Reklama

Reklama

​Rośnie forma Beaty Kempy

W PiS trwa rywalizacja o miano największego jastrzębia medialnego partii (dawniej: bulteriera). Joachim Brudziński i Jacek Sasin wyszli na prowadzenie, ale wtedy do akcji wkroczyła Beata Kempa.

Beata Kempa udzieliła wywiadu serwisowi "Rzeczpospolitej", gdzie rozdawała razy na lewo i prawo.

Reklama

Dostało się oczywiście sędziom Trybunału Konstytucyjnego, którzy, parafrazując słowa Patryka Jakiego, spotykają się na kawie i ciastkach, wydają opinie i nie stosują się do ustawy PiS. Szefowa Kancelarii Premiera po raz kolejny podkreśliła, że wyrok TK w sprawie tej ustawy nie zostanie opublikowany.

"Dopóki nie będzie to orzeczenie, nie ma mowy o publikacji. Bo gdy zbierze się 7, 8, 9 sędziów i karze mi opublikować, że śnieg jest zielony, to co? Mam to opublikować?" - dopytywała Kempa w programie #Rzeczopolityce.

Beata Kempa wymyśliła także nowy greps - o Ryszardzie Petru noszącym teczkę za Leszkiem Balcerowiczem. Tak jej się ten greps spodobał, że powtórzyła go dwa razy.

"Ostatni krzyk pana Petru, wzywający do jakichś wyborów, pokazuje, że pan Ryszard Petru jest wciąż na etapie noszenia teczki za panem Balcerowiczem" - stwierdziła.

"Oczywiście mówię sympatycznie i w cudzysłowie, że jeśli pan Petru przejdzie z etapu noszenia teczki za panem Balcerowiczem i nauczy się tej dużej polityki... I tak uważam, że pan prezes Kaczyński w swej dobroduszności, gdyby chciał, to ta słaba opozycja już dawno ległaby w gruzach" - Kempa zwróciła uwagę na miłosierdzie prezesa.

Później już uderzyła w opozycję prawym sierpowym (prawym kempowym):

"Zupełnie wyrzucili z serca Polskę, interes narodowy, również jeśli chodzi o suwerenność".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy