Toszecki szpital - przemilczana historia tragedii

Nad Toszkiem góruje bryła zamku, która przyciąga wzrok amatorów zwiedzania. Zauroczeni widokiem, kierują się w jego stronę, mijając po drodze pochodzące z końca XIX wieku budynki toszeckiego szpitala psychiatrycznego. Pewnie zwracają na nie uwagę, ale bardziej przyciąga ich zamek. To zrozumiałe. Tak naprawdę jednak, mroczna historia tego miejsca wiąże się właśnie ze szpitalem. To fatum, które, mam wrażenie, zawisło nad Toszkiem i za żadne skarby nie chce odejść.

Toszek (niem. Tost), to bez wątpienia miasto o piastowskim rodowodzie. Zostało założone gdzieś w drugiej połowie XII w. przez księcia Bolesława I Wysokiego (1127-1201). Mamy pewność, że w 1201 r. już istniało, gdyż papież Innocenty III (1161-1216) wymieniał je w swojej bulli wspominając o kościele pod wezwaniem św. Piotra. Ówczesna nazwa miejscowości była pisana jako Tossecz. W 1235 r. Toszek otrzymał prawa miejskie. Od tego momentu możemy datować jego rozwój. Były to jednak trudne czasy, związane z okresem rozbicia dzielnicowego, gdy Śląsk dzielił się na coraz mniejsze części i pomału wypadał z orbity wpływów polskich. W tym okresie posiadłości śląskich Piastów ulegały kolejnym podziałom, a także zmieniała się ich konstelacja polityczna.

Reklama

Toszek, chcąc nie chcąc, brał w tym wszystkim udział. W pierwszej połowie XIII w. wchodził w skład tzw. księstwa górnośląskiego, a od 1281 r. do połowy XIV w. księstwa kozielsko-bytomskiego. W latach 1303-1328 był nawet stolicą księstwa toszeckiego. W latach 1357-1414 ziemia toszecka stanowiła część księstwa cieszyńskiego, następnie znowu weszła w skład księstwa opolskiego. W 1532 r. Toszek, wskutek bezpotomnej śmierci Jana II Dobrego, wraz z księstwem opolsko-raciborskim, jako lenno królów czeskich, przeszedł w ręce Habsburgów i pozostał pod ich panowaniem aż do 1742 roku. Wtedy, tzw. wojna śląska rzuciła go w objęcia pruskich Hohenzollernów. W ramach państwa pruskiego, a później niemieckiego, pozostał aż do 1945 roku.

Pozostałością po tamtych czasach jest zamek w Toszku, znajdujący się w centrum miasta. Jest wizytówką przyciągającą wielu turystów. Średniowieczna budowla powstała na bazie grodu, który prawdopodobnie istniał już w X w., co całą chronologię powstania osady przesuwa nam mocno w czasie. Od XII w. była to siedziba kasztelanii. Murowany zamek, który ocalał do dnia dzisiejszego, został wybudowany przez księcia toszeckiego Przemysława (zm. 1484) w XV wieku. Jego charakterystyczną i bardzo malowniczą cechą jest to, że brama do zamku została poprzedzona budynkiem przedbramnym, co nadaje jego bryle niebywałego kolorytu. W 1429 r. został dość poważnie zniszczony podczas najazdu husyckiego, po którym odbudował go Przemysław.

Właśnie podczas tego najazdu zniszczono także toszecki kościół p.w. Św. Piotra, który w 1456 r. został zastąpiony obecnym (parafia p.w. Św. Katarzyny Aleksandryjskiej; obecna barokowa bryła tej świątyni, to efekt gruntownej przebudowy, jaka miała miejsce w latach 1713-1718). W 1484 r. zamek stał się własnością książąt opolskich, a krótko potem Habsburgów (króla czeskiego Ferdynanda Habsburga). Po nich, w latach 1592-1638, właścicielami Toszka i pobliskich Pyskowic była rodzina von Redern (prawdopodobnie Georg II von Redern, właściciel zamku w pobliskich Strzelcach Opolskich). Ci postanowili go rozbudować, tym bardziej, że na zamku w 1570 r. wybuchł kolejny pożar. Dobudowane elementy utrzymano w stylu renesansowym, jak chociażby budynek sąsiadujący z budynkiem bramnym. Powstało również niewielkie podzamcze.

W 1639 r. zamek przeszedł w posiadanie znanej, mającej włoskie korzenie rodziny de Colonna. Przy okazji, należy wspomnieć o Aleksandrze Florianie Józefie Colonna-Walewskim (1810-1868), synu cesarza Napoleona I Bonaparte, odznaczonym za udział w powstaniu listopadowym orderem Virtuti Militari. Ostatni z rodu, hrabia Filip Colonna, jest powszechnie uważany przez fachowców za twórcę przemysłu hutniczego na Górnym Śląsku. Hrabia Kasper de Colonna[1] dokonał kolejnej przebudowy toszeckiego zamku, którą pokierował włoski architekt Giovanni Seregni.

Jego żona Anna Sidonia była właścicielką Łabęd (obecnie dzielnica Gliwic). Ród de Colonna był właścicielem Łabęd do 1671 roku. Kasper de Colonna od zachodu dostawił budynek mieszkalny, a od południa zamkowe stajnie. Brama zamku posiada kamienny portal z kartuszem herbowym Colonnów i napisem "Caspar comes Colonna 1666". Całość przemieniła się w wygodną rezydencję magnacką, z którą nie mogła się równać żadna z siedzib na Górnym Śląsku. Przez wiele następnych lat zamek funkcjonował w takiej architektonicznej formie, a w rękach Colonnów pozostał do roku 1707.

W XVIII w. zamek kilkakrotnie zmieniał właścicieli. Najpierw, od 1707 r., był nim baron Johann Dietrich von Peterswald (1658-1734), a następnie, od 1718, Franciszek Karol Kotuliński (starosta Dolnego i Górnego Śląska, budowniczy pałacu w Czechowicach-Dziedzicach). W latach 1759-1791 zamek był własnością rodu Posadowskich, a w 1791 r. - baron Adolf von Eichendorff, ojciec znanego niemieckiego poety doby romantyzmu Josepha Karla Benedikta Freiherr von Eichendorffa (1788-1857). W 1801 r. rodzina Eichendorffów popadła w tarapaty finansowe, z których już się nie wyciągnęła. W 1822 r., gdy zmarła matka poety, majątek został zlicytowany i bezpowrotnie utracony. Dotyczyło to również toszeckiego zamku. Podobno już w 1797 r. Adolf von Eichendorff odsprzedał zamek w Toszku rodzinie von Gaschin.

Jednakże to nie koniec problemów. 29 III 1811 r. w mieście wybuchł pożar, który strawił nie tylko domostwa, ale także cały zamek. Z owym pożarem związana jest miejscowa legenda o złotej kaczce, którą, uciekając przed pożarem, zabrała ze sobą hrabina Gizela von Gaschin, żona Leopolda Gaschina (podobno cenny skarb nadal spoczywa w podziemnych korytarzach). Właściciele zamku przenieśli się do innego budynku, pozostawiając wypalone ruiny. Toszecki zamek przetrwał w takim stanie ponad 100 następnych lat. Niewielkie próby odbudowy podjęto w latach: 1894-1897, 1910, 1930-1934, 1935 i 1939. W 1927 r. Bodo Heinrich Justus von Ebhardt (1865-1945), założyciel i długoletni prezes Towarzystwa na Rzecz Zachowania Niemieckich Zamków (niem. Vereinigung zur Erhaltuen deutschen Burgen) rozpoczął prace mające na celu jego odbudowę. Mam wrażenie, że właśnie po tym pożarze nad całym miastem zapadło jakieś fatum. Zresztą nad Eichendorffami również, bo w 1945 r. spłonął pałac w Łubowicach, w którym poeta się urodził.

W 1840 r. ruinę toszeckiego zamku kupił radca królewski Abraham Guradze. Spokrewniona z rodem Posadowskich rodzina Guradze, była w jego posiadaniu aż do II wojny światowej[2]. Abraham Guradze zapłacił za dobra toszeckie 600 tysięcy talarów. Wkrótce założył w Toszku gorzelnię parową. Był także właścicielem kamieniołomu na Górze św. Anny. Rodzina Guradze mieszkała w dwóch pałacach w Toszku. Po jednym z nich nie ma już dzisiaj śladu (w 1945 r. został spalony przez Sowietów), a drugi, jest zamieszkały, lecz właściwie popada w ruinę.

W latach 1956-1963, wg projektu Jana Gontarczyka, dokonano odbudowy części zamku, którą możemy dzisiaj podziwiać. Wydaje mi się, że mieszkańcy Toszka woleliby, aby ich miejscowość kojarzono tylko i wyłącznie z zamkiem. Władze gminy starają się wykorzystać jego walory, organizując różnego typu imprezy. I dobrze. Dzięki temu zamek żyje. Chyba najbardziej znaną imprezą są "Brewerie toszecko-pyskowickie, czyli historia buntu mieszczan przeciwko panu von Redern", odtwarzająca autentyczne wydarzenia rozgrywające się w XVI w. Szukając jednak informacji na temat drugowojennej historii Toszka, ludzie w przedziwny sposób milkną. Tak po prostu. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że ci, co wiedzą o co chodzi, wolą o tym nie mówić. Ci, co nie są świadomi, nadal żyją w swojej błogiej nieświadomości. Już dawno temu zapadła kurtyna milczenia. Mam wrażenie, że w pewnym sensie trwa do dzisiaj.

Dowiedz się więcej na temat: szpital | historia | odkrycia naukowe | odkrywca | Toszek | zamek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje