Sprzedawać rzadkość

Czy Łódź może być atrakcją turystyczną? Czy da się na tym zarabiać pieniądze? No i jak ściągnąć turystów do naszego miasta?

"Echo Miasta" nie musiało organizować wielkiego zlotu ludzi z całego świata, którzy na łódzkiej konferencji TILEzone zastanawiali się nad atrakcjami i przyciąganiem turystów. Przepytaliśmy za to specjalistów od turystyki o sposoby i metody mocniejszego zaistnienia Łodzi w tej branży. Wyszło bardzo ciekawie...

Reklama

Kierunek: dzieci

Najważniejsza rzecz to znalezienie własnej specyfiki. Każdy łodzianin wie, że miasto ma wielkie tradycje przemysłowe, a co za tym idzie specyficzną architekturę i wciąż działające urządzenia włókiennicze.

- Dlatego powinniście postawić na młodzież. Młode pokolenie nie ma pojęcia, co to warsztat tkacki. Dlaczego by nie pokazywać tego w nowoczesnym interaktywnym muzeum - zastanawia się Józef Ratajski, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki, największej w kraju organizacji skupiającej firmy turystyczne.

Wycieczki, podczas których dzieci mogłyby na żywo dotknąć historii rozwoju przemysłu, a dodatkowo utkać własnoręcznie kawałek tkaniny, mogłyby zrobić wielką furorę. - Tym bardziej że turystyka dziecięca w Polsce świetnie się rozwija - dodaje Józef Ratajski.

Trzeba płacić

Prof. Tadeusz Markowski z Katedry Zarządzania Miastem i Regionem Uniwersytetu Łódzkiego podkreśla, że turystyka poprzemysłowa świetnie rozwija się choćby w Wielkiej Brytanii. W okolicach Birmingham powstało specjalne "miasteczko górnicze", gdzie całe rodziny mogą zjechać do starej kopalni, przebrać się w stroje gwarków, popróbować pracy w szybach i uruchomić podziemną maszynerię. A za wszystko zapłacić...

- Podobnie przecież możemy zrobić w Łodzi z włókiennictwem, ale w odpowiedniej oprawie - przyznaje prof. Markowski. - Turysta potrzebuje pewnej otoczki i... cywilizacji. Co z tego, że zwiedzi ciekawe interaktywne muzeum, jeżeli potem zobaczy odrapane miasto?

Dlatego - zdaniem naukowca - Łódź trzeba uporządkować. No i stworzyć właściwe warunki dla turystów. Chodzi przede wszystkim o odpowiedni przekrój hoteli.

Z sentymentu

O uporządkowanie i odnowienie starej tkanki miasta apeluje także Anna Wójcicka, przewodnik po Łodzi. To ważne, bo dziś odrapane kamienice mogą - paradoksalnie - być powodem odwiedzin w mieście. Chodzi tu przede wszystkim o turystykę sentymentalną, w czym celują Żydzi z Izraela i diaspory rozrzuconej po całym świecie, ale nie tylko.

- Chętnie odwiedzają miejsca, które zapamiętali sami albo o których usłyszeli od swoich przodków. Ale wiele z nich wymaga gruntownego odnowienia - mówi Anna Wójcicka. - Chodzi tu głównie o fabryki i przędzalnie, ścisłe centrum i "ulice z historią": Gdańską, Narutowicza, Kilińskiego, Wschodnią.

Jak w Bilbao?

I jeszcze jeden pomysł, bezpośrednio dotykający starań Łodzi o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. W łódzkim Muzeum Sztuki znajdują się jedne z największych na świecie (!) zbiorów sztuki nowoczesnej i współczesnej. Niestety, większość dzieł leży w magazynach.

- Pokażcie je światu, tak, jak zrobiono to przy okazji powstania Muzeum Guggenheima w Bilbao w Hiszpanii - mówi Filip Frydrykiewicz, dziennikarz specjalizujący się w turystyce.

W stolicy Kraju Basków kolekcja jest znacznie mniejsza, ale za to stale eksponowana. Dodatkowo futurystyczna i bardzo ciekawa bryła muzeum, zaprojektowana przez słynnego Franka Gahry'ego, może pomieścić wystawy czasowe, ostatnio bogate zbiory wiedeńskiego Muzeum Historii Sztuki. A publiczność wali drzwiami i oknami.

- Osoby zorientowane na sztukę to najlepsi turyści, jakich sobie można wymarzyć: spokojni, wysmakowani i z reguły zamożni - dodaje Filip Frydrykiewicz.

Wypad na zakupy

No i trzeba sobie zadać pytanie, czy w mieście nie przydałby się park rozrywki w typie Disneylandu?

- Dla mnie to byłaby bajka - przyznaje Tomasz Koralewski z Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Łódzkiego. - Pamiętajmy jednak, że tego typu atrakcje na świecie powstają poza miastami. Ale Łódź ma świetną lokalizację i w okolicy planowane skrzyżowanie autostrad.

Tomasz Koralewski zauważa jednak, że taka inwestycja pochłonęłaby gigantyczne pieniądze. Można wykorzystać to, co mamy i turystom zaproponować produkty, które ostatnio stają się hipermodne. To tzw. city-breaks, w wielkim skrócie wypady weekendowe z szybkim zwiedzaniem i nieodłącznymi wizytami w łódzkich knajpach, a także shopping, czyli zwyczajne wypady na zakupy. W przypadku Łodzi - głównie w Manufakturze. - Pieniądze trzeba i można zarabiać na wszystkim - podkreśla Tomasz Koralewski.

Wszystkie wypowiedzi ekspertów niezwykle celnym zdaniem skwitował prof. Markowski: - Żeby przyciągnąć turystów, trzeba sprzedawać rzadkość.

Pieniądze trzeba i można zarabiać na wszystkim.

Michał Bogusiak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje