Powodzianom będzie nadal pomagać wojsko

Pomoc dla powodzian z Dolnego Śląska napływa z całego kraju. O pomoc ubiega się już dwa tysiące poszkodowanych. Szef MON Bogdan Klich zapewnił w czwartek, że wojsko będzie pomagać tak długo, jak będzie trzeba. Odnaleziono ciało czwartej ofiary żywiołu.

W Bogatyni przy usuwaniu skutków powodzi obecnie pracuje ponad 400 żołnierzy. Z pomocą ciężkiego sprzętu starają się uprzątnąć gruz, drzewa i kamienie, które zostały naniesione przez wodę oraz umocnić zagrożone podmyciem domy.

Reklama

- Skala zniszczeń jest tak ogromna, że przy pomocy sprzętu cywilnego nie da się ich usunąć, dlatego wojsko będzie pomagało tak długo, jak będzie to konieczne - mówił w czwartek Klich, który na miejscu przyglądał się pracy żołnierzy.

Minister zapowiedział, że do Bogatyni przyjedzie na rekonesans grupa żołnierzy z oddziałów przeciwchemicznych, aby sprawdzić jakie jest zapotrzebowanie na dezynfekcję i odkażanie. Przystąpią do działania, gdy teren będzie uprzątnięty. Po zakończeniu sprzątania żołnierze mają też pomóc w odbudowie dróg, mostów i kładek. Wobec nie najlepszych prognoz pogody i zapowiedzi kolejnych opadów, Klich dodał, że w południowych województwach Polski wojsko postawione zostało w stan gotowości.

Klich odwiedził też Radomierzyce, gdzie również w usuwaniu szkód pomagają żołnierze, oraz Leśną, by ocenić, czy pomoc wojska jest tam potrzebne. - Decyzje w tej sprawie będą podejmowane na bieżąco - zapewnił.

O zasiłki w kwocie do 6 tys. zł ubiega się już ponad dwa tysiące powodzian z Dolnego Śląska. MSWiA zwiększyło transzę na pomoc powodzianom. Wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec oświadczył, że najpierw na konta gmin przelano prawie 7,5 mln zł., jednak potrzeby okazały tak duże, że poprosił szefa MSWiA o zwiększenie tej transzy. "Już dostaliśmy dodatkowo 5 mln 400 tys. zł" - poinformował.

Wojewoda dodał, że zmieniła się prognoza pogody. Początkowo zapowiadano, że w nocy z czwartku na piątek w dorzeczu Nysy Łużyckiej, Kaczawy, Kwisy i Bobru będą intensywne opady, które mogą potrwać nawet do soboty. Okazało się jednak, że opady nie będą tak silne, jak początkowo prognozowano.

Najprawdopodobniej do piątku zakończy się ustawianie wału pomocniczego w okolicach drogi wojewódzkiej 352 na trasie Bogatynia - Zgorzelec. Wał ten jest potrzebny, aby rzeka Witka, która po powodzi zaczęła płynąć swoim starym korytem sprzed 50 lat, wróciła do właściwego koryta.

Aktualnie dojazd do Bogatyni jest możliwy przez terytorium Niemiec i Czech; autostradą A4 do Jędrzychowic, potem do Loebau lub Reichenbach (droga nr 6), dalej w kierunku Zittau (droga 178)- Sieniawka (droga 354) - Opolno Zdrój - Bogatynia.

Druga trasa przez Niemcy to: Zgorzelec - Goerlitz (droga 99) - Zittau (droga 178)- Sieniawka (droga 354) - Opolno Zdrój - Bogatynia. Mogą tamtędy jeździć pojazdy o masie do 12,5 t. oraz autokary.

Z kolei od strony Czech droga wiedzie przez: Zawidów (droga 355) - Frydlant (droga 13) - Bogatynię (trasa dostępna dla pojazdów służb ratowniczych i pomocy humanitarnej do 7,5 t. oraz dla samochodów osobowych mieszkańców miasta i gminy Bogatynia do 3,5 t.). Drugi objazd przez Czechy to: Czerniawa Zdrój (droga 361) - Frydlant (droga 291) - Bogatynia (trasa dostępna dla pojazdów o masie do 6 t. oraz dla autobusów).

Straż Graniczna ustaliła ze stroną niemiecką zasady sprawnego tranzytu przez Niemcy. Osoby przewożące dary dla powodzian są proszone o wyłożenie na przedniej szybie białej kartki z napisem "Bogatynia".

Na terenie dotkniętym powodzią trwa wypompowywanie wody z zalanych pomieszczeń oraz wywożenie gruzu i pozostałości po wodzie a także osuszanie budynków.

W środę znaleziono ciało 50-letniej mieszkanki Bogatyni. To czwarta ofiara sierpniowej powodzi. Prawdopodobnie została przygnieciona przez drzewo. Wcześniejszymi ofiarami są dwie kobiety, które woda porwała w Bogatyni i strażak OSP, który zginął, gdy została przerwana tama zbiornika Niedów Elektrowni Turów.

Mieszkańcom Bogatyni chcą pomóc białostockie spółki komunalne. W uzgodnieniu z władzami tego miasta trafi tam pięć kontenerów mieszkalnych dla rodzin, które straciły domy. Za roczną dzierżawę tych obiektów zapłacą spółki z Białegostoku.

Ponieważ pomoc finansowa z budżetu wiązałaby się z koniecznością zwoływania sesji Rady Miejskiej Białegostoku i nowelizowania budżetu, aby przyspieszyć pomoc, prezydent miasta zwrócił się do spółek komunalnych, by to one wzięły na siebie finansowy ciężar pomocy powodzianom.

Białostockie spółki komunalne: Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, spółka Lech, Towarzystwo Budownictwa Społecznego i Wodociągi Białostockie sfinansują roczną dzierżawę pięciu takich zestawów. Szacuje się, że będzie to koszt w sumie ok. 200-250 tys. zł.

W pomoc dla powodzian z Dolnego Śląska zaangażowali się też kibice i działacze dwóch lubuskich drużyn żużlowych - Caelum Stali Gorzów i Falubazu Zielona Góra. Kibice Falubazu organizują w weekend w sklepach zbiórkę przyborów szkolnych dla dzieci z Bogatyni. Akcja, organizowana wspólnie z zielonogórskim klubem żużlowym, odbędzie się pod hasłem "Wyprawka dla Bogatyni".

W niedzielę podczas meczu derbowego Falubazu i Caelum Stali Gorzów w Zielonej Górze na stadionie odbędzie się zbiórka pieniędzy.

Poszkodowanym pomogą też władze Gorzowa. - Zamierzamy zorganizować mecz piłkarski, z którego dochód zostanie przekazany dla mieszkańców Bogatyni - powiedziała przewodnicząca Rady Miasta Gorzowa, Krystyna Sibińska. Zaapelowała także do firm i hurtowni o przekazanie materiałów budowlanych potrzebnych do odbudowy zniszczonych domów oraz o środki czystości.

Miasto zapewnia transport materiałów budowlanych. Pozostałe dary można przekazywać do instytucji charytatywnych działających w Gorzowie, m.in. Towarzystwa Pomocy im. Brata Alberta, stowarzyszenia Brata Krystyna, stowarzyszenia Człowiek w Potrzebie oraz Lubuskiego Centrum Wolontariatu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje