Powstanie Muzeum Ziemiaństwa w Nawrze

Muzeum poświęcone ziemiaństwu polskiemu Pomorza Nadwiślańskiego, Kujaw i Kresów Wschodnich powstanie w zrujnowanym pałacu w Nawrze koło Torunia.

Odbudowę i wysposażenie zdewastowanego budynku, niegdyś okazałej rezydencji rodu Sczanieckich określanej mianem "Pomorskich Puław", a także okazałego parku w stylu angielskim, sfinansuje samorząd województwa kujawsko-pomorskiego.

Reklama

Budynek pałacowy służył swoim właścicielom do 1939 roku, kiedy to wygnali ich stąd hitlerowcy. Po wojnie majątek należał do UMK, potem do miejscowego pegeeru, a obecnie właścicielem pustego obiektu jest Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Radzikowie, który bez powodzenia próbował go tydzień temu sprzedać.

Sejmik kujawsko-pomorski zgodził się już przeznaczyć pieniądze na zakup zabytku od IHAR-u. Szczegóły transakcji zostaną omówione nie tylko z obecnym właścicielem, ale także przedstawicielami rodziny Sczanieckich, która od wielu lat zabiega o ratowanie dawnej siedziby i z zainteresowaniem przyjęła inicjatywę samorządu.

- Muzeum ziemiaństwa polskiego Pomorza Nadwiślańskiego, Kujaw i Kresów Wschodnich będzie kontynuacją kulturalnych i kulturotwórczych tradycji tego miejsca. Będzie też hołdem dla wybitnych przedstawicieli przedwojennej polskiej inteligencji, którzy swoją rolę społeczną postrzegali jako służbę na rzecz polskości i kultury narodowej - podkreślił marszałek Piotr Całbecki.

Nawra, wzmiankowana w 1248 roku, w średniowieczu stanowiła własność rycerską, a od XVII w. znalazła się w posiadaniu rodu Kruszyńskich, by po 1865 r. przejść na rodzinę Sczanieckich. Jest to miejsce wyjątkowe, szczególnie zasłużone dla kultury narodowej, ostoja polskości w czasach zaborów.

Klasycystyczny pałac dla szambelana Konstantego Kruszyńskiego zbudował na przełomie XVIII i XIX wieku wybitny polski architekt Hilary Szpilowski. Konstanty Ignacy Kruszyński (1751-1818), szambelan królewski, prezes Deputacji Administracyjnej w Toruniu, działacz Izby Edukacyjnej w okresie Księstwa Warszawskiego, wzniósł pałac m.in. dlatego, by w lepszych warunkach oddawać się swej pasji - gromadzeniu księgozbioru.

Prócz książek gromadził w bibliotece pałacowej druki polskie, archiwalia, zbiory numizmatyczne, medalierskie, archeologiczne, geologiczne, kartograficzne, malarskie, należące do największych w Prusach. W majątku, który był w tamtych czasach ośrodkiem kulturalnym porównywanym z Puławami i ostoją polskości, bywali Julian Ursyn-Niemcewicz, generał Józef Wybicki, generał Józef Haller, Oskar Kolberg, Kornel Ujejski, a także Radziwiłłowie, Czartoryscy, Potoccy, Jabłonowscy, Zamoyscy.

Ostatnim przedwojennym właścicielem nawrzyńskiego majątku był Jan Sczaniecki (1873-1952). Zelektryfikował gospodarstwo, prowadził poletka doświadczalne, a także kontynuował rodzinne tradycje patriotyczne biorąc czynny udział w życiu społecznym i politycznym regionu.

Wraz z żoną Ireną prowadził szeroką działalność charytatywną. Jan Sczaniecki był godnym następcą swego ojca również w powiększaniu zbiorów bibliotecznych. Jedno z pierwszych wydań dzieła Kopernika "O obrotach sfer niebieskich" należało do cymelii nawrzyńskiej biblioteki, a księgozbiór w 1939 r. liczył prawie 8 tys. tomów, dużą liczbę map, atlasów, teczki rękopisów, liczne broszury.

W 1939 roku Jan Sczaniecki, który nie podpisał volkslisty, musiał opuścić Nawrę i wraz z rodziną przenieść się do pobliskiej Chełmży. Wnętrza pałacu Niemcy przebudowali, umieszczając w nim dom matki (Mutter Heim), do którego przyjeżdżały Niemki rodzić dzieci z dala od frontu.

Po wojnie folwark nawrzyński nie wrócił do właścicieli, lecz przejęły go Państwowe Gospodarstwa Rolne. Większość zbiorów bibliotecznych zaginęła w 1939 r., część wywieźli Niemcy w latach 1940-1941. Odnaleziona po wojnie część archiwum nawrzyńskiego znajduje się w Archiwum Państwowym w Toruniu.

- W Polsce nie ma obecnie żadnej instytucji z prawdziwego zdarzenia, która zajmowałaby się polskim ziemiaństwem. To temat dla Polaków trochę wstydliwy. Pewnego dnia ziemianie stali się bankrutami, bo wszystko zostało im zabrane zgodnie z ówczesnym prawem, ich etos upadł, a wśród nich byli przecież wybitni ludzie, dbający o polskość, również w czasach zaborów, mamy obowiązek zachować o tym pamięć - zaznaczył Piotr Całbecki.

Uratowaną część zbiorów biblioteki Sczanieckich posiada także biblioteka UMK w Toruniu. Zaginęły najcenniejsze eksponaty: pergaminy z podpisami i pieczęciami królów polskich, inkunabuły. Nieliczne ocalałe ze wspaniałego zbioru portretów malarstwa sarmackiego płótna można podziwiać obecnie w Muzeum Sztuki w Łodzi.

Do Urzędu Marszałkowskiego zgłosił się już Adam Sczaniecki, potomek mieszkających pod Chełmżą ziemian, któremu idea utworzenia muzeum bardzo się spodobała. "Jestem bardzo zadowolony z takiego obrotu spraw, bo nie wyobrażałem sobie, żebyśmy mogli zrobić w Nawrze cokolwiek, co stałoby w sprzeczności z wolą spadkobierców" - podkreślił marszałek Całbecki.

Rodzina Sczanieckich blokowała poprzednie przetargi na sprzedaż pałacu, licząc że uda się go odzyskać, ale prawo nie przewiduje takiej możliwości. Spadkobiercy mogą się ubiegać o rekompensatę od Skarbu Państwa.

Reklama

Reklama

Reklama