Niemy Szekspir

W późny piątkowy wieczór (25. czerwca) na dziedzińcu Akademii Zamojskiej miała miejsce odsłona pierwszego z proponowanych w ramach 35. Zamojskiego Lata Teatralnego dzieł Szekspira.

Grupa teatralna M-Studio z Rumunii wystawiła znany chyba wszystkim dramat "Romeo i Julia". Niebawem będziemy mogli zobaczyć "Poskromienie złośnicy" (Teatr Wybrzeże z Gdańska) i "Zimową opowieść" (Obwodowy Teatr Lalek z Grodna), a więc Szekspirem tego lata Zamość stoi. Czy był to słuszny wybór organizatorów? Oceniając wczorajszy występ, można powiedzieć, że jak najbardziej tak.

Reklama

Nie wszyscy Szekspira lubią, kochają czy podziwiają, ale jego dzieła są tak znane, że artyści mogą eksperymentować z formą przekazu. Teatr M-Studio zaprezentował niezwykle oryginalną adaptację "Romea i Julii". Najpiękniejszy był brak Szekspirowskiego języka, było tylko dzieło - jego uniwersalne przesłanie. Cały spektakl opierał się na ruchu, tańcu, gestach, mimice. Obraz dopełniała odpowiednio skomponowana muzyka, a momentami bardzo wymowna cisza. Historia Romea i Juli pozbawiona została konkretnego czasu; aktorzy wystąpili w ciemnych garniturach, scenografię stanowiły metalowe bloki, złożone z jednej strony z lustrzanych powierzchni, z drugiej zaś z metalowych rusztowań z wizerunkiem ruin miasta w tle.

Z gestów i ruchu aktorów zrodziła się sztuka oparta na dwóch motywach: przeważającej nienawiści oraz narodzinach i tragicznym końcu romansu Romea i Julii. Kontrast między tymi doświadczeniami ożywiał dramat i potęgował doznania. Dynamiczny początek zmuszał widza do wejścia w tę sztukę. I rzeczywiście, aby zrozumieć jej przesłanie czy choćby przypomnieć sobie historię Romea i Julii, należało od początku w wielkim skupieniu śledzić fabułę. Spektakl trwał blisko godzinę i zamknięty był w jednym akcie. Na szczególną uwagę zasługują główni bohaterowie romansu; Romeo (Attila Nagy) był doskonały w swojej roli - piękny, młody, żywiołowy, zadziorny fircyk, a Julia (Imola Magyarosi) przepiękna, niewinna i zmysłowa.

Doskonały dla tej formy sztuki okazał się wybór miejsca przedstawienia - dziedziniec oddzielił "teatr" od zgiełku miasta, sprawił, że atmosfera była kameralna, wręcz intymna. Każdy odgłos mógł zakłócić brzmienie dzieła. Pozostając w konwencji i atmosferze sztuki, artyści nagrodzeni brawami bez słowa zeszli ze sceny, widzowie w ciszy opuścili mury Akademii.

Jaka była ta sztuka? Inna, angażująca, momentami trudna w odbiorze. Zachwycające były obrazy - te statyczne, jak rodzinny grobowiec na rusztowaniach, i te dynamiczne - walka rodów; docenili to zapewne obecni fotografowie. Było to naprawdę godne podziwu przełożenie słowa na ruch i taniec. M-Studio postawiło wysoko poprzeczkę wspomnianym wcześniej sztukom Szekspira. Zobaczymy jak będzie.

Portal Zamość onLine jest patronem medialnym 35. Zamojskiego Lata Teatralnego.

mewa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL