Reklama

Reklama

Proces w sprawie brutalnej zbrodni w Miłoszycach odroczony

Do 14 maja odroczył we wtorek wrocławski sąd początek proces Ireneusza M. i Norberta B. oskarżonych o gwałt i zabójstwo nastolatki w Miłoszycach (woj. dolnośląskie) w noc sylwestrową 1996 r. Za tę zbrodnię pierwotnie został niesłusznie skazany Tomasz Komenda.

Przewodniczący składu sędziowskiego sędzia Marek Poteralski zdecydował o odroczeniu procesu, po tym jak na posiedzeniu niejawnym sąd przychylił się do wniosku prokuratora o wyłączenie ze składu orzekającego jednego z ławników. Taki wniosek został złożony, po tym jak obrońca Ireneusza M. poinformował, że jest pełnomocnikiem jednego z ławników w sprawie z zakresu ubezpieczeń społecznych, która toczy się przed warszawskim sądem. O wyłączenie ze składu orzekającego wnioskował również sam ławnik.

Reklama

"Sąd na posiedzeniu niejawnym zdecydował o wyłączeniu ławnika z uwagi na to, że jego obecność w składzie orzekającym może budzić wątpliwości co do bezstronności" - powiedział sędzia Poteralski.

Proces został odroczony do 14 maja. Sędzia Poteralski poinformował, że ławnik, który został powołany jako "ławnik rezerwowy" we wtorek nie może uczestniczyć w rozprawie.

Akt oskarżenia w sprawie tzw. zbrodni miłoszyckiej wpłynął do Sądu Okręgowego we Wrocławiu pod koniec lutego. Prokuratura oskarżyła Ireneusza M. i Norberta B. o dokonanie zabójstwa ze zgwałceniem piętnastolatki w 1996 r. Prokuratura oskarżyła też Ireneusza M. o zgwałcenia innej kobiety w 2007 r.

Przesłuchano setki świadków


Materiał dowodowy w sprawie tzw. zbrodni miłoszyckiej znajduje się w 83 tomach akt. "Prokurator zawnioskował o przesłuchania 133 świadków, zawnioskował też o szereg opinii biegłych, a ponadto zawnioskował o odczytanie zeznań ponad 500 kolejnych świadków" - mówił wcześniej rzecznik Sądu Okręgowego we Wrocławiu sędzia Marek Poteralski.

Ireneuszowi M. w sprawie zbrodni miłoszyckiej postawiono zarzuty w czerwcu ubiegłego roku. Przebywał wtedy w więzieniu skazany za inne przestępstwo. Do dziś przebywa w areszcie. Norbert B. natomiast został zatrzymany pod koniec września ubiegłego roku. W styczniu tego roku Sąd Apelacyjne we Wrocławiu uchylił decyzję sądu pierwszej instancji o przedłużeniu mu aresztu.

Po zatrzymaniu Norberta B. na konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział, że podejrzanego wytypowano dzięki benedyktyńskiej pracy policji i prokuratorów. Wyjaśnił, że przesłuchano wszystkich mieszkających w Miłoszycach i okolicy mężczyzn, którzy w chwili popełnienia zbrodni mieli ukończone 15 lat. Później pobrano od nich próbki do badań genetycznych. Połączenie tych działań i postęp w dziedzinie badań nad DNA doprowadziły do przełomu. Wówczas też Ziobro powiedział, że śledztwo w sprawie zbrodni w Miłoszycach nie jest zakończone, bo prokuratura szuka jeszcze jednej osoby.

Śmierć w sylwestrową noc


Norbert B. nie przyznał się do zarzutów. Do zarzutów nie przyznaje się również przebywający w areszcie Ireneusz M.

W noc sylwestrową 31 grudnia 1996 r. piętnastolatka bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W pewnej chwili wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później znaleziono ją martwą na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

Pierwotnie za zbrodnię w Miłoszycach skazano Tomasza Komendę. Spędził w więzieniu 18 lat. W maju ubiegłego roku roku Sąd Najwyższy - po wznowieniu postępowania - uniewinnił go. Komenda będzie się domagał 18 mln zł odszkodowania od Skarbu Państwa - po milionie za każdy rok spędzony niesłusznie w więzieniu.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy