna został zatrzymany, ponieważ był poszukiwany do odbycia kary za przestępstwa przeciwko mieniu" - mówiła we wtorek (28 kwietnia) oficer prasowa bolesławieckiej policji.

Przeszukano już prawie 500 hektarów terenu

Dotychczas służby przeszukały około 500 hektarów terenu, w tym m.in. ogródki działkowe i tereny kolejowe. 

W akcji poszukiwawczej uczestniczyli policjanci, strażacy, nurkowie, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Wykorzystywany był dron, policyjny helikopter, kamery termowizyjne oraz łodzie. Policjanci sprawdzali też teren z psami tropiącymi.

Najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń

Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu. W środę (29 kwietnia) ojciec chłopca usłyszał zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia.

"Najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń zakłada, że chłopiec, który przebywał razem z ojcem i jego znajomym na terenie ogródka działkowego w wyniku nieuwagi ojca oddalił się i doszło do wypadku, wskutek którego chłopiec wpadł do rzeki" - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Tomasz Czułowski. Zaznaczył przy tym, że postępowanie jest we wstępnej fazie i prokuratura nie wyklucza też innych wersji wydarzeń.

Prok. Czułowski dodał, że w sprawie przesłuchano m.in. matkę 3,5-latka i mężczyznę, z którym ojciec dziecka przebywał na terenie ogródków działkowych. Sukcesywnie przesłuchiwani są też inni świadkowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje