Chmielnicki podejdzie pod mury Zamościa

Wehikuł czasu to marzenie niejednego z nas. Niejeden chciałby mieć taką moc, by móc przenieść się w inną epokę historyczną i zobaczyć jak się wówczas żyło. Niestety są to tylko marzenia, choć w pewnej części możliwe do realizacji.

Już niedługo w Zamościu cofniemy czas. I nie chodzi o godzinę, tak jak to robimy co roku, ale dokładnie o 351 lat. Pod murami zamojskiej twierdzy stanie obóz sprzymierzonych wojsk kozacko - tatarskich dowodzonych przez samego Bohdana Chmielnickiego.

Reklama

Czy uda się zmienić historię i czy będzie nam dane zobaczyć zwycięstwo Chmielnickiego? Zapewne nie, bo tak jak przed 351 laty obrona twierdzy zakończyła się powodzeniem, tak i w tym roku wojska stacjonujące w twierdzy zapowiadają, że wroga nie wpuszczą.

No może wpuszczą, ale tylko po to, by mieszkańcy miasta mogli zobaczyć, jak wyglądało wojsk kozacko - tatarskie w 17. wieku.

Widowisko Historyczne Szturm Twierdzy Zamość A.D 1648 odbędzie się w ostatni weekend maja (29-31.05) na Plantach pod kurtyną przy Bastionie VII.

Organizatorzy spodziewają się ponad 200 uczestników, w tym 13 konnych. Oprócz broni białej będzie można usłyszeć wystrzały armatnie oraz muszkietów i broni krótkiej. Na polu boju powinno stanąć co najmniej 9 armat, a na wyposażeniu wojska ma być ponad 50 sztuk drobniejszej broni palnej.

Zgromadzone pod murami twierdzy wojska kozacko - tatarskie stoczą trzy bitwy z obrońcami twierdzy, w tym jedną konną.

Bardzo widowiskowo zapowiada się wieczorna bitwa, w której wezmą udział wszystkie przybyłe do Zamościa oddziały, a zostanie stoczona w blasku płonących zabudowań.

Będą turnieje łuczniczy, szabli bojowej, turniej jeździecki, gry i zabawy plebejskie, pokazy ładowania armat strzelania z łuków.

Przewidziane są również koncerty muzyki dawnej, jednak te stoją jeszcze pod znakiem zapytania.

- Grupa z Ukrainy czeka na wizy. Jak je dostaną na czas, to na pewno przybędą z dumkami kozackimi i przyśpiewkami. Drugi koncert natomiast jest w fazie dogadywania. Rozmawiamy ze sponsorem, który ma chęć go sfinansować i mam nadzieję, że uda nam się sprawę załatwić - tłumaczy Leszek Sobuś z Zamojskiego Bractwa Rycerskiego.

Oczywiście nie samą wojenką człowiek żyje. Nawet ci, którzy żyli w 17. wieku nie stronili od jadła i miodu.

Wzorem ubiegłego roku do dyspozycji widzów będzie ogródek gastronomiczny, gdzie będzie się można napić i najeść. Będą tez kramy, na których rzemieślnicy oraz twórcy ludowi będą sprzedawać swoje wyroby.

W inscenizacji nie zabraknie oczywiście gospodarzy, czyli Zamojskiego Bractwa Rycerskiego. Jak się okazuje, nasi obrońcy mają się czym pochwalić.

- Po raz pierwszy wystawimy co najmniej 8 osobowy Oddział Zamojskiej Piechoty Wybranieckiej uzbrojony tylko w broń palną. Na więcej nie starczyło nam funduszy, ale początek jest zrobiony - mówi Leszek Sobuś.

Docelowo oddział ma liczyć 18 ludzi, 12 strzelców i 6 artylerzystów.

Mamy nadzieję, że Zamojskiemu Bractwu Rycerskiemu uda się skompletować oddział jak najszybciej, bowiem do obrony twierdzy potrzeba wielu zbrojnych. A przecież nie chcielibyśmy, żeby historia uległa zmianie, żeby twierdza stanęła otworem przed Chmielnickim, a nasze białogłowy wzięli Tatarzy w jasyr.

wald

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje