Sztuka pachnąca Wiśnią

W legnickim Muzeum Miedzi można zwiedzać wystawę malarstwa Jana Stanisławskiego i jego uczniów "Obraz świata, który przemija".

Ekspozycja prezentuje obrazy polskich pejzażystów epoki modernizmu skonfrontowane z wybranymi przykładami japońskich drzeworytów o tematyce krajobrazowej - Katsushiki Hokusaia i Utagawy Hiroshigego.

Reklama

Wspólne dla obu tradycji artystycznych jest "odkrycie natury" przez malarstwo. Wrażliwość Japończyków na naturę, na rytmy przyrody, zmienność pór roku i pór dnia zaowocowała gatunkiem zwanym ukiyo-e ("obraz świata, który przemija"), który zmienność i nietrwałość, a co za tym idzie - wywodzącą się z buddyzmu ideę nieuchronności przemijania.

Pejzaż w sztuce japońskiej ukazuje fragment nieskończonej i nieograniczonej przestrzeni rzeczywistości. Dlatego w japońskim drzeworycie tyle uciętych kompozycji.

Istota japonizmu Jana Stanisławskiego sprowadza się do pojmowania sensu sztuki malowania i postrzegania natury.

Dla niego samego głównym celem artyzmu było, podobnie jak dla japońskich mistrzów, przedstawienie "ducha przedmiotów", dotarcie do istoty rzeczy. Według znawców Stanisławskiego, był on mistrzem upraszczania i syntetyzowania. Malował krajobrazy z Ukrainy, ziemię krakowską, Podhale, okolice Paryża, włoskie miasta i szwajcarskie jeziora.

Podczas podróży nieustannie szkicował otaczające go widoki. Artysta był nie tylko wielbicielem japońszczyzny, ale także jej kolekcjonerem. Gromadził różne przedmioty użytkowe, posiadał cenny zbiór drzeworytów.

Ze sztuką Dalekiego Wschodu artysta zetknął się w czasie pobytu w Paryżu w latach 80. XIX wieku u progu jego kariery artystycznej.

W krajobrazach Stanisławskiego skupiają się wszystkie najważniejsze cechy estetyki japońskiej. I choć związki artysty ze sztuką Japonii, jej estetyką i filozofią są głębokie, dominuje w nich podobna postawa wobec natury i rzeczywistości. Pozostaje on wierny zasadom kompozycyjnym rządzącym malarstwem japońskim.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy