Reklama

Reklama

Polanica Zdrój: Dyskusje wokół małego rynku

Plac nieroba lub miejsce magiczne - tak, bardzo potocznie, nazywa się teren, o którym najczęściej mówi się jednak mały rynek. Dziś to dziura na dziurze, ale w rzeczywistości jest to miejsce ważne i cenne. Koncepcja jego zagospodarowania jest i... w niej tkwi problem.

Mały rynek. Miejsce wydaje się być najlepsze w całej Polanicy Zdroju: w sąsiedztwie deptaka, ul. Lipowa z Miejskim Centrum Kultury. Stąd rozciąga się piękny widok na kościół parafialny, tutaj odbyło się kilka imprez masowych. Do tej pory nie został w żaden sposób zagospodarowany, choć pomysłów przewinęło się wiele. Dziś koncepcja zagospodarowania względem niego jest, ale nie wszystkich zadowala.

Reklama

Niedawno Polanicka Izba Gospodarcza zorganizowała spotkanie na temat przestrzeni publicznej w przestrzeni miasta. Dyskusję dotyczącą zagospodarowania tzw. małego rynku, poprzedziła prelekcja dr inż. arch. Krzysztofa Kafki na temat przestrzeni publicznej w ogóle, z odniesieniem do jej odległej historii i znaczenia, przede wszystkim współczesnego. Przytoczone zostały też konkretne przykłady zrealizowanych projektów zagospodarowania takiej stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Niektóre z nich słuchaczom przypadły do gustu, a ściślej mówiąc mały rynek bardziej widzieliby jako ogólnodostępne, ciekawe miejsce rekreacji, np. z ławeczkami i fontannami. Nie chcą tu zabudowy usługowej, a zwłaszcza mieszkaniowej.

- Zaniepokojona jestem wprowadzeniem zabudowy wielorodzinnej, tj. mieszkania i 30 proc. usług. Uważam, że jest to niedopuszczalne - mówiła Danuta Zaleśna, architekt, zabierając głos w dyskusji na temat małego rynku.

- Miasto nie ma rynku, mało jest w nim przestrzeni publicznej. Ludzie nie przyjeżdżają tutaj, aby zobaczyć kolejne miejsca handlowe... Stąd jest piękny widok na kościół, chociaż "Biedronka" nieco deprecjonuje wartość tego terenu - zwracał uwagę ktoś inny.

- Co, od 1945 r., wybudowaliśmy publicznego w Polanicy Zdroju?- pytał inny uczestnik spotkania.

- Jest to chwila, że ktoś tego nie dopilnuje. Największy problem, że my nie wiemy, co robić. Chodzi o to, żeby ludzie przyjeżdżali do nas coś zobaczyć. Jedyny plac, jaki mamy, to jest ten - uważa Aleksandra Staniszewska, plastyczka.

- Nie można dopuścić, żeby to sprzedano w ręce prywatne. A do sprzedaży jest krok - mówił Henryk Czaja, prezes PIG.

- Musimy zacząć mówić o funkcji tego miejsca, a nie jego koncepcji - zgodzili się zebrani.

Czy rzeczywiście Polanica ma tak mało przestrzeni publicznej? Nie zgodził się z tym Jacek Tyniec: - Deptak jest niewątpliwie przestrzenią publiczną - mówił podczas owego spotkania.

Na pytanie przecząco odpowiada także Dariusz Kupiec, zastępca burmistrza Polanicy Zdroju: - Deptak, ul. Bystrzycka, park Zdrojowy... - wymienia. - Inne miasta tego nie mają. Polanica ma wystarczająco przestrzeni publicznej, oczywiście w porównaniu z innymi miastami tej wielkości: mamy 7 tys. mieszkańców i około 3 tys. turystów.

W planach władz Polanicy Zdroju, czyli Burmistrza i Rady Miejskiej, mały rynek ma być miejscem mieszkaniowo-usługowym.

- Funkcja tego terenu jest praktycznie wspólna dla wszystkich budynków wokół: usługowa i częściowo mieszkalna; głównie chodziło o to, aby stworzyć budynek usługowo-mieszkalny - mówi D. Kupiec. - Ma być tu coś w rodzaju centrum usługowego, którego nam brakuje w tym rejonie. Nawet do urzędu przychodzą zainteresowani pytając, czy moglibyśmy wynająć lokale usługowe, bo chcieliby rozpocząć działalność.

Architekt przedłożył kilka koncepcji zagospodarowania małego rynku. Dyskutowane one były na komisjach Rady Miejskiej, radni wybrali jedną, tę zakładającą zabudowę rozbitą ciągami komunikacyjnymi, z których jeden rozpoczynałby się i wychodził na ul. Lipową.

Polanicka RM spotkała się już z protestami w tej sprawie i je analizowała: część z nich przyjęła, część odrzuciła. - Teraz będzie kolejna odsłona planu z tymi uwzględnionymi protestami... - mówi wiceburmistrz.

W wyniku dyskusji w PIG na temat przestrzeni publicznej w kontekście małego rynku do burmistrza i RM skierowany został wniosek, podpisany przez grupę, która podjęła się pilotowania tego problemu, o zmianę funkcji zawartej w projekcie planu zagospodarowania przestrzennego z usługowo-mieszkalnej (wielorodzinnej) na funkcję przestrzeni publicznej. W uzasadnieniu podano, iż cyt. "założona w projekcie planu funkcja mieszkalnictwa wielorodzinnego stoi w jaskrawej sprzeczności z dotychczas uzgodnioną społecznie funkcją przeznaczenia tego terenu na cele publiczne. (...) Proponowana obecnie funkcja mieszkalnictwa wielorodzinnego, usytuowana w centrum miasta, degraduje podstawową funkcję uzdrowiska". I na tym na razie stanęło.

(mm)

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje