Zbadają przyczyny tragedii

Łódzka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmierci 22-letniego zawodnika taekwondo, do której doszło wczoraj podczas turnieju w Łodzi. Obie oficjalnie działające w Polsce sportowe organizacje taekwondo zdecydowanie odcięły się od organizatorów łódzkiej imprezy.

Przemysław Danowski, który organizował imprezę nie ma wątpliwości; jego zdaniem wszystkie reguły zostały zachowane: - Sędziowali licencjonowani sędziowie, zawodnik zachwiał się, stracił przytomność i upadając - prawdopodobnie potwierdzi to sekcja zwłok - skręcił kark- powiedział.

Reklama

Innego zdania jest natomiast Przemysław Zbytek z Polskiego Związku Kickboksingu. Śmiertelną walkę obejrzał w Internecie; jego uwagę zwróciło niewłaściwie zachowanie sędziego, który "dopuścił do zbyt ostrej walki w formule light contact, czyli niepełnokontaktowej". Po drugie według niego lekarz pełniący dyżur podczas zawodów nie miał odpowiedniego sprzętu.

Jak dodaje, walka była nielegalna, ponieważ pieczy nad nią nie miał żaden z polskich związków sportowych. Sprawą zajęła się także łódzka prokuratura. Na razie jednak zbyt wcześnie jest, aby mówić o tym czy komukolwiek zostaną przedstawione zarzuty.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy