Reklama

Reklama

Album IPN o mjr. Zygmuncie Szendzielarzu "Łupaszce"

Fotografie, dokumenty i pamiętniki uzupełnione o komentarz historyczny przybliżający historię oddziałów partyzanckich AK podległych Zygmuntowi Szendzielarzowi "Łupaszce" znalazły się w wydanym przez Instytut Pamięci Narodowej albumie "Brygady 'Łupaszki' 1943-1952".

- Publikacja przedstawia historię oddziałów V Brygady Wileńskiej podległych mjr. Zygmuntowi Szendzielarzowi "Łupaszce" od momentu rozpoczęcia przez niego służby partyzanckiej w 1943 roku na Wileńszczyźnie do zakończenia przez "Łupaszkę" działalności konspiracyjnej w 1947 roku. Wydawnictwo przybliża także dalsze losy ostatnich oddziałów odwołujących się do tradycji brygad wileńskich działających aż do 1952 roku - opowiadał współautor publikacji Tomasz Łabuszewski.

Reklama

Poszczególne rozdziały albumu przybliżają historię oddziałów "Łupaszki" na Wileńszczyźnie, Białostocczyźnie, Pomorzu, Warmii i Mazurach oraz na Podlasiu. Publikację zamyka stanowiący rodzaj epilogu rozdział przedstawiający dalsze losy jego żołnierzy, którzy w większości albo zginęli w walce albo ponieśli śmierć z wyroku władz komunistycznych. Album uzupełnia część poświęcona upamiętnieniom działalności niepodległościowej tych oddziałów m.in. poświęconym im tablicom i pomnikom, często fundowanym przez osoby prywatne.

Główną część publikacji stanowią fotografie odnalezione w archiwach IPN. "Szczególnie interesująca wydaje się część, która zresztą zainspirowała nas do stworzenia publikacji, odnaleziona kilka lat temu w archiwum oddziału lubelskiego. Wyjątkowym walorem tych zdjęć są znajdujące się na ich rewersach krótkie komentarze jednego z dowódców pododdziału V Brygady Wileńskiej por. Henryka Wieliczki "Lufy". Został on stracony przez komunistów w 1949 roku na zamku w Lublinie. Zdjęcia pozostawione rodzinie skonfiskowała bezpieka, a potem trafiły do nas, stając się niezwykle ciekawym źródłem historycznym" - relacjonował Łabuszewski.

W albumie znalazł się także dziennik por. Wieliczki, który zaczyna się w marcu 1946 roku, a ostatnie zapisy pochodzą z końca wiosny roku 1948. - To jeden z nielicznych przykładów dzienników prowadzonych tak długo w tak trudnych okolicznościach. Zdjęciom zaś wykonanym przez Wieliczkę towarzyszą ciepłe, często żartobliwe opisy dotyczące towarzyszy walki. Np. "mały ciałem, wielki duchem, Mścisław jest nie lada zuchem" o dowódcy Marianie Plucińskim "Mścisławie", czy też "najstarsza wiara trzyma się brygadiera" o jednym z najbardziej znanych zdjęć V Brygady z okresu białostockiego z 1945 roku, przedstawiające "Łupaszkę" w otoczeniu jego żołnierzy - mówił współautor albumu.

Jak zaznaczył, zdjęcia te ukazują, że oddziały dowodzone przez mjr. Zygmunta Szendzielarza w okresie powojennym to było prawdziwe wojsko polskie w konspiracji. Pokazują żołnierzy w różnych sytuacjach, zwykle podczas ćwiczeń, posiłków czy pobytu na kwaterach. - To różne ujęcia życia partyzanckiego pokazujące, że byli to zwyczajni ludzie, najczęściej bardzo młodzi, jednak już doświadczeni w rzemiośle partyzanckim, w pełni umundurowani i zdyscyplinowani. Oprócz fotografii w albumie znalazły się różnego typu dokumenty m.in. legalizujące pobyt mjr. Szendzielarza na terenie Białostocczyzny po przedarciu się zza linii Curzona czy listy wysłane przez "Łupaszkę" do komendanta okręgu białostockiego - dodał Łabuszewski.

Elementem wprowadzającym nieco lżejszy nastrój są zamieszczone w albumie piosenki wykonywane przez żołnierzy i tzw. żurawiejki. - Te krótkie, żartobliwe przyśpiewki portretujące kolegów z oddziału znalazły się głównie w części wileńskiej. Teksty takie jak "Komendanta zucha mamy, wszyscy więc go też kochamy, każdy by zań wskoczył w ogień i bił wroga choćby co dzień" nie mają może wielkiej wartości artystycznej, ale odtwarzają pewien klimat. Zależało nam bowiem, by ten album nie przedstawiał tylko spiżowych bohaterów, ale ukazał zróżnicowaną zbiorowość ludzi złączonych wspólnotą nie tylko ideową, ale także prawdziwymi, szczerymi przyjaźniami - podsumował współautor albumu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy