"Jeżeli uchem przypadniemy do polskiej ziemi..."

26 sierpnia 2007 r. na rozległych polach Wolicy Śniatyckiej obchodzono 87 rocznicę bitwy pod Komarowem. Hołd poległym ułanom złożyły liczne delegacje ze środowisk rządowych, parlamentarnych, samorządowych, wojskowych i kombatanckich oraz licznie zgromadzona ludność z całej Polski.

"...Każda broń ma swoje szyki,

Reklama

My też szyków mamy w bród,

Tyraliery, harcowniki,

Ale szarża - to nasz cud!

Błyszczą szable, proporcami

Targa koni wściekły cwał,

Ziemia drży pod kopytami,

W sercu zapał, rozkosz, szał.

W uszach szum, w oczach purpura,

W niebo groźnie bije krzyk:

Szwoleżery, naprzód! Hura!...

Oto szwoleżerski szyk!..."

"Szwoleżerski Szyk" - Bolesław Wieniawa-Długoszowski

Bitwa pod Komarowem zwana "drugim cudem nad Wisłą" jest niewątpliwie jedną z najchlubniejszych kart w historii polskiej kawalerii. Rocznica tej bitwy stanowi ważną datę dla wszystkich formacji kawalerii ochotniczych w całej Polsce. Jak co roku na uroczystość zjadą ułani z różnych zakątków kraju by godnie uczcić to wydarzenie. Ten zaszczytny obowiązek dotyczy także każdego z nas, każdego kto kultywuje chwalebne tradycje polskiej kawalerii! - napisał Ułan z Sącza na Forum kawalerii RP.

Obchody rocznicowe rozpoczął ceremoniał wojskowy przeprowadzony przez żołnierzy z 3. Brygady Obrony Terytorialnej w Zamościu.

Następnie odbyło się powitanie uczestników przez Wójta Gminy Komarów-Osada Panią Wiesławę Sieńkowską oraz polowa Msza Św. celebrowana przez ks. Kanonika Grzegorza Chabroza, ks. dr. hab. Franciszka Juchimiuka i ks. Mieczysława Filipa.

W dalszej części uroczystości oddano hołd poległym w bitwie. Odmówiono apel poległych, złożono wieńce.

W artystyczną oprawę obchodów rocznicowych przygotowała młodzież Publicznego Gimnazjum w Komarowie-Osadzie, Klub Seniora "Legenda" i Zespół Wokalny działający przy SOK w Komarowie-Osadzie.

I w końcu nadszedł czas na to, na co licznie zgromadzona ludność czekała - pokaz szarży Kawalerii Polskiej.

Po sformowaniu szyku dowódcy szwadronów Kawalerii Ochotniczej zdali meldunek dowódcy zgrupowania pułkownikowi Tomaszowi Dudkowi. Meldunek został przekazany przez: sierżanta Ryszarda Szpatuśko ze Stowarzyszenia Szwadron Jazdy RP im. Ziemi Zamojskiej z Zamościa, majora Jerzego Wojciecha Sienkiewicza z Kieleckiego Ochotniczego Szwadronu Kawalerii im. 13. Pułku Ułanów Wileńskich, rotmistrza Jana Znawca ze Szwadronu Niepołomice w barwach 8. Pułku im. Księcia Józefa Poniatowskiego, Przemysława Sokoła z Ochotniczego Szwadronu Kawalerii w barwach 7. Pułku Ułanów Lubelskich.

Następnie meldunek gotowości kawalerii do uczestnictwa w uroczystościach gospodarzowi gminy - Pani Wiesławie Sieńkowskiej złożył dowódca zgrupowania.

Przebieg pokazów kawaleryjskich komentował ułan Jarosław Banasik ze Szwadronu Niepołomice.

W wykonaniu kawalerzystów mogliśmy podziwiać: przemarsz sformowanego szyku, inscenizacja potyczki wraz z efektami pirotechnicznymi (wybuchy i wystrzały), szarża kawalerii, pokazy musztry i umiejętności władania białą bronią (szabla i lanca).

W szarży wzięło udział 45 ułanów konnych i 5 spieszonych, 50 koni i taczanka oraz nie wymieniony jeszcze 1. Pułk Korpusu Ochrony Pogranicza z Bielska Białej.

Po zakończonych uroczystościach ułani w szyku trójkowym odjechali do Stanicy Kawalerii w Krzywymstoku Kolonii.

Uroczystości rocznicowe stanowią dla przybyłych ułanów stały element ich życia. Co roku przybywają pod Komarów w ostatnią sobotę sierpnia do Stanicy Kawalerii. W godzinach popołudniowych odbywa się rozpoznanie terenu oraz modlitwa przy mogile w miejscu walk. Niektórzy tak jak np. Jerzy Wojciech Sienkiewicz (prawnuk Henryka Sienkiewicza) ze swoim szwadronem, przybywają tu konno, spędzając w siodle około tygodnia. Wyruszają z Oblęgorka i pokonują trasę około 300 km. Swój rajd konny wpisali jako stały element działalności 13. Pułku Ułanów Wileńskich.

13. Pułk Ułanów Wileńskich nie brał udziału w bitwie pod Komarowem 31 sierpnia 1920 r., ale jak mówi Jerzy Wojciech Sienkiewicz nie kryjąc wzruszenia: Przyjeżdżam tu w święte miejsce żeby się pokłonić. Po Grunwaldzie, Kircholmie i Wiedniu to Komarów?- nie może dokończyć zdania gdyż głos mu się łamie. - Nigdy przedtem w XX w. i nigdy potem nie było takiej kawaleryjskiej bitwy, w takim wydaniu i o takim znaczeniu końcowym. Pokonano przecież niezwyciężoną armię Budionnego. To był koniec inwazji komunizmu na zachód.

- Tak naprawdę to nie wiem skąd wzięło się u mnie umiłowanie do konia, ale myślę, że wynikało to z tradycji domowych, lektury jaką byliśmy karmieni jako dzieci i miejsca w jakim się wychowałem - mówi Jerzy Wojciech Sienkiewicz. - Kiedy jako małe dziecko gdzieś się zapodziałem to wiadomo było, że jestem w stajni. Jak tylko mogłem wdrapywałem się na żłób, a potem na grzbiet konia. Konie były u nas odkąd pamiętam. Mój pradziad otrzymał przecież od narodu 518 mórg ziemi i 87 ha lasu wraz z domem mieszkalnym, a jedyną siłą pociągową były w tamtych czasach i aż do lat 60. XX w. właśnie konie. U nas była to rasa małopolska w typie kieleckim. Pradziad z niczego nie był tak zadowolony jak z tego majątku, kawałka polskiej ziemi. Kultywowanie tradycji kawaleryjskich też związane jest z moją rodziną. W 1920 r., na miesiąc przed Bitwą Warszawską ginie brat mojej babki porucznik Piotr Cielecki. Został postrzelony w brzuch na moście rzeki Styr. Służył w 8. Pułku Ułanów im. Księcia J. Poniatowskiego pod dowództwem Krzeczunowicza, który miał znaczący udział w bitwie pod Komarowem. To wszystko wpłynęło na moje życie.

Dlatego Bitwa pod Komarowem i obchody jej rocznic są tak ważne dla tych, którzy hołdują męstwu, braterstwu i poszanowaniu tradycji oraz umiłowaniu ziemi ojczystej i temu co tworzy Jej historię.

Chwała zwycięzcom szarży pod Komarowem i tym, którzy po latach pielęgnują pamięć o jej uczestnikach.

Beata Biszczan

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje