Reklama

Reklama

​Łódź: Pierwszy przymrozek i pierwszy przypadek hipotermii

Pierwszy przypadek hipotermii w tym sezonie odnotowali w środę ratownicy medyczni z Łodzi. Temperatura ciała znalezionej na ul. Kilińskiego kobiety sięgała 25 st. C. Pacjentka została ogrzana i przewieziona do szpitala.

Jak poinformował rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi Adam Stępka, wraz z pierwszym przymrozkiem, który wystąpił w nocy z wtorku na środę, odnotowano także pierwszy w tym sezonie przypadek hipotermii.

Reklama

Tuż po godz. 6.00 ratownicy medyczni zostali wezwani na ul. Kilińskiego, do ok. 50-letniej kobiety. Na miejscu zastali siedzącą na chodniku kobietę z zaburzeniami świadomości. Jej tętno było słabo wyczuwalne, a temperatura ciała - mierzona z błony bębenkowej ucha - sięgała 25 st. C.

Zespół ratownictwa medycznego natychmiast wdrożył procedury ogrzewania i przetransportował wychłodzoną kobietę do Centrum Kliniczno-Dydaktycznego w Łodzi.

Z doświadczeń łódzkiej WSRM wynika, że wraz z nadejściem niskich temperatur podobne przypadki będą występowały częściej. Dlatego Stępka przypomniał, że pierwszym objawem wychłodzenia są dreszcze, będące objawem uruchomienia przez organizm mechanizmów obronnych i próby produkowania przez niego ciepła.

"Jeśli temperatura dalej spada, dreszcze stają się nieefektywne i ustępują, a poszkodowany staje się apatyczny. Występujące zaburzenia mowy - tzw. bełkotliwa mowa - oraz zaburzenia koordynacji sprawiają, że osobę wychłodzoną bardzo łatwo pomylić z pijanym człowiekiem" - wyjaśnił ratownik.

"Wraz z dalszym obniżaniem temperatury tętno osoby wychłodzonej staje się słabo wyczuwalne, pojawiają się słabe i rzadkie oddechy. Jeśli pomoc nie nadejdzie w porę może wystąpić zatrzymanie krążenia" - podkreślił Stępka.

Według danych przekazanych przez rzeczniczkę Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi mł. insp. Joannę Kącką, w całym kraju na przełomie 2017 i 2018 doszło do 83 zgonów z wychłodzenia, natomiast w analogicznym okresie 2018/2019 - do 73 zgonów.

Kącka wyjaśniła, że jednym z najbardziej szkodliwych i najczęstszych mitów jest przekonanie o rozgrzewających właściwościach alkoholu, który ma chronić przed mrozem. Tymczasem wrażenie ciepła mija szybko, natomiast osoby nietrzeźwe, wychodzące na zewnątrz, mogą przewrócić się, doznać urazu czy nie mieć siły, by się podnieść.

Dlatego służby apelują, by nie przechodzić obojętnie obok ludzi leżących po ulicy - także tych po alkoholu. Takie przypadki należy zgłaszać pod numerami alarmowymi 997 i 112. 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy