Łódź: Ponad 350 zniszczonych nagrobków

Na łódzkim cmentarzu "Na Mani" zniszczonych zostało ponad 350 nagrobków - poinformowała policja po zakończeniu szczegółowych oględzin. W związku z tą sprawą zatrzymano trzech mężczyzn. Straż Miejska zapowiedziała wzmożone kontrole na nekropoliach.

Nagrobki zostały uszkodzone w nocy z poniedziałku na wtorek. Jak poinformowała rzeczniczka łódzkiej policji Joanna Kącka, oględziny zniszczonych grobów trwały do późnych godzin nocnych. Początkowo informowano, że zniszczono ok. 100 nagrobków; ostatecznie okazało się, że jest ich ponad 350.

Reklama

Cmentarz "Na Mani" jest już w środę otwarty. Przez kilka najbliższych dni od godz. 9 do 15 na terenie nekropolii będzie działać policyjny punkt, w którym będzie można złożyć zawiadomienie o zniszczonych nagrobkach. Zgłoszenia będą przyjmowane także we wszystkich łódzkich komisariatach.

O zdewastowanych grobach zawiadomił policję we wtorek rano administrator nekropolii. W związku z tą sprawą komendant miejski policji powołał specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą; wyznaczył też nagrodę 3 tys. zł za wskazanie osób mających związek z wandalizmem.

Jeszcze we wtorek policja zatrzymała trzech mężczyzn w wieku 16, 32 i 35 lat podejrzewanych o zniszczenie nagrobków. Dwaj starsi są pracownikami zakładu kamieniarskiego znajdującego się w tej samej dzielnicy co cmentarz. Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, 16-latek to syn właściciela tego zakładu kamieniarskiego.

Kuriozalne tłumaczenia sprawców

Z ustaleń policji wynika, że zatrzymani pili w nocy alkohol i wracając do domu - jak twierdzą - z nudów weszli na cmentarz i zdewastowali nagrobki.

Jak powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania, śledczy chcą, aby w środę policja przesłuchała jak najwięcej pokrzywdzonych osób. Dlatego też apeluje o zgłaszanie się na policję. Przesłuchanie dwóch starszych zatrzymanych śledczy zaplanowali dopiero na czwartek.

- Mamy czas do czwartku. Musimy dokładnie ocenić skalę strat i odebrać jak najwięcej wniosków o ściganie. Jeśli okaże się, że doszło do zniszczenia mienia znacznej wartości, to grozi za to kara do 10 lat pozbawienia wolności - powiedział.

Dodał, że 16-latek będzie odpowiadał przed sądem dla nieletnich, bo w przypadku tego przestępstwa nie ma możliwości, aby odpowiadał jak dorosły.

W związku z dewastacją nagrobków Straż Miejska w Łodzi już rozpoczęła akcję "Hiena", która ma na celu wyłapywanie i odstraszanie nie tylko wandali, ale także złodziei kwiatów czy zniczy. Miejscy strażnicy wyposażeni w noktowizory mają patrolować tereny wokół łódzkich cmentarzy. W okolicach nekropolii mają się pojawić patrole konne.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje