Piękny zamek niedostępny dla turystów

Przepiękna, pokrólewska budowla, jaką jest miejscowy zamek, zagrożona jest katastrofą. Decyzja powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w Ząbkowicach mówi sama za siebie: kamieniecki obiekt nie może być użytkowany. Ale jego dzierżawca najwidoczniej nie przestrzega prawa...

Zamek w Kamieńcu Ząbkowickim, to nie pałacyk o skromnej powierzchni, lecz okazały kompleks, do którego trzeba wliczyć otaczający go park. To wszystko nie jest łatwo utrzymać. Nic więc dziwnego, że jego najemca popadł w konflikt nie tylko z "gminą", ale także z nadzorem budowlanym i konserwatorem zabytków. Instytucje te zaczęły domagać się realizacji zobowiązań wynikających z porozumienia.

Reklama

Jakby tego było mało - z W. Sobiechem zaczęły walczyć również organizacje broniące praw zwierząt, gdyż nie zapewnił odpowiedniej opieki psom trzymanym w zabytku. Nawet je stamtąd zabrano, ale - jak się okazało - są już kolejne.

Na początku września ubiegłego roku powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Ząbkowicach Śląskich Marian Ziemczonek zakazał użytkowania kamienieckiego zamku. Jak argumentował - budowla stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia przebywających w niej osób, w tym i turystów. Od tej decyzji dzierżawca, co prawda, się odwołał, ale faktem pozostaje, iż powinien był się do niej niezwłocznie zastosować. Tymczasem - jak się dowiedzieliśmy - pomimo szlabanu znajdującego się przy wjeździe do zamku i licznych tablic informujących o zakazie użytkowania, budowlę można nadal zwiedzać, co już zakrawa na kpinę z prawa.

Na drzwiach wejściowych do kawiarni przyklejona jest kartka z godzinami jej otwarcia i ceną biletów.

Co ciekawe, od postanowienia nadzoru budowlanego odwołał się też... wójt kamienieckiej gminy, który ani myśli zamykać tego zabytku. Jednak wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego podtrzymał decyzję PINB.

- My ustosunkowaliśmy się do decyzji o zakazie użytkowania zamku. Więcej nic nie możemy zrobić. Dzierżawca ma prawo przebywać na swojej posesji i nie możemy mu tego zakazać. To bardzo trudna sytuacja, gdyż jesteśmy z nim związani 40-letnią umową. Jeżeli byśmy ją zerwali, musieliby wypłacić mu poniesione przez niego nakłady remontowe. A druga kwestia, to znalezienie mieszkania dla tej osoby. Ten człowiek jest tam zameldowany i ma prawo otrzymać zamienny lokal, którym w chwili obecnej nie dysponujemy - informuje Marcin Czerniec, wójt Kamieńca Ząbkowickiego.

Wygląda na to, że remont zabytku przerósł możliwości dzierżawcy, zaś "gmina" nie potrafi w tym wszystkim się znaleźć.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje