Reklama

Reklama

Toksyczne słowa. Wzrost negatywnego zjawiska

Słowna agresja. Dlaczego zjawisko to tak bardzo się nasiliło w ostatnich latach i jak można mu zapobiegać? Pomaga rozpoznać przejawy napastliwych zachowań, uczy bezpiecznego i skutecznego reagowania na słowną agresję, a przede wszystkim tego, jak żyć lepiej i szczęśliwiej.

W dwóch całkiem nowych rozdziałach Evans opisuje czynniki zewnętrzne sprzyjające nasilaniu się werbalnych ataków i podpowiada, jak zmniejszać ich negatywne oddziaływanie na związek dwojga ludzi. Przedstawia także różne poziomy słownej agresji. Przytaczając przykłady zaczerpnięte z setek autentycznych doświadczeń zwykłych ludzi, autorka podsuwa strategie, scenariusze oraz praktyczne plany działania, które pomagają ofiarom przemocy zmierzyć się ze słowną agresją oraz jej sprawcą.

Reklama

Nowe wydanie Toksycznych słów krok po kroku przybliża czytelnikowi sposoby rozpoznawania przejawów napastliwych zachowań i radzenia sobie z nimi.

"Słowna agresja powoduje cierpienie emocjonalne i psychiczne. To kłamstwo powtarzane Tobie albo o Tobie. Zasadniczo słowny agresor definiuje drugą osobę, mówiąc jej, kim ona jest, co myśli, co nią kieruje i tak dalej. Niezależnie czy jesteś ofiarą słownej agresji, czy też jej sprawcą, najlepszym sposobem, aby poradzić sobie z tym problemem, jest dowiedzieć się jak najwięcej o funkcjonowaniu związków opartych na przemocy. Zwykle jeden z partnerów oskarża, obwinia albo znieważa drugiego, ten zaś usiłuje się bronić i tłumaczyć. (...) Jeśli podejrzewasz, że w twoim związku występuje słowna agresja, mam nadzieję, że przeczytasz moje książki. Każda z nich odmalowuje jakiś aspekt tego zjawiska, w sumie dając pełen jego obraz".

Wraz z Wydawnictwem Czarna Owca przygotowaliśmy przygotowaliśmy trzy egzemplarze książki. Aby zdobyć jedną z nich wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe.

Wcześniej polecamy lekturę fragmentu książki.

FRAGMENT KSIĄŻKI:

"ROZDZIAŁ XI

 

Rozpoznawanie przejawów słownej agresji i żądanie zmian

Nie wiedzieć jest źle; gorzej jest nie chcieć wiedzieć.

Przysłowie nigeryjskie

Gdy ofiary słownej agresji zaczynają podejrzewać, że coś szwankuje w ich związku, przytaczają zwykle terapeucie lub innej zaufanej osobie jakąś rozmowę z partnerem i pytają: "Czy to normalne?".

Jeżeli kobieta nie podaje w wątpliwość "normalności" zachowania partnera, może zapytać przyjaciółkę, czy ta przeżyła kiedykolwiek coś podobnego. Pierwszym krokiem na drodze do rozpoznania przejawów słownej agresji jest przejście od zwątpienia w samą siebie do zwątpienia w partnera. Na tym etapie kobieta zaczyna się zastanawiać, czy przykre incydenty, jakich doświadcza, zdarzają się we wszystkich związkach. Nie jest jednak jeszcze świadoma tego, że w normalnie funkcjonującym związku jedna osoba nie upokarza i nie rani drugiej osoby, ani nie podnosi na nią głosu, a jeśli nawet zdarzy jej się urazić godność partnera, jest to niezwykle rzadkie i bezprecedensowe zdarzenie, które sprawca stara się ze wszystkich sił naprawić.

Gdy tylko kobieta zaczyna rozpoznawać przejawy słownej agresji i nazywać je po imieniu, otrząsa się ze złudzenia, że dzieli z partnerem wspólną rzeczywistość. Przy pierwszych próbach ogarnięcia rzeczywistości partnera, w której dominacja i Władza Nad Innymi zastępują Siłę Wewnętrzną, kobieta może uznać jego motywy za zupełnie niezrozumiałe: trudno jest jej uwierzyć, że traktował ją w ten sposób, by zdobyć nad nią przewagę i móc ją kontrolować, a nie dlatego, że coś było nie w porządku z jej postrzeganiem, odczuciami, sposobem myślenia, postępowaniem lub umiejętnościami.

Gdy kobieta uzmysłowi sobie, że ona i jej partner żyją i funkcjonują w dwóch różnych rzeczywistościach, zrozumie także, że jest ofiarą słownej agresji. Ponieważ czerpie swoją sił

z   wzajemności i współtworzenia, takie odkrycie może być dla niej bardzo szokujące. Jeżeli zaś partner odnosi sukcesy w życiu publicznym i zdaje się posiadać władzę, odkrycie jego prawdziwej rzeczywistości może być dla kobiety tym bardziej zaskakujące.

Jakkolwiek odkrywanie rzeczywistości partnera jest zazwyczaj szokującym i bolesnym doświadczeniem, jest ono niezbędne, ponieważ w przeciwnym razie kobieta mogłaby latami tkwić w związku, łudząc się nadzieją, że partner zrozumie, iż sprawia jej przykrość, a zrozumiawszy, przestanie to robić.

Co się jednak dzieje, gdy kobieta nie potrafi utwierdzić się w swojej rzeczywistości ani odkryć rzeczywistości partnera? Gdy nie rozpoznaje rzeczywistości, w jakiej żyje jej prześladowca, bezwiednie dopasowuje jego zachowanie do swojej własnej rzeczywistości, w której partnerzy wspierają się nawzajem. Omówiony poniżej atak słownej agresji dobrze ilustruje ten mechanizmu. Przykład uwzględnia przemyślenia kobiety i jej partnera, ukazując różnicę między ich rzeczywistościami. Sposób myślenia obojga partnerów jest typowy dla większości incydentów, w których łatwo jest wyróżnić agresora i ofiarę. Nazwałam tę scenkę

"Sałatkowym dramatem". Czy w swoim związku przeżywałaś takie "Sałatkowe Dramaty"? W porze lunchu partner wchodzi do kuchni i pyta: "Co jest na lunch?".

"W lodówce jest sałatka z krewetek".

Mężczyzna krzyczy z wściekłością: "Skąd ci przyszło do głowy, że mam ochotę na sałatkę!".

Kobieta została wytrącona z równowagi. Gniew partnera i jego przekonanie, iż uznała, że on ma ochotę na sałatkę, prowokują jej odpowiedź: "Dlaczego się denerwujesz? Nic podobnego nie powiedziałam".

"Odczep się ode mnie. Zawsze musisz mieć rację!".

Partnerzy znajdują się w dwóch różnych rzeczywistościach. On wścieka się, ponieważ ona zaprotestowała, mówiąc: "Dlaczego się denerwujesz?". Kobieta jest natomiast przekonana, że wspominając o sałatce, musiała w jakiś sposób urazić partnera i stąd ten wybuch gniewu. "Wie" przecież, że partner ją kocha. Jest pewna, że musiał w jakiś sposób odczuć z jej strony presję - próbę zmuszenia go do zjedzenia sałatki - podczas gdy w rzeczywistości sama chętnie zjadłaby ją na lunch, tyle że on o tym nie wie. Kobieta myśli sobie: "Może powinniśmy o tym porozmawiać, wtedy się dowie, że wcale nie chciałam go zmuszać do jedzenia sałatki. (Wydaje jej się, że partner dzieli z nią rzeczywistość wzajemności). Wyjaśnia mu zatem: "Chcę, abyś wiedział, że nie chodziło mi o...".

Dotyczy to rzecz jasna jej pierwszej wypowiedzi, tej o sałatce znajdującej się w lodówce. Partner jej przerywa, ponieważ przez cały czas myśli o jej pytaniu "Dlaczego się denerwujesz?". Każda odpowiedź będzie z jego punktu widzenia zła, ponieważ nie chce się przyznać do swego nieracjonalnego gniewu. Zakłada, że partnerka znajduje się razem z nim w jego rzeczywistości Władzy Nad Innymi. Myśli sobie: "Aha! Wypytujesz mnie, chcesz mnie postawić w złym świetle i znowu chcesz mieć rację!".

Udaremnia więc próbę załagodzenia sytuacji przez partnerkę ("Chcę, abyś wiedział, że nie chodziło mi o..."), przybierając gniewny, obrażony ton. Gotując się niemalże ze złości, mówi: "Jeżeli masz zamiar dalej o tym gadać, zjem coś na mieście".

Całkowite wyparcie się agresji przez partnera uniemożliwia tym dwojgu porozumienie. Im bardziej on się denerwuje, tym bardziej ona stara się zrozumieć, dlaczego uwaga o sałatce znajdującej się w lodówce mogła wzbudzić w nim przekonanie, iż ona uważa, że on chciałby ją zjeść. Oczywiście partner nie denerwuje się z powodu sałatki. Denerwuje się, ponieważ chce bezkarnie wyładować swój gniew. Jego bezkarność została zaś zagrożona w momencie, gdy kobieta zapytała: "Dlaczego się denerwujesz?". Wtedy poczuł, że ona mu się sprzeciwia i że może stracić na nią władzę.

W    związku, w którym występuje słowna agresja, prawdziwą tragedią jest fakt, że wszelkie podejmowane przez kobietę próby przywrócenia zgody, wzajemnego zrozumienia i bliskości są z miejsca odrzucane przez partnera, który uważa je za przejawy wrogości. Dzieje się tak, ponieważ partner, nie mając poczucia władzy nad partnerką, myśli, iż ona chce go zdominować. W jego rzeczywistości nie istnieje coś takiego jak wzajemność.

Poniżej przytaczam kilka innych przykładów na to, w jaki sposób kobieta odruchowo dopasowuje zachowanie partnera do swojej rzeczywistości.

Gdy partner umniejsza wartość pracy kobiety, ona może uznać, że on w istocie ją wspiera, zaś jego lekceważące słowa wynikają z tego, iż nie zdaje sobie sprawy, jak ważna jest dla niej jej praca; gdy tylko zrozumie, że praca jest dla niej ważna, przestanie umniejszać jej wartość. W tym przypadku kobieta dopasowuje słowa partnera do swojego przekonania, iż dzieli on z nią jej rzeczywistość, a zatem chce ją wspierać emocjonalnie. Co ciekawe, agresywni partnerzy, którzy na co dzień trywializują dokonania swoich partnerek, często chwalą się nimi w towarzystwie, zupełnie, jakby stanowiły one ich własność.

Gdy partner ma na każdy temat odmienne zdanie, kobieta może uznać, że on w istocie szanuje jej poglądy, tylko nie potrafi zaakceptować tego, iż ona je posiada. Powód? On myśli inaczej niż ona i dlatego nie potrafi jej zrozumieć. W tym przypadku kobieta dopasowuje słowa partnera do swojej rzeczywistości, w której obowiązuje zasada wzajemności.

Gdy partner podnosi na nią głos, może uznać, że prawdopodobnie zraniła go czymś, co powiedziała lub zrobiła. Może również przyjąć, że on chce się dowiedzieć, co rzeczywiście powiedziała lub zrobiła - a wówczas się przekona, że ona naprawdę go kocha, i nie będzie już czuł się zraniony. W ten sposób kobieta dopasowuje słowa partnera do swojej rzeczywistości, w której obowiązuje zasada współodczuwania i troski.

Gdy partner zarzuca jej, że nie ma pojęcia o czym mówi, może ona uznać, że jemu bardzo zależy na uchwyceniu sensu jej słów, musi zatem jaśniej się wyrażać. Jest przekonana, że partner ze wszystkich sił stara się ją zrozumieć i że podziela jej rzeczywistość, w której obowiązuje zasada wzajemnego wspierania się.

Gdy partner wmawia jej, że nie powinna czuć tego, co czuje, może uznać, że - skoro jego intencje są jak najlepsze - musiała się przesłyszeć lub też po prostu jej odczucia są mylne. Dopasowawszy jego reakcję do swojej rzeczywistości, kobieta nie widzi innego powodu, dla którego partner miałby jej zarzucać, że źle interpretuje jego słowa.

Gdy partner krytykuje jej słowa wyrwane z kontekstu, kobieta dopasowuje jego krytykę do swojej rzeczywistości, w której obowiązuje zasada wzajemności. Zakłada, że partner denerwuje się, ponieważ mimo najlepszych chęci nie jest w stanie zrozumieć jej toku myślenia. Musi zatem wyrażać się jaśniej lub starać się uchwycić jego tok myślenia.

Gdy partner nie reaguje lub nie chce z nią rozmawiać, może uznać, że jest on po prostu bardzo nieśmiały lub też nieco autystyczny, ale mimo to na pewno pragnie się z nią porozumieć, ponieważ szczęście w związku polega między innymi na wzajemnym zrozumieniu. W ten sposób dopasowuje brak reakcji ze strony partnera do swojej rzeczywistości, w której obowiązuje zasada wzajemności.

Gdy partner twierdzi, że nie pamięta rozmowy, którą z całą pewnością musi pamiętać ze względu na jej burzliwy przebieg, kobieta może dopasować jego "krótką pamięć" do swojej rzeczywistości, w której obowiązuje zasada wzajemności. Dochodzi bowiem do przerażającego wniosku, że partner cierpi na rozdwojenie jaźni. Innymi słowy, czasami przebywa w jej rzeczywistości, a czasami nie i wówczas mówi nieprzyjemne rzeczy, których potem nie pamięta. Pewna kobieta miesiącami zamartwiała się, że jej partner ma podwójną osobowość, aż w końcu zasięgnęła porady specjalisty. Wyrażając swoje obawy, stwierdziła, że ulega on wewnętrznemu głosowi, nakazującemu mu mówić rzeczy, których później nie pamięta. Gdy kobieta wierzy, że partner patrzy na świat tak samo jak ona i dzieli z nią tę samą rzeczywistość, wówczas łatwiej jest jej uznać go za wariata, niż odkryć w jego zachowaniu przejawy agresji.

Jedną z przyczyn, dla których kobieta stara się dopasować słowne ataki partnera do swojej rzeczywistości, w której obowiązuje zasada wzajemności, jest to, że jak wiele osób nauczyła się interpretować zdarzenia w sposób przyczynowo - skutkowy. Może myśleć na

przykład: "Jeżeli mój partner gniewa się na mnie, to ja muszę być przyczyną tego gniewu". Tymczasem ludzka psychika funkcjonuje w zupełnie inny sposób. Przyczyną dzisiejszego wydarzenia może być jakieś wydarzenie sprzed wielu lat, nawet z czasów niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa. Dotyczy to szczególnie zachowań związanych ze słowną agresją. Z drugiej strony, gdyby partner nie był z natury napastliwy i autentycznie żałował swoich czynów, porozmawiałby o tym z partnerką, jak każdy nieokazujący agresji człowiek. Powiedziałby na przykład: "Zauważyłem, że na przyjęciu dużo rozmawiałaś z Joem. Pomyślałem, że wolałabyś tam pójść z nim zamiast ze mną, i poczułem się samotny i zazdrosny. Chciałbym wiedzieć, co do niego czujesz i czy nie mogłabyś poświęcać mi więcej uwagi podczas przyjęć".

Nawet jeśli mężczyźnie trudno jest zdefiniować własne uczucia, w związku z czym nie jest on świadom swojej zazdrości, wie przynajmniej, że czuje się nieszczęśliwy i chce o tym porozmawiać z partnerką.

Rozpoznanie rzeczywistości partnera ułatwia kobiecie rozpoznanie przejawów słownej agresji i nazwanie ich po imieniu. Kiedy przestaje ona oceniać jego zachowanie w kategorii ciągu przyczynowo-skutkowego, dochodzi do wniosku: "Podniósł na mnie głos dlatego, iż chce mnie zastraszyć i kontrolować, a nie dlatego, że powiedziałam lub zrobiłam coś niewłaściwego". Ewentualnie: "Powiedział to, żeby mnie upokorzyć i poczuć nade mną władzę. Nie będę tolerować tego typu agresji".

A   oto kolejny przykład na to, że jeśli kobieta nie potrafi rozpoznać rzeczywistości partnera, uniemożliwia jej to rozpoznanie przejawów słownej agresji. Ponieważ wierzy, iż

partner dzieli z nią tę samą rzeczywistość (Rzeczywistość Drugą), w której obowiązuje zasada wzajemności, "wie" że on stara się ją zrozumieć. W rezultacie może dojść do wniosku, że po prostu nie potrafi się jasno wyrażać i przekazywać partnerowi swoich myśli. Gdyby tak nie było, nie wpadałby w złość. W efekcie kobieta nie rozpoznaje w jego zachowaniu braku szacunku. Jej zdolność odróżniania dobra od zła jest upośledzona. Odróżniać znaczy "widzieć różnicę". Jeżeli kobieta dostrzega różnicę pomiędzy swoją rzeczywistością a rzeczywistością partnera, wówczas potrafi je odróżnić.

"Skąd mam wiedzieć, że to nie coś, co niechcący powiedziałam lub zrobiłam, wywołało jego gniew?" - pyta wiele kobiet. Kobietom tym brakuje jeszcze samooceny wymaganej w Rzeczywistości Drugiej. Partnerka mająca taką samoocenę nie zadałaby podobnego pytania, ponieważ wie, że nic nie usprawiedliwia podnoszenia głosu i niegrzecznych komentarzy.

Kobieta często latami żyje ze swoim partnerem, nie zdając sobie sprawy, że każde z nich funkcjonuje w odmiennej rzeczywistości. Jej cierpień wcale nie umniejsza świadomość, że z nią samą wszystko jest w porządku oraz że agresja partnera nie jest niczym usprawiedliwiona. Przeciwnie, jego zachowanie nie tylko ją rani, ale również zaczyna coraz bardziej ją przerażać, ponieważ jest nieracjonalne. Człowiek boi się rzeczy nieracjonalnych, zaś akty przemocy i agresji są nieracjonalne, a prześladowcy albo nieracjonalnie się ich wypierają, albo nieracjonalnie je usprawiedliwiają. Tymczasem rozpoznawanie przejawów słownej agresji jest tak ważne dlatego, że bardzo często poprzedza ona przemoc fizyczną."

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje