Dożywocie za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki

Na karę dożywotniego więzienia skazał w piątek Sąd Okręgowy w Łodzi 21-letniego Rafała K., oskarżonego o zabójstwo i zgwałcenie niespełna 15-letniej Pauliny z Krośniewic (Łódzkie).

Sąd orzekł także, że będzie on mógł ubiegać się o przedterminowe warunkowe zwolnienie dopiero po 40 latach pobytu w więzieniu. Był to drugi proces w tej sprawie i zakończył się takim samym wyrokiem.

Reklama

W marcu ubiegłego roku łódzki sąd apelacyjny uchylił wyrok dożywotniego więzienia dla mężczyzny i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Ponowny proces - na wniosek obrony i pokrzywdzonych - toczył się za zamkniętymi drzwiami.

Podczas ogłaszania wyroku nie wytrzymali członkowie rodziny oskarżonego, którzy za używanie wulgarnych słów zostali usunięci z sali. Po rozprawie oskarżony kopnął także operatora jednej z telewizji.

Do zbrodni doszło w maju 2007 roku. Jak ustalono, niespełna 15- letnia Paulina umówiła się z Rafałem K. na spacer w parku. Do domu już nie wróciła. Policja najpierw zatrzymała Rafała K; obnażone zwłoki nastolatki znaleziono dopiero po kilkunastu godzinach poszukiwań w zaroślach w parku. Sekcja wykazała, że dziewczyna została zgwałcona, a przyczyną zgonu było uderzenie ręką w krtań.

Oskarżony przed sądem i w śledztwie nie przyznał się do zabójstwa i gwałtu, a jedynie do nieumyślnego spowodowania śmierci dziewczyny. Zmieniał swoje wyjaśnienia. Utrzymywał m.in., że jej śmierć nastąpiła przypadkowo, kiedy podczas zabawy w "berka" uderzył ją niechcący w krtań dłonią.

Sąd okręgowy jednak nie dał mu wiary i uznał, że wszystkie dowody i poszlaki oraz opinie biegłych w tej sprawie wskazują, że to Rafał K. zgwałcił a później zabił nastolatkę. Zdaniem sądu w tym przypadku dopuszczając się gwałtu użył prezerwatywy, żeby nie pozostawić śladów swojego DNA. Sąd ocenił, że uderzając dziewczynę z dużą siłą ręką w krtań musiał się liczyć, że może ją zabić.

Wymierzając karę dożywocia sąd wziął pod uwagę okoliczności obciążające - podkreślając, że mimo młodego wieku mężczyzna był wcześniej karany za kradzieże i gwałt. Przypomniał także, że zbrodnię popełnił trzy dni po skazaniu go za zgwałcenie innej kobiety i wyjściu z aresztu. Sąd podkreślił także, że mimo pozornej skruchy, oskarżony w obraźliwy sposób wypowiadał się o swej ofierze. Zdaniem sądu to wszystko świadczy o jego zdemoralizowaniu. Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca już zapowiedział apelację.

Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w grudniu 2007 roku. Sąd Okręgowy w Łodzi skazał wtedy Rafała K. na dożywocie uznając wówczas, że mężczyzna zgwałcił nastolatkę, o czym miały świadczyć opinie biegłych i badania DNA. Przyjął także, że Rafał K. dokonał zabójstwa w tzw. zamiarze ewentualnym, uznając, że mógł przewidzieć, iż uderzając ofiarę ręką w krtań doprowadzi do zgonu dziewczyny. Apelację od wyroku złożyła obrona, która wnioskowała o zmianę kwalifikacji prawnej na nieumyślne spowodowanie śmierci.

Uchylając pierwszy wyrok SA podkreślił, że w sprawie poszlakowej ważne jest dokładne przeprowadzenie przewodu sądowego, wnikliwa ocena dowodów i dokładne dokonanie ustaleń faktycznych co do przebiegu zdarzenia, a tego - zdaniem sądu odwoławczego - sąd pierwszej instancji wówczas nie zrobił.

SA wytknął także niedokładne przesłuchanie biegłych w celu precyzyjnego ustalenia mechanizmów powstania obrażeń u ofiary i śladów na ciele oskarżonego oraz brak dokładnych ustaleń co do przebiegu zdarzenia. Sprawę skierował do ponownego rozpoznania. Sąd okręgowy po niejawnym procesie ponownie skazał mężczyznę na dożywocie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje